Kto jest moim bliźnim czyli niepolskonormatywność

Republika biedaków zaczyna pękać w szwach. Oprócz oczywistych potrzeb starszych, schorowanych lub też młodszych, równie potrzebujących ludzi bezdomnych urodzonych przez polskie matki w kraju nad Wisłą, kraj ów po przyjęciu setek tysięcy ofiar wojny w Ukrainie doszedł do wniosku, że się zmęczył, że stary, schorowany pan Sasza czy pani Lena co uniknęli śmierci z rąk Putina mogą sobie spokojnie umierać bez leków, wsparcia, na ulicy pięknej Polski. Jak wiadomo bliźnim jest dla nas tylko obywatel Polski i to pod warunkiem, że pochodzenie słowiańskie ma od pokoleń i skórę białą, a włosy blond.

„Tak” i „nie”. Samo się nie zrobi.

Pod nasze dachy trafiają ludzie „których nikt nie chce”. Niewidzialni w systemie. Ten zaś zwiera szeregi, zacieśnia granice i wypluwa kolejne rzesze naszych bliźnich. Tym razem starych, chorych i niepełnosprawnych uchodźców. Oby nasze ręce ich przygarnęły. Ręce ludzi przyzwoitych, ręce miłosiernych Samarytan. A ten Samarytanin, jak wiecie, należał do grupy pogardzanej przez pobożnych Izraelitów. I jakoś Jezus nie mówi, że najpierw sprawdził pochodzenie rannego człowieka czy jego przeszłość. Czy nie daj Boże Żydem był czy też Rzymianinem albo, o zgrozo! Arabem.

Niech powróci moda na przyzwoitość

Wiosna przyszła, a z nią odloty. Już tydzień temu w jednym z domów panowie ustawiali się w kolejce, żeby „się wypisać”. A że była to sobota, to Kuba, kierownik, kazał im czekać do poniedziałku, jako, że mieszka tam z rodziną i jest do dyspozycji w czasie wolnym, owszem, ale tylko w przypadkach nagłych. Oczywiście na miejscu są opiekunowie i pełny serwis.

Wniosek o nagrodę czyli z ziemianki do domu

Być może oglądaliście reportaż w TVN Uwaga o panu, który mieszka w ziemiance nad Wisłą. Reportaż oglądali młodzi żołnierze z jednostki….i tu nasza Renia nie zapamiętała, czy Białołęka czy Białobrzegi. Cóż, nie było to w chwili ich przyjazdu najważniejsze. Obejrzeli i zaczęli działać.

Spadaj mały czyli list otwarty do Prezydenta i polityków.

Zawetowanie ustawy o pomocy ofiarom wojny w Ukrainie pozbawi setki tysięcy osób pracy- będą nielegalnie, bo błyskawiczne uzyskanie prawa pobytu jest mrzonką. Najsłabszych, nie mogących pracować i dzieci zepchnie na ulicę lub zmusi do powrotu. Problem w tym, że oni nie mają dokąd wrócić. Żadne względy: polityczne, ekonomiczne ani moralne nie uzasadniają tego, co się stało. Gra najsłabszymi jest hańbą dla mojej Ojczyzny, podobnie jak sianie wrogości i nie ma nic wspólnego z wartościami chrześcijańskimi ani zwykłą ludzką solidarnością.

Przestroga.

Żaden naród nie jest ze swojej natury święty i nieskalany złem. Żadna społeczność. Od nas zależy jakie wartości przekazujemy dzieciom, młodym i promujemy w kościołach, mediach, szkołach, na ulicy i w pracy. Jakim ludziom dajemy władzę. Jakim wartościom dajemy świadectwo. Aby to, co jeszcze niedawno było wstydem i niejako tliło się na obrzeżach- nienawiść, pogarda, brutalność, rasizm, antysemityzm, które są zawsze w każdej grupie, nie zyskało statusu normalności. Już powoli zyskuje. Może to ostania chwila. Oby nie.

zależność i zauważenie

My, zdrowi, sprawni, białoskórzy mieszkańcy bogatej, wolnej Europy mamy władzę. Często to władza nad życiem tych, którzy się gorzej urodzili. W gorszym miejscu. W gorszym kraju.

Mamy także władzę nad losem i życiem słabszych spośród nas. Arturów, jak ich określam. Zależnych całkowicie od innych. Ludzi niepełnosprawnych, dzieci i starców.

przyzwoitość jako cnota zapominana

Z samochodu najpierw wyskakuje Artur, potem muszę wyciągnąć psa – asystentkę Ulę i przyczepić ją do paska synkowi. Szukanie go w marketach ćwiczyłam nie raz. Sukcesem było znalezienie w kilkupiętrowej warszawskiej Ikei, a z psem u pasa jest widoczny i łatwy do wykrycia przez personel. Ula ma oczywiście wszelkie papiery, informacje na uprzęży i generalnie wzbudza entuzjazm personelu i klientów. Zanim jednak uda mi się powiązać psa z Arturem synek leci do sklepowego wejścia biegiem, machając banknotami do ludzi. Zwykle to 2×10. Dzisiaj jednak ….zarobił parę monet, bo miła starsza pani myślała, że prosi o kasę i dała mu w łapkę drobne. Synku- nic, tylko cię wystawię na żebranie. Idzie ci nieźle.

Pokój w czasach niepokoju

To wymaga odwagi. I, jak mówił poeta- smaku. Nie ma zgody na brzydotę. Pokój jest pięknem. Miłość jest pięknem. Dobro i prawda są pięknem. No to malujemy ten świat, chociaż co chwila graficiarze zasmarowują nam ściany. Ale można też na brudnej ścianie pokazać nadzieję. Trzymajmy pędzel mocno w ręku i malujmy.

Beka z cierpienia, nie-smak i nadzieja

Ale nie wszystko jest takie proste. Zdarza się, że młodzi ludzie traktują temat bezdomności jak żart. Przebieranie się za bezdomnych na imprezach to coś, co mnie po prostu oburza. Nie można z tego robić zabawy! Bezdomność to tragedia dla wielu osób, a takie zachowania są krzywdzące. Jako młoda osoba czuję się tym dotknięta – jak można z taką lekkością podchodzić do czegoś, co dla wielu oznacza walkę o przetrwanie?