Piękno powszednie i zaczynanie od nowa

Tej wytrwałości i wierności w dobru w świecie niepewności i zamętu sobie życzmy. Zwłaszcza, że zło, cierpienie i bieda rozlewa się szeroko. I nie zapomnijmy o tym, że świat jest piękny. Mimo wszystko. Mimo upału, wojny, inflacji, ludzkiej głupoty i naszych codziennych kłopotów. Piękno bywa malutkie i bardzo powszednie- jak ćma na ścianie domu, kwiatek na trawniku, podana herbata czy puszka konserwy wrzucona do kosza na zbiórkę żywności.

Spotkania i przytulanki

Dzieci przychodzące na nasz plac zabaw wyrażają czasem poglądy rodziców. Cóż, cytować dosłownie nie będę, ale rzecz ująwszy delikatnie, nasi mali goście z Ukrainy mają się wynosić. Piasku dla wszystkich starczy, huśtawek też, ale “obcy” wdarł się w ich życie. Z drugiej strony setki drobnych i większych gestów solidarności i życzliwości oraz pomocy od ludzi. Jeśli nie nauczymy dzieci bycia razem, wojny nie ustaną. Tylko najpierw musimy sami się tego uczyć. Lekcja uchodźcza jeszcze się nie skończyła. Ona się dopiero zaczyna. Pomoc państwowa się kończy, a ludzie w potrzebie pozostają. Kończą się też możliwości społeczeństwa. Każdy gest solidarności, zwłaszcza materialny, będzie coraz większym wyrzeczeniem.

Być ubogim

Gdybyśmy wszyscy, w naszych domach, we Wspólnocie, byli młodzi, “bez usterek” w zdrowiu, mądrzy, silni, bogaci, to Pan Bóg nie miałby wiele do roboty, a my pewnie byśmy o nim tak znowu często nie pamiętali. Zebrał nas słabych, żeby okazać swoją moc i miłość. W końcu ubodzy to Jego ludzie. Nie ma człowieka, który by się nie liczył u Boga. Nie ma człowieka, na którego Bóg nie liczy.

Remont i straty

Blog się sypał, zawieszał i psuł. Cóż, stary już jest. Kilkanaście lat służby i się zatkał. Poprawiłam jak umiałam, a że nie do końca ostrożnie, to zdjęć trochę się skasowało. …

Zwyczajność

Kiedy w celi śmierci umierał św. Maksymilian Kolbe, oprawcom zdawało się, że są panami świata, a Jego nikt nie wspomni. Dla pewności prochy rozrzucili po polach. To jednak o nich, albo zaginął słuch, albo historia ich wspomina jako zbrodniarzy. Leżą na śmietniku historii ludzkości. Na Jego beatyfikację przybyło 150 tys. osób.

mycie ciała i duszy

I nasunęła mi się refleksja zgoła duchowa. Czystość jako cnota. Czystość serca. Serce nie-czyste nie śmierdzi co prawda, ale brzydotę tworzy w sobie i wokół jak najbardziej realną. Ponoć czystość jest pochodną cnoty umiarkowania, a przeciwieństwem pożądliwości- tej, która niszczy relacje braterskie, miłość i …..zabija. Ludzi i przyrodę.

malowanie gospody

Tak to okazuje się, że żeby być Dobrym Samarytaninem trzeba mieć kasę na gospodę dla poranionego lub też samemu gospodę mieć.

Zrób Arturom słońce, zostań gwiazdą.

Artur od wczoraj markotny jak nigdy. Dzisiaj zażądał : “zrób słońce”. Niech to żądanie dotrze do niebiańskiego biura pogody, bo nawet Ula, arturowa labradorka ma cosik depresję i siedzi smutna. Bieganie po błocie nie jest dla takich arystokratek jak ona. Psy wybiegają tylko na siusiu i biegiem wracają otrząsając się z obrzydzenia. A Aloszkę trzeba wyciągać rano na rękach z ciepłego łóżka. Oczywiście mojego. Na pogodę nie mam wpływu, ale słońce jakoś muszę mu zrobić.

No to ja dziękuję

I życzę nam wszystkim – tym wymienionym i tym, o których może zapomniałam: obyśmy na końcu życia mogli śmiało spojrzeć w lustro i powiedzieć: co mogłam-mogłem, to zrobiłem, Panie!

trudna miłość- pro life w praktyce

Łatwo, a w każdym razie łatwiej jest zatroszczyć się o małe, uśmiechnięte, bezbronne dziecko. Dużo trudniej “być za życiem od poczęcia do śmierci” człowieka tak zniszczonego, że w naturalnym odruchu się od niego odwracamy, osądzając. Człowieka, który nie odpowie uśmiechem na troskę, nie powie “dziękuję”. Człowieka, z którym mnie nic nie łączy, prócz człowieczeństwa i braterstwa w człowieczeństwie, a w wersji dla wierzących- braterstwa w Chrystusie.