blog siostry Małgorzaty

blog siostry Małgorzaty
co widać z okna biedaków
Nasz sklep skarby prababuni 

Zdzicho uczy jak /nie/robić dobrze

21/08/2016

Opanowawszy pokusę przysiądnięcia na tarasie i gapienia się w wygwieżdżone, sierpniowe niebo oto powracam do pisania, odrobiwszy lekcję z prania, gotowania i sprzątania, matki i babci oraz poradnictwa telefonicznego w sprawach trudnych lub beznadziejnych, logistyki, czyli jak z kilku zrobić kilkudziesięciu współpracowników żeby zapchać wciąż pojawiające się dziury w personelu wzrastające wprost proporcjonalnie do rosnących potrzeb. Oceny osiągam niżej niż przeciętne, ale mam nadzieję, że do drugiej  klasy po tamtej stronie  przepchają  mnie dobrzy ludzie. Jak mówił św.Franciszek: „W przypadkach trudnych bracia robią co mogą”.

Inżynier ma na głowie 3 budowo-remonty i czwartą w drodze. Mamy zgodę władz gminy na wykup Jankowic, co pozwoli postawić tam bieda-depeesik czyli kolejny dom dla ludzi starych i niepełnosprawnych,

czytaj dalej

zagubiony człowiek

07/08/2016

Jedna pani z dalekiego kraju dobry uczynek zrobiła. Bezdomnego Polaka, co w szpitalu kraju owego wylądował, do Polski wysłać postanowiła. Podała dokładne namiary samolotu, godzinę przylotu na Okęcie, a jakże. Upał niemiłosierny, Cezary z Jarkiem rzucili robotę i wyruszyli, żeby do naszego schroniska dla chorych zgarnąć gościa z lotniska. Trzy godziny szukali, czekali, po halach przylotów latali, a człeka nie ma. Nie ma, no trudno, Wrócili.

Po tygodniu pani owa dzwoni o swojego pytając. Chłopaki, że nie dotarł, odpowiedzieli. No i się zaczęło: awantura na łączach, jak to niemiłosierni jesteśmy, bezdomnego Chrystusa nie przyjęliśmy i długa lekcja o miłosierdziu nastąpiła. W końcu Cezary pytanie postawił: a czy pani go do odprawy podprowadziła? Okazało się, że kobitka podwiozła delikwenta do

czytaj dalej

papieski tramwaj

30/07/2016

No i wyruszyliśmy w czwartek do Krakowa: Artur, Janek i Gosia. Już w środę życie było trudne. Artur doskonale zrozumiał nasze rozmowy: gdzie i po co jedziemy. A ten pan nie wie, co to czekanie, albo jutro.

Jakoś usnął, ale o 7 rano zerwał się do kąpieli, świadom, że żadna imprezka bez golenia i wypachnienia się nie zacznie. W drodze dostawaliśmy sprzeczne informacje gdzie i o której mamy się stawić. W końcu stanęło, że w zajezdni na Brożka, tylko my ze wsi, więc koledzy z Tygodnika Powszechnego się znaleźli w porę pod telefonem i skierowali nas na parking możliwie najbliższy, a wujek Google z gps-em zaprowadził na miejsce, poganiany z tylnego siedzenia przez Artura:”Szukaj papież tramwaj” krzyczał na biednego gadżeta.

czytaj dalej

o mnie

Jestem siostrą w Katolickiej Wspólnocie Chleb Życia. Od wieli lat żyję z ludźmi, którym po ludzku się nie powiodło.

 Wychowałam pięcioro dzieci. Został ze mną Artur-najwspanialszy autystyk świata. Mieszkam w malutkiej wiosce Zochcin razem z kilkunastoma 

mieszkańcami naszego domu dla bezdomnych, licznymi zwierzętami i przede wszystkim - Panem Jezusem, który stale na nas patrzy z kaplicy. 

Spisuję to, co widzimy- ja i moi bracia i siostry- przeżywając każdy dzień na cerowaniu świata podartego przez głupotę, grzech i lenistwo. W tym nasze.