Na krawędzi życia i śmierci

Owszem, my żyjemy na krawędzi życia i śmierci. Nasi ludzie umierają, bo trafiają do nas w fatalnym stanie zdrowia. Jak pan – zgarnięty z ateńskiej ulicy przez dobrych ludzi, z nowotworem w stadium nieuleczalnym, przewieziony do nas. Zmarł w ubiegłym tygodniu na oddziale paliatywnym. Czy opłacał się wysiłek wielu ludzi, żeby go przewieźć do Polski? Przecież tyle kasy i na nic powiedzą specjaliści od ordo caritatis. Przecież i tak by umarł, a te pieniądze można by wydać na innych, rokujących. Przecież nikt go z Polski nie wyganiał, pojechał tam sam. Chciał pewnie lepszego życia. A tu nie mógł pracować? Nikt mu pić nie kazał. Mógł się leczyć. Itd……To śmierć, a życie, mamy nadzieję trwać będzie na wieki.

mury dobre i złe, ludzie dobrzy i…

Pełna sprawiedliwość stanie się możliwa dopiero wówczas, gdy ludzie nie będą traktować ubogiego, który prosi o wsparcie dla podtrzymania życia, jak kłopotliwego natręta czy jako ciężar, ale dostrzegą w nim sposobność do czynienia dobra dla samego dobra, możliwość osiągnięcia bogactwa większego. Jedynie z taką świadomością można odważnie podjąć ryzyko i dokonać przemiany, która wiąże się z każdą autentyczną próbą przyjścia z pomocą drugiemu człowiekowi./JPII/

zło dobrem….

A tym moim braciom i siostrom, którzy oburzeni są, że część z tych nieszczęśników szuka lepszego życia ku refleksji przypominam, że miliony Polaków od XIX wieku emigrowało nie tylko z powodów politycznych, lecz przede wszystkim za chlebem. Współcześnie wielu, szukając pracy, wpadało w pułapki gangów, które wykorzystywały ich jako niewolników na plantacjach we Włoszech, Hiszpanii czy Anglii, a kobiety lądowały w burdelach. Wyjeżdżali bez znajomości języka, kultury i obyczajów krajów docelowych, wielu nie dało rady. Tworzyli własne, kulturowe getta. Byli postrzegani jako zagrożenie, bo różnili się bardzo, w tym kulturowo, od innych. Niektórzy ze współczesnych migrantów wracają do kraju jako osoby bezdomne, dzięki pomocy dobrych ludzi. Inni latami żyli na socjalu, lub wspierani przez organizacje charytatywne, większości jednak udało się zbudować nowe życie.

na własną odpowiedzialność i koszt

Tylko prawdziwa, ludzka solidarność i poczucie braterstwa- wspólnoty losów mieszkańców Ziemi może nas uratować. Dla wierzących – wszyscy jesteśmy dziećmi Boga. Tego samego. Dla niewierzących- wszyscy jesteśmy ludźmi. Tego samego gatunku, odczuwającymi zimno, ból, głód, poniżenie tak samo. Dlatego po raz kolejny dziękuję wszystkim pomagającym w różny sposób nieludzko traktowanym uchodźcom. To także w moim imieniu.

I co nam zrobicie?

Cóż, biedaków los, powie większość. I tak nie są przydatni, tylko kosztują. Nie z moich podatków dodadzą niektórzy. Siostra znowu miesza się w politykę zakrzykną obrońcy poprawności politycznej. Chronimy przecież życie od urodzenia do naturalnej śmierci, Tak. Powiedzmy wreszcie prawdę. Nie chronimy. Spychamy najsłabszych w dół,

To nie fala, to ludzie

Tytuł jest parafrazą tytułu książki -wywiadu rzeki z Haliną Birenbaum: “To nie deszcz to ludzie”. Była więźniarką w Oświęcimiu. Bez względu na to, kto gra w tę okrutną grę człowiekiem …

Rozważania malutkie o pasterstwie

W historii Kościoła, która jest wpleciona w historię ludzkości, były momenty tragiczne. W takich chwilach znajdowali się wielcy pasterze, ale także nędzni i źli. Wtedy Bóg powoływał zwykłych ludzi- mężczyzn i kobiety, świeckich i zakonników do dobrej roboty, mimo słabych pasterzy. To oni przemieniali świat. Czasem płacili za to cierpieniem, odrzuceniem, życiem. Bywało, że z rąk lub za przyzwoleniem złych pasterzy.

topór wojenny do zakopania

Ogarniamy modlitwą wszystkie ofiary epidemii: zarażonych i tych, którzy nie mogą uzyskać pomocy cierpiąc na inne choroby, zmarłych i zmagających się ze skutkami zarazy- służbę zdrowia, opiekunów ludzi starszych, chorych …

śmierć, która się należy

To ja uprzejmie informuję, że Krzysztof -skazany przez system na noclegownię dla bezdomnych w mieście, z którego wyjechał jako dziecko, ale miał tam ostatni stały meldunek, właśnie zdawał maturę i …

Wyciągnijmy z duszy, co najlepsze

Przetrwamy ten trudny czas tylko wyciągając z duszy, co w nas najlepsze. Jak nie teraz, to kiedy? Nawet jeśli inni wokół nas mają przerwy.