Nam się udało

Świat pełen jest poranionych. Przez bliźnich lub, bywa, przez samych siebie. Czyż rolą chrześcijańskiej wspólnoty nie jest tworzenie miejsc pokoju dla każdego, kto jest bezdomny bo nie ma miejsca do życia albo dlatego, że nikt go nie chce?

Piękno powszednie i zaczynanie od nowa

Tej wytrwałości i wierności w dobru w świecie niepewności i zamętu sobie życzmy. Zwłaszcza, że zło, cierpienie i bieda rozlewa się szeroko. I nie zapomnijmy o tym, że świat jest piękny. Mimo wszystko. Mimo upału, wojny, inflacji, ludzkiej głupoty i naszych codziennych kłopotów. Piękno bywa malutkie i bardzo powszednie- jak ćma na ścianie domu, kwiatek na trawniku, podana herbata czy puszka konserwy wrzucona do kosza na zbiórkę żywności.

Spotkania i przytulanki

Dzieci przychodzące na nasz plac zabaw wyrażają czasem poglądy rodziców. Cóż, cytować dosłownie nie będę, ale rzecz ująwszy delikatnie, nasi mali goście z Ukrainy mają się wynosić. Piasku dla wszystkich starczy, huśtawek też, ale “obcy” wdarł się w ich życie. Z drugiej strony setki drobnych i większych gestów solidarności i życzliwości oraz pomocy od ludzi. Jeśli nie nauczymy dzieci bycia razem, wojny nie ustaną. Tylko najpierw musimy sami się tego uczyć. Lekcja uchodźcza jeszcze się nie skończyła. Ona się dopiero zaczyna. Pomoc państwowa się kończy, a ludzie w potrzebie pozostają. Kończą się też możliwości społeczeństwa. Każdy gest solidarności, zwłaszcza materialny, będzie coraz większym wyrzeczeniem.

Tak trzymać /się musimy razem/

A przed kobietami chylę czoła, choć sama baba jestem: matkami czekającymi na granicy kilkadziesiąt i więcej godzin z nic nie rozumiejącymi, brudnymi, wrzeszczącymi dziećmi, matkami w schronach, matkami na polsko-białoruskiej granicy w lasach i bagnach. W nadziei na przeżycie i życie. Dla dzieci. Bo jacyś wariaci bawią się w wojnę, marzą o potędze siedząc bezpieczni w luksusach, a do realizacji swoich mrzonek wysyłają poddanych. Ci też mają matki, siostry, żony, dzieci. Historia uczy, że te sny kończą się dla tyranów zawsze źle. Po drodze zostają trupy i zgliszcza. Na koniec, bardzo często, trupy owych tyranów. I znów trzeba mozolnie odbudowywać świat.

Remont i straty

Blog się sypał, zawieszał i psuł. Cóż, stary już jest. Kilkanaście lat służby i się zatkał. Poprawiłam jak umiałam, a że nie do końca ostrożnie, to zdjęć trochę się skasowało. …

Wystawka-zupełnie nie narodowo

No to ja dzisiaj się wystawię twierdzeniem, że pod koniec życia będziemy sądzeni z miłości, nie przynależności. Do kraju, narodu, rasy, partii, religii czy grupy społecznej.

Nie “za wybitne zasługi”

Jak nie zawahać się przed podaniem ręki w nieszczęściu komuś, o kim wiemy, że krzywdził? Że był, po prostu, łajdakiem.

dojrzewanie-diagnoza

Jeśli pokażemy, że dobro jest fajne, życzliwe, serdeczne, przyjazne mimo różnic, to wtedy będzie pociągające. Jeśli będziemy gryźć i kopać po łydkach ludzi, którzy myślą inaczej, zmuszać ich do myślenia tak jak my, zwłaszcza siłą, to może i pozornie go przyjmą, przynajmniej niektórzy, z lęku, lecz nie dotrze do ich serca. raczej wzbudzi odrazę. Prawdę trzeba poświadczyć życiem.

Słowa pojednania

Nie, pojednanie nie jest naiwnością. Jest słuchaniem, próbą zrozumienia, szacunkiem. Bez zakładania z góry złej woli. Bez chęci pokonania, a nawet….przekonania. Nie ma pojednania bez wolności. Bóg nie jedna nas ze sobą na siłę. On nas zaprasza.

Remonty i wyspy braterstwa

Może w tym gorącym czasie przepełnionym nienawiścią i pogardą, kłamstwem i szczuciem, parę wyremontowanych dusz pełnych pokoju i siły życzliwości będzie murem, który zatrzyma tę nawałnicę. Może wokół takich ludzi pokoju utworzą się malutkie wyspy braterstwa, w których znajdą wytchnienie pogubieni i zmęczeni. Tego się zrobić nie da żadną ustawą. Nie zrobią tego za nas politycy…