Duch Święty na co dzień

Duch pokoju i pojednania. Z braćmi i samym sobą.

wolność -instrukcja obsługi

Nie ma drogi do wolności na skróty. Wolność to ciężka praca i wyrzeczenie. Nie ma miłości bez wolności i wolności bez miłości. Do miłości nie można zmusić, ale także miłości nie można odebrać-nawet siłą. Wolności, tej wewnętrznej, też nie można nikomu odebrać. Można natomiast samemu się jej zrzec.

rozjaśniać ciemność

Saruman, uważa że tylko wielka siła może powstrzymać zło na tym świecie. Nie zgadzam się. Ja odkryłem coś przeciwnego. To nie wielka siła, a małe dobre uczynki dnia codziennego powstrzymują ciemność. Te dokonywane z uprzejmością i z miłością przez małych, a nie nas wielkich. /Tolkien/

przewalamy kasę…

No bo po co biedakom te kwiatki, ławeczki, stoliki? Krzaczki, żywopłotki i drzewka? Według zdjęcia z poprzedniego wpisu biedak ustawowo dostaje przydział brudnego materaca i co jakiś czas michę. W …

Nie chcę i chcę Polski katolickiej

Matka Boża za królową Polski przez naszych przodków niegdyś obrana tak dzisiaj była czczona. I co z tego wynika? Czy zadowolona jest z nas, Polaków? Z każdego z nas? Kiedy …

kilka z wersji miłosierdzia

„Jezus zaś płacze nad każdym z nas, kiedy przeżywamy chrześcijaństwo formalnie, a nie realnie”. „Także dziś Bóg płacze w obliczu tragedii i wojen prowadzonych, by oddawać cześć „bożkowi pieniądza”, w obliczu zabijanych dzieci”

Codzienne zmartwychwstania

Niech zatem wiara w dobro w nas trwa. Nigdy nie było z górki, ale Chrystus Zmartwychwstał i pcha nas z tyłu, ciągnie za głowę i nie daje spocząć, aż do spoczynku w Nim na zawsze. Z Nim nie ma przegranej. Jeśli ktoś smutny uśmiechnie się dzięki mnie, to mamy malutkie, codzienne zmartwychwstanie. Jeśli pogrążony w beznadziei, chory, bezdomny, ubogi, uchodźca – ogarnięty ciemnością samotności, bólu, strachu i bezradności poczuje naszą bliskość i wyciągniętą rękę, stanie prosto i spojrzy na siebie i świat z nadzieją- to jest malutkie zmartwychwstanie. Ono dzieje się dzisiaj.

przegryw z opinią publiczną

Bardzo byśmy pewnie chcieli mieć w domach dla bezdomnych samych zaradnych, sprawnych fizycznie i intelektualnie, elokwentny, oczytanych i umiejących „brać sprawy w swoje ręce” mieszkańców. Och, jakie odnosilibyśmy sukcesy! Och, jak podnosiłyby się nam statystyki! Och, jak czysto byłoby w naszych schroniskach. Nikt by nie robił pod siebie, nikt by nie zapijał, nigdy by się nie awanturował. Zero konfliktów, kłótni, zawodów, rozczarowań, popsutych spłuczek, włosów w umywalce, śmierdzących skarpet poupychanych pod poduszkami, grzybów w pokojach, zgubionych dowodów osobistych itd. Tacy wymarzeni zaradni i sprawni bezdomni to pewnie jeszcze mają pokończone liczne fakultety, znają języki…..

życie wewnątrz i na zewnątrz

Wiara w to, że inni, kimkolwiek by nie byli, zapewnią nam życie bez trudu pracy nad sobą, machnięciem ręki zwalniając z konieczności wyborów, z podążania za wskazówkami Chrystusa, często pod prąd- to nic innego jak utrata wolności. „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli.” /Jezus Chrystus/.

Wdzięczność, oby szybko minęła

Pan pewien, na wózku, z odleżyną, człek bezdomny, a właściwe z-domny, bo w parku mieszkał, za dach niebo mając, a świat cały jest naszym domem, dostał informację, że do schroniska …