Buciki, łagodność Boga- życzenia pojednania
Niech Święto Zmartwychwstania będzie czasem łagodności i doskonałego pojednania, mimo cierpienia i zbrodni w świecie. Dobro zwyciężyło, Miłość zwyciężyła. Róbmy to zwycięstwo, bo samo się nie zrobi.
Niech Święto Zmartwychwstania będzie czasem łagodności i doskonałego pojednania, mimo cierpienia i zbrodni w świecie. Dobro zwyciężyło, Miłość zwyciężyła. Róbmy to zwycięstwo, bo samo się nie zrobi.
A dzisiaj fruwam z radości, chociaż daru jak św.Józef z Kupertynu, latania nie mam. Gość ów w chwilach mistycznych uniesień lewitował. Dosyć niebezpieczne by to było we współczesnym świecie. Ale pewnie kaski i ochraniacze obowiązkowe. No i certyfikat z latania. Koniecznie unijny.
Generalnie- zacznijmy się wreszcie do siebie uśmiechać życzliwie. Pan z KO do pani z PIS, babcia do wnuka, wnuk do babci, mama do taty i odwrotnie, biskup jeden do biskupa drugiego, ateista do księdza, a ksiądz do niedowiarka. Radość świąteczną niech widać będzie na naszych gębach i w naszych gestach. Uśmiech ciepły, życzliwy. Nie szyderczy śmiech czy drwina. Te zabijają.
Ktoś znajomy, a właściwie „ktosia znajoma” pracuje w szpitalu polowym. Wojna to nie film akcji. Wojna to straszne cierpienie. Nieśmiało rzuciłam na fejsa prośbę o wsparcie zakupów dla rannych. Przyjaciele, …
Dawno mnie tu nie było, ale teraz oto jestem. Dwa lata budowy, kilka tygodni sprzątania, rok wyszukiwania wszystkiego, co potrzebne-od lóżek po szczotki i oto- „najpiękniejszy przytułek w Europie” otwarty …
To co mnie wzrusza nieustająco, to wdzięczność. Oni, ofiary wojny. Ci, którym wysyłamy dary i ci, którzy u nas mieszkają, nie uważają, że „sie należy”. Oni zawsze dziękują. Aż mi wstyd często, bo wiem, że bardzo by chcieli być niezależni. Staramy się żyć razem, jak w rodzinie, żeby nie czuli się upokorzeni. Znaleźli się nie z własnej winy ani wyboru w sytuacji zależności. Dziękuję Bogu i ludziom, że możemy choć trochę ulżyć cierpieniom tego świata. To nie żadna łaska, to po prostu przyzwoitość. Wielu naszych, zupełnie polskich mieszkańców mogłoby się uczyć tej radości z daru, jaki dostają. A słyszymy głównie narzekania i żądania. Ja uczę się także- wdzięczności za to, że mi nie lecą bomby na głowę, mam gdzie mieszkać i całkiem ciepło w mieszkaniu, mam co jeść i nawet resztkę rozumu mi Pan Bóg pozostawił na stare lata. No i mam ludzi, których kocham, którzy grają na tej samej linii. I nawet okropnie chrapiącego mopsa i leniwą labradorkę oraz zestaw innych futrzaków- stado Artura. A także, że jakoś możemy malować ten świat i jest troszeczkę weselej.
Tam, gdzie ból, cierpienie, smutek- niech nastąpi Zmartwychwstanie dzięki troskliwej i czułej miłości. Tam gdzie gniew, pogarda, zniszczenie- niech nastąpi Zmartwychwstanie dzięki pojednaniu, braterstwu, pokorze i przebaczeniu.
Arur był wczoraj ze mną „w mieście”. Najpierw życie sobie osłodził zakupem dwóch chińskich budzików, ja dorzuciłam foremki do wycinania ciasteczek tłumacząc mu do czego to służy, a potem poszliśmy kupić coś do jedzenia, bo lodówki puste. Nabyliśmy kilka opakowań ciasta- gotowca – tylko coś dodać i wymieszać. Do dzisiaj rana czekał niecierpliwie, żeby robić ciasteczka. Wreszcie dostał stolnicę i foremki. „Udałosię!!!!”.
Święta już prawie „po”. Oprócz stłuczki samochodu i braku światła w Zochcinie/na chwilę/ nic się większego nie wydarzyło. Czyżby Pan Bóg przestał nas traktować jak przyjaciół? Św.Teresa z Avila jechała …
Błażej zastąpił mnie tym razem. Dziękuję. Młodzi mają głos: Wigilia w Domach Wspólnoty i Zupie na Plantach trwa 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. W końcu Bóg się …