blog siostry Małgorzaty

blog siostry Małgorzaty
co widać z okna biedaków
Nasz sklep skarby prababuni 

błyski dobroci

26/05/2016

Straż Miejska/do odznaczenia!/ przywiozła pana, co nawet włosy miał zlepione hm….kałem. Z karteczką ze szpitala, że nie wymaga hospitalizacji. I mamy uwierzyć, że ktoś go w ogóle zbadał?

Artur chory, a jak mężczyzna chory, to świat się wali. Zachorował w sobotę, w niedzielę uratowała sytuację nasza kochana Pani Doktor, co nie liczy czasu i zawsze spieszy z pomocą. Jak nie masz znajomego lekarza, to leżysz, zwłaszcza na wsi. Pani Doktor ratowała nas i ratuje- mieszkańców, dzieci nasze i cudze oraz personel. Nie ona jedna, rzecz jasna. W Warszawie, gdyby nie zastęp dobrych ludzi z lekarskim dyplomem, nasi mieszkańcy cienko by wyglądali, albo już by nie wyglądali wcale. Tak to nasza służba zdrowia ma dwa oblicza, jak wszędzie. Kluczem jest Continue reading

czytaj dalej

czerwone majteczki, pampersy i Ojcowska Miłość

19/05/2016

Miejsce: schronisko dla chorych. Czas: przedpołudnie, kiedy pielęgniarka jest na zwolnieniu, chorych do „obróbki” 80 sztuk, Renia/szef i też pielęgniarka/ nie wie w co ręce włożyć.

Z powyższych powodów Renia zarządza, że panie w miarę samodzielne idą do kąpieli same. Ruchem kieruje Krzysztof- opiekun i niezastąpiony pomocnik, ale przecie chłop, to  nie będzie mył baby pod prysznicem. Po jakimś czasie Renia przechodzi obok magazynu i słyszy głośny śpiew:”Boże, mój Boże czemuś mnie opuścił….” Zaintrygowana otwiera drzwi. Krzysztof grzebie w damskiej bieliźnie i śpiewa.

Wyjaśnienie: pani Kasia, alkoholiczka, ma zespół Korsakowa, czyli fizycznie jeszcze sprawna, natomiast z głową całkiem źle. Owszem, zgodziła się iść pod prysznic, ale pod warunkiem, że dostanie mydełko Dove i czerwone majteczki na zmianę. Śpiew Continue reading

czytaj dalej

takie braterstwo malutkie

13/05/2016

Ksiądz Artur zajechał na zochcińskie podwórko z jedzonkiem smakowitym. Warszawa opływa w dobra, dzięki Bankowi Żywności, a ten-dzięki licznym sklepom i hurtowniom. Nie, nie ze sławnego programu unijnego. Do tego korytka nadal nie mamy dostępu. U nas na wsi to liczyć możemy tylko na Pana Piekarza i Pana od Warzyw, chociaż teraz ten ostatni też cienko przędzie, więc kupujemy praktycznie wszystko. Nasze skromne poletka nie wykarmią ludu licznego. Towar  luksusowy, więc po raz pierwszy od lat wołowinkę jeść będziemy. Oczywiście po kawałeczku, ale zawsze. We Francji supermarkety i sklepy mają od niedawna obowiązek przekazywać nadmiar żywności organizacjom. Może by tak u nas?

Żywność ta jest na granicy ważności, leżeć nie może, ale leżeć nie będzie. Nasze domy Continue reading

czytaj dalej

o mnie

Jestem siostrą w Katolickiej Wspólnocie Chleb Życia. Od wieli lat żyję z ludźmi, którym po ludzku się nie powiodło.

 Wychowałam pięcioro dzieci. Został ze mną Artur-najwspanialszy autystyk świata. Mieszkam w malutkiej wiosce Zochcin razem z kilkunastoma 

mieszkańcami naszego domu dla bezdomnych, licznymi zwierzętami i przede wszystkim - Panem Jezusem, który stale na nas patrzy z kaplicy. 

Spisuję to, co widzimy- ja i moi bracia i siostry- przeżywając każdy dzień na cerowaniu świata podartego przez głupotę, grzech i lenistwo. W tym nasze.