Rok temu otwieraliśmy nowy dom dla ludzi bezdomnych chorych i niepełnosprawnych. Do dziś nie możemy uwierzyć, że po latach życia naszych mieszkańców /i naszego/ w ciasnocie i sklejanych, łatanych, starych budynkach mamy to, co mamy: dwa piękne obiekty dla chorych. Kilka lat temu powstał dom w Jankowicach. Dzięki Przyjaciołom i Ofiarodawcom, a często dwa w jednym, którzy pomagali i takie luksusy naszym ludziom zafundowali.

Jeśli o mnie chodzi, to mam dość budów i remontów do końca życia. Kiedy byłam młoda-młodość to jedyna wada, która przechodzi z wiekiem- nie znosiłam remontów i samochodów i papierologii. Ostatnie trzydzieści parę lat spędziłam na…remontach, w papierach i prowadzeniu samochodu. No, pomiędzy też miałam inne zajęcia, ale one właśnie były przyczyną tych powyższych. Jak kochasz, to robisz to, co trzeba zrobić, a jak nie umiesz, to się naucz.


Telefon od Tomasza z Krakowa: samotny ojciec z Ukrainy z dwójką małych dzieci.


Dojechał do Zochcina pan Witalij i dwie urocze panienki lat 3,5 i 4,5. Tata dzielny niezwykle: mama uciekła do Rosji, on walczył o prawo do dzieci i kiedy je, po prawie dwóch latach uzyskał – dotarł do Polski. Obiecana praca z zamieszkaniem skończyła się dla nich wylotką na ulicę. Maluchy spędziły nieco czasu w piwnicy w Sumach. To taka zabawa Putina- w chowanego z ukraińskimi dziećmi i dorosłymi. Tata ma zespół stresu pourazowego i ciągle się boi, że go wyrzucimy. Konieczna pomoc lekarza, ale spoko, ogarniemy. Dojdzie do siebie. Dzieciaki zadbane. Niejedna mama mogłaby pozazdrościć. Na pomoc przychodzą nasze mamy z Ukrainy, co by chłop oddech złapał.


I po raz kolejny można było powiedzieć- niech przyjadą, bo w ubiegłym roku zamieniliśmy jedno z biur na mieszkanko. Uprzedzając fakty w ub. tygodniu przystosowaliśmy kolejne pomieszczenia, gdyby znowu ktoś zadzwonił. Rozszerzamy poły naszego namiotu. Życie jest wędrówką, więc namioty można przenosić i doszywać w miarę potrzeby.


Artur bawił u Mikołaja i Gabrysi “na Szańskiej” jak nazywa dom na Łopuszańskiej w Warszawie, co pozwoliło nam zlikwidować choinkę z jego pokoju i dziesiątki gadżetów z biurka. Jest miejsce na nowe. Nawet się nie awanturował po powrocie, tylko o gwiazdę choinkową, która świeciła na sufit. Uroczyście zamówiliśmy coś w tym stylu i teraz czeka aż “pan przywiezie Artura świeci się”. O choince na razie nie wspomina. Ufff!


I tak sobie myślę, że gdyby tę energię i pomysłowość, jaką ludzkość, polskość, katolickość, ateickość itd. marnuje na walkę z “tymi innymi”- spożytkować na budowanie…..To naprawdę jest o wiele przyjemniejsze. Czas zacząć. Podać rękę. “Temu innemu”. Na wzór Boga, który nie ustaje w jej podawaniu. W wersji dla niewierzących- w imię braterstwa.

Stworzenie Adama- Kaplica Sykstyńska, Michał Anioł

nad-obowiązkowo

Mój Boże, nie możemy zadowalać się

modlitwą o zatrzymanie wojen

bo wiemy, że dałeś nam wszystko,

żebyśmy znaleźli naszą własną drogę

do osiągnięcia pokoju

w nas samych i z naszymi bliźnimi. /br. Sean Sammon, Marysta/