blog siostry Małgorzaty

blog siostry Małgorzaty
co widać z okna biedaków
Nasz sklep skarby prababuni 

papieski tramwaj

30/07/2016

No i wyruszyliśmy w czwartek do Krakowa: Artur, Janek i Gosia. Już w środę życie było trudne. Artur doskonale zrozumiał nasze rozmowy: gdzie i po co jedziemy. A ten pan nie wie, co to czekanie, albo jutro.

Jakoś usnął, ale o 7 rano zerwał się do kąpieli, świadom, że żadna imprezka bez golenia i wypachnienia się nie zacznie. W drodze dostawaliśmy sprzeczne informacje gdzie i o której mamy się stawić. W końcu stanęło, że w zajezdni na Brożka, tylko my ze wsi, więc koledzy z Tygodnika Powszechnego się znaleźli w porę pod telefonem i skierowali nas na parking możliwie najbliższy, a wujek Google z gps-em zaprowadził na miejsce, poganiany z tylnego siedzenia przez Artura:”Szukaj papież tramwaj” krzyczał na biednego gadżeta.

czytaj dalej

w szpitalu polowym

20/07/2016

Wykonaliśmy z Jankiem 1400 km. Najpierw był Wrocław- Ojcowie Bonifratrzy, potem Woodstock, a potem biegiem, w ulewnym deszczu na ślub jednej z moich córek. Być siostrzyczką z dziećmi to nie lada wyzwanie logistyczne. Wiadomo, że czym starsze dzieci, tym więcej roboty. Młodzi rodzice nie liczcie na ulgi z upływem czasu!

Czcigodni Ojcowie, duchowi synowie św. Jana Bożego od wieków chorymi się opiekują. Refleksje nad znakami czasu przeprowadzali, bo choć idea ta sama, to każde pokolenie musi ją od nowa odczytać. Jak nie odczyta, to zakon czy wspólnota umiera. Podobnie zresztą, jak z życiem każdego chrześcijanina, jak z życiem Kościoła. „Kościół to nie muzeum dla świętych, ale szpital dla grzeszników”/Papież Franciszek/. Z naszej wiary chętnie muzeum robimy, instalując się w

czytaj dalej

miłosierdzie z cementu i pustaków

10/07/2016

DSCF4742 (2) (Kopiowanie)Sześć wspaniałych dziewczyn z dominikańskiej, krakowskiej Przystani bawiło w Nagorzycach tydzień czasu, co sprawiło, że okna pomyte, kwiatki wyplewione i kaplica wypucowana. Nie to, że dziewczyny tylko pracowały, bom dobra staruszka, więc na basenie były i na Świętym Krzyżu.

Całkiem nowych chłopaków jest kilku. Dobrzy ludzie ich gdzieś spotkali, dostarczyli do naszych domów i powoli chłopcy stają na nogi. Schorowani, po przejściach, ale do przodu. Dzisiaj udało mi się wreszcie dotrzeć z Mikim na ostrowiecki bazar i zakupić chłopakom sprzęt niezbędny do godnego życia czyli majtki i skarpetki, a nawet spodnie i sandały, bo przecież wyglądać trzeba jakoś na wierzchu i pod spodem. Pomiędzy sprawami wielkiej wagi- budowami, planami, spotkaniami czas na gatki wygospodarować niełatwo.

Parę tygodni temu jechałam w

czytaj dalej

o mnie

Jestem siostrą w Katolickiej Wspólnocie Chleb Życia. Od wieli lat żyję z ludźmi, którym po ludzku się nie powiodło.

 Wychowałam pięcioro dzieci. Został ze mną Artur-najwspanialszy autystyk świata. Mieszkam w malutkiej wiosce Zochcin razem z kilkunastoma 

mieszkańcami naszego domu dla bezdomnych, licznymi zwierzętami i przede wszystkim - Panem Jezusem, który stale na nas patrzy z kaplicy. 

Spisuję to, co widzimy- ja i moi bracia i siostry- przeżywając każdy dzień na cerowaniu świata podartego przez głupotę, grzech i lenistwo. W tym nasze.