Blog się sypał, zawieszał i psuł. Cóż, stary już jest. Kilkanaście lat służby i się zatkał. Poprawiłam jak umiałam, a że nie do końca ostrożnie, to zdjęć trochę się skasowało. Sorry, będą niektóre starsze wpisy bez obrazków. Dalsze prace nastąpią. A nowe wpisy- niebawem. Na razie wracam do realu, który wesoły nie jest, ale nie dajmy się zniechęceniu.


Żeby jednak czytelnik nie odszedł z pustymi rękoma, przywołuję stary wpis, jakże aktualny-niestety. Tylko dodam: już można bliźniego dowolnie potraktować. To, co wypada skurczyło się znacznie ostatnimi czasy.


Stworzyliśmy sami sobie niezły pasztet. I wcale nie mamy ochoty z niego wychodzić. Bo przecież o wiele łatwiej jest żyć wg. reguł systemu niż być człowiekiem myślącym i współczującym. Najsłabsi sobie z tym nie radzą? To ich problem.

Gorzej będzie, jeśli w Niebie powstanie system i komputer się zawiesi lub zapomnimy Pesel. Ja muszę sobie gdzieś na ręku zapisać, bo nijak nie mogę spamiętać. W razie czego podwinę rękaw i św. Piotrowi pod oczy pokażę. Może się uda.

Systematyzując w ten sposób świat zamykamy się na drugiego człowieka. Znika spotkanie, służba, solidarność, wymiana, szacunek. Mój bliźni to już nie jest mój bliźni. To element jakiejś grupy systemowej: partii, kościoła, rasy, klasy społecznej. Element można dowolnie potraktować. Bezkarnie. Bliźniego nie wypada, przynajmniej jeszcze.

Chrystus przyszedł nas z tego wyzwolić. Chrystus jest spotkaniem. Z Miłością.


Temu, kto chce bez trudu spotykać swoich
odmiennych braci,
Którymi zaludniony jest ten świat,
potrzebna jest królewska obojętność
na wszystko to,
co nie jest ogołoconą, będącą fundamentem
wiarą,
każącą tracić pamięć i nawyki,
i swoją własną oryginalność.
Jako, że cena ubóstwa jest ceną kolosalną.
Płaci się poświęceniem wszystkiego, co nie jest
królestwem niebieskim.
Tak więc będziemy uważali za interesujące
wszystko, co interesuje innych ludzi,
za godne szacunku-bohaterstwo,
które nas samych nie pociąga,
a za braci ludzi,
którzy nigdy nie byli do nas podobni.
Tak więc ci, którzy spotkają nas na swojej
drodze,
wyciągną ręce spragnione skarbu,
jaki z nas wytryskuje:
skarbu wyzwolonego z naszych ziemskich
dzbanów,
naszych pstrokatych koszy,
naszych walizek, naszych bagaży;
skarbu czysto boskiego, który będzie odpowiadał wszystkim,
ponieważ przestanie być ubrany na nasz sposób.”
Madeleine Delbrel Alcydiusz wyd.Światło Życie

cały ten wpis

2 komentarze

  1. Tak. Niechcący skasowałam wszystkie komentarze, chcąc oczyścić stronę ze starych. Przepraszam. Cóż, trzeba zacząć od nowa. Mogłabym odzyskać je z kopii, ale to praca na kolejne nocne godziny. Nie mam siły. Wydaje się, że strona jest lżejsza, szybko się ładuje, jest /chyba/przejrzysta. To wiele godzin na znalezienie odpowiedniego szablonu, przystosowanie, przeniesienie strony na inny serwer. Pozdrawiam.

    siostra

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *