Wystawka-zupełnie nie narodowo
No to ja dzisiaj się wystawię twierdzeniem, że pod koniec życia będziemy sądzeni z miłości, nie przynależności. Do kraju, narodu, rasy, partii, religii czy grupy społecznej.
No to ja dzisiaj się wystawię twierdzeniem, że pod koniec życia będziemy sądzeni z miłości, nie przynależności. Do kraju, narodu, rasy, partii, religii czy grupy społecznej.
To w takich działaniach państwowych służb należałoby wprowadzić „wartości chrześcijańskie”. Wobec najsłabszych. „Za życiem” bowiem to za każdym, bez względu na wiek. I to w godnych warunkach. Ale to wymaga przewartościowania naszych, polskich priorytetów. Od dołu do góry. Jak nie zaczniemy od dołu, to góra się nie ruszy. W Kościele i życiu społecznym. Liczę na młodych.
Artur od wczoraj markotny jak nigdy. Dzisiaj zażądał : „zrób słońce”. Niech to żądanie dotrze do niebiańskiego biura pogody, bo nawet Ula, arturowa labradorka ma cosik depresję i siedzi smutna. Bieganie po błocie nie jest dla takich arystokratek jak ona. Psy wybiegają tylko na siusiu i biegiem wracają otrząsając się z obrzydzenia. A Aloszkę trzeba wyciągać rano na rękach z ciepłego łóżka. Oczywiście mojego. Na pogodę nie mam wpływu, ale słońce jakoś muszę mu zrobić.
Największym zwycięstwem zła jest zasianie niewiary w bezinteresowne dobro. Największym zwycięstwem kłamstwa jest zasianie niewiary, że istnieje prawda. Największym zwycięstwem nienawiści jest zasianie niewiary w możliwość pokoju i pojednania.
Tam, gdzie ból, cierpienie, smutek- niech nastąpi Zmartwychwstanie dzięki troskliwej i czułej miłości. Tam gdzie gniew, pogarda, zniszczenie- niech nastąpi Zmartwychwstanie dzięki pojednaniu, braterstwu, pokorze i przebaczeniu.
Kapłanom, Biskupom i Ojcu Świętemu, a jakże – dziękujemy- my, Wspólnota Chleb Życia. Życzymy wytrwania w wezwaniu, cierpliwości w dni trudne i nadziei, która podpowiada, że Miłość nigdy nie ustaje.
Wobec ogromu cierpienia chorych covidowych, śmierci, chorych na inne choroby nie mogących się leczyć, wysiłku i zmęczenia medyków, utraty pracy a często dorobku życia przez zamknięcie zakładów, problemów dzieci pozbawionych szkoły i ich nauczycieli, zamkniętych ludzi niepełnosprawnych z opiekunami itd… wszelkie lekceważenie zasad: maseczka, dystans-dezynfekcja, siedź w domu jak nie musisz łazić- jest po prostu grzechem przeciwko miłości bliźniego bez względu na to, czy zakazy i nakazy są legalne wobec prawa, czy wydają je „nasi” czy „obcy” i czy ten czy inny ksiądz ma inne zdanie. To powinno wynikać z naszego sumienia po prostu.
I życzę nam wszystkim – tym wymienionym i tym, o których może zapomniałam: obyśmy na końcu życia mogli śmiało spojrzeć w lustro i powiedzieć: co mogłam-mogłem, to zrobiłem, Panie!
Jak nie zawahać się przed podaniem ręki w nieszczęściu komuś, o kim wiemy, że krzywdził? Że był, po prostu, łajdakiem.
Od roku nie ma wolontariuszy z wiadomych powodów. Wiele miesięcy nie było mszy w warszawskich domach. Teraz raz w tygodniu do domu dla chorych przychodzi ksiądz, który już Covidka przechorował, …