Rozważania patriotyczno-ekonomiczne- spóźnione

Patriotyzm to zrobić miejsce godnego życia dla każdego pod niebem Polsce przeznaczonym, a najsłabszym i bezradnym je po prostu zapewnić. Stać Polskę na to. Stać Warszawę na to. Ojczyzna jest dla każdego. Wystarczy, że silni i zaradni posuną się na ławce życia.

Lodołamanie

Mam wrażenie, że żyjemy trochę jak lodołamacz. Posuwamy się pomalutku, przedzierając się przez warstwy lodu i w zamęcie. Lodołamacz ma trzymać się kursu. Trzymajmy się kursu. Kursu na miłość i miłosierdzie. Na solidarność i życzliwość. W historii bywały okresy bardziej burzliwe. Również w historii Kościoła. I te czasy wydały – paradoksalnie- wielkich świętych i ludzi wielkich niekanonizowanych. Nie oglądali się ani nie szukali usprawiedliwienia w złych czynach innych, czasem tych, którzy powinni świecić przykładem. Szli i robili swoje, wierni przykazaniom i miłości Boga i bliźniego.

Rozmyślania nad basenem

Nie można mieć ciastka i zjeść ciastko. Problemem współczesnych ludzi jest chęć “mienia wszystkiego”. Stąd niechęć do podejmowania decyzji wiążącej na całe życie lub na lata. Ślub, śluby zakonne, sakrament kapłaństwa, generalnie miłość czy nawet prawdziwa przyjaźń wiążą i zamykają supermarket z milionami możliwości- sposobów na życie. Otwierają jednak bramę do drogi miłości. Paradoksalnie- do wolności.

Róbmy Zmartwychwstanie

Wielki Czwartek- braterstwo i służba. Bóg z każdym z nas na zawsze w Eucharystii. Wielki Piątek- morze cierpienia, nienawiści, śmierci, pogardy. Niedziela Zmartwychwstania- miłość, oddanie, przebaczenie i nadzieja. Róbmy z Chrystusem Zmartwychwstanie!

Dom i rodzinka

Jakiś urząd nakazał ankiety wśród mieszkańców robić. Urząd myśli, że pracuje dla dobra ludzkości albo też nie myśli wcale, bo świat realny zaczyna się za murem urzędu. Na pytanie “czego Pan/Pani potrzebuje?” każdy z mieszkańców domu w Jankowicach odpowiedział “niczego”. I to szczerze, bo anonimowo. Znaczy to, że skromne życie, ale w ciepłym domu, życzliwość i wsparcie wzajemne to to, czego człowiek potrzebuje. Mimo wspólnych pokoi i łazienek. Uczyć się trzeba od naszych ludzi. Ubóstwa, tego prawdziwego. Nie mylić z nędzą.

Niewidzialni

Dostrzec piękno niewidzialnego. Tego, z którym nie liczy się nikt, bo chory, stary, niepełnosprawny. Tylko kłopot z nim i kosztuje. Tak, nie ukrywajmy. Kosztuje i dlatego, choć jeszcze głupio jakoś o tym mówić głośno, to zmierzamy do hm….nazwijmy to ładnie- ograniczenia kosztów. Zarówno materialnych jak i trudu wspierania słabszych, niesienia ich we własnym życiu. Unikamy cierpienia i wysiłku, pracy nad miłością i nad sobą. Ma być łatwo i przyjemnie, najlepiej za friko. Cóż, tak się nie da. To “łatwo i przyjemnie, bez wysiłku” kończy się zwykle “trudno, nieprzyjemnie i z wysiłkiem”.

Wytrwałość twardzieli

Dlatego szanuję i podziwiam wielu naszych mieszkańców, którym życie się rozsypało lub ktoś je rozsypał, a oni budują pomalutku – od nowa. Dlatego podziwiam Ukraińców, którym z życia został kartonik wygrzebanych z gruzów pamiątek czy trzy porcelanowe kubeczki, a oni zaczynają od nowa.

Wierność i instrukcja obsługi

Wierność- zapomniana wartość. Czasem przypomni nam o niej śmierć człowieka, który zginął bo był wierny. Śmierć dawnych i współczesnych męczenników za wiarę, wolność i sprawiedliwość.
Nasze małe wierności codzienne. Na nich opiera się wierność wielka, ta, która znaczy całe życie. Bywa cichym męczeństwem, jak opieka nad niepełnosprawnym dzieckiem ciągnąca się latami, bez wytchnienia.

Wierność zmusza do wyborów. W supermarkecie świata medialnych i nie tylko, propozycji na życie piękne, łatwe i przyjemne rozpływa się sens życia. Jest nim miłość, bo w gruncie rzeczy tylko o nią chodzi. I znowu- supermarket świata proponuje miliony sposobów na miłość. A jest tylko jeden. Nie ma miłości bez wyrzeczenia, trudu, cierpliwości i …..cierpienia. Nie ma miłości bez wierności jej zasadom.

Poły namiotu

Dojechał do Zochcina pan Witalij i dwie urocze panienki lat 3,5 i 4,5. Tata dzielny niezwykle: mama uciekła do Rosji, on walczył o prawo do dzieci i kiedy je, po prawie dwóch latach uzyskał – dotarł do Polski. Obiecana praca z zamieszkaniem skończyła się dla nich wylotką na ulicę. Maluchy spędziły nieco czasu w piwnicy w Sumach. To taka zabawa Putina- w chowanego z ukraińskimi dziećmi i dorosłymi. Tata ma zespół stresu pourazowego i ciągle się boi, że go wyrzucimy. Konieczna pomoc lekarza, ale spoko, ogarniemy.

Łapanie chwil

Wszyscy o zwierzątkach, to ja też, jako przerywnik w poważnych rozważaniach. PPod jednym z lokalnych marketów połączonych placem ze stacją benzynową leżał zwinięty w kłębek, zmarznięty psiak. Zawsze mam w samochodzie trochę karmy, miskę i wodę, żeby nie było. Zjadł trochę i dał się wsadzić do samochodu.

Opowiedziałam Tamarze i Wioli, że spotkałam taką bidę i dałam jeść. Czekałam na reakcję. Chwila ciszy a potem:” I tak go zostawiłaś? Jak mogłaś?” Przetrzymałam je momencik i dodałam: “Jest w kojcu u Felka”. Odetchnęły. A ja sprawdziłam, że jeszcze mnie nie uważają za …hm …stukniętą. Felek to też znajdka, a właściwie podrzutek. I tak ks. Józef ma kolejnego psiaka do opieki. Może już jednak wystarczy tego, bo prowadzimy domy dla ludzi bezdomnych, a nie dla bezdomnych kudłaczy. Trzeba zachować proporcje.