Jakoś udało się to zorganizować! Znaleźć hm…kasę i autokar, bo 1-go czerwca nie tak łatwo. Dzieciaki, mamy, babcie i nasi mieszkańcy uśmiechali się w Bałtowie. Pierwsza od dwóch lat wycieczka, a dla gości z Ukrainy moment oderwania się od smutków. Od przyszłego tygodnia będzie jeszcze lepiej, bo mamy pana wolontariusza od sportów i dzieciaków, co choć raz w tygodniu wymęczy tę gromadę. Gromada zresztą się rozrasta. Dzisiaj do Nagorzyc dojechała mama z czwórką. Najmłodsze ma trzy tygodnie. I starsza pani do Zochcina. Ona raczej w piłkę grać nie będzie.

I tak sobie myślę, że rzeczywiście władza jak zwykle ma rację. Ta mama, inne nasze panie z Ukrainy powinny się natychmiast usamodzielnić. Znaleźć pracę i wynająć mieszkanie, żłobek i przedszkole. Oczywiście błyskawicznie nauczyć się polskiego. Albo nasze staruszki- kobiety z Ukrainy, schorowane, niewątpliwie mają możliwość życia na własną rękę. Wracać nie mają dokąd.

Trochę kpię, oczywiście, bo czasem ręce opadają. Właśnie przeczytałam, że wsparcia dla nich i dla tysięcy innych ze strony władzy niebawem nie będzie. Nie trzeba dużej wyobraźni, żeby przewidzieć skutki. Ludzie już są głodni. Wielu wegetuje w ogromnych, zbiorczych salach i powoli traci chęć do życia i nadzieję. A nad ich głowami /tych, co żyją, oczywiście/ toczą się polityczne rozgrywki o sankcje dla zbrodniarzy i inne mniejsze i większe batalie, często bardziej lokalne.

I zaczyna się walka o pierwszeństwo na liście potrzebujących. Było to do przewidzenia – wymawianie ludziom, którzy zmuszeni zostali do ucieczki i stracili wszystko, co mieli, kochali, w tym także bliskich, że zabierają nam miejsce w kolejce po datki.

Na szczęście jest ogrom dobra, ciągle jeszcze, choć siły słabną. My mamy zamiar, jak zwykle, nie poddawać się i ciągnąć ten wózek nieco przeładowany. I ufam, że zstąpi Duch i odnowi oblicze ziemi. Nie tylko tej ziemi, ale całej Ziemi. Już odnawia. Zryw solidarności z Ukrainą to była Jego wichura. Otworzyliśmy okna i powiało. Oby sięgnęła do najciemniejszych zakamarków globu. Do każdej z naszych granic. A przede wszystkim do naszych serc. Bo bez nich Duch nie zrobi nic.

Byłam ostatnio w stolicy. Oczywiście w interesach. Po drodze zatrzymaliśmy się z Mikim w Ikei, bo mieli tam extra szafki nocne, a potrzeba nam 80 sztuk do budowanego domu. Szafek już nie mają, za to mieli Adę i jej towarzyszkę z czterema wypchanymi wózkami. Ada walczy na wielu frontach / Kamiliańska Misja Pomocy/ związanych z losem ludzi bezdomnych, a od początku tej wojny także o uchodźców z Ukrainy. Pomogliśmy z Mikim pchać te wózki pełne sprzętu dla ukraińskich dzieciaków. Tak, razem można popchnąć więcej i szybciej.

I o tę jedność w pchaniu wózków dobra trzeba nam ustawicznie dbać. W rodzinie, każdej wspólnocie- w bloku, osiedlu, kraju i Kościele. Duch Święty to Duch jedności w różnorodności. W czasie Zesłania Ducha Świętego nagle wszyscy zaczęli się rozumieć, choć każdy mówił innym językiem. I tego Ducha przyjmujemy na chrzcie. Pozwólmy Mu wiać. Od tego nikt się nie przeziębi. To zło lubi zamknięte okna, drzwi i duszne, zatęchłe powietrze. I choroba w takim wypadku gotowa.

Nad-obowiązkowo

Wszelkiego dobra, miłości, wierności i pokoju mój Kościele, moja kochana, wielka rodzino!

Dzień Zesłania Ducha Świętego to dzień urodzin Kościoła.


Duchu Boży,

wysłałeś nas do głoszenia Dobrej Nowiny ubogim

uczyń z nas posłańców nadziei

i pocieszycieli pełnych miłosierdzia.

Duchu Boży,

Ty wywracasz i rozbijasz jak gwałtowna wichura,

wyzwól nas z wszelkiej rutyny i przeciętności,

zachowaj nas w gotowości na Twoje wezwania.

Duchu Boży’

Miłości Ojca i Syna,

miłości, która tworzy z Kościoła wielką rodzinę,

odnów oblicze ziemi odnawiając nasze serca.

ks.Jules Beaulac

3 komentarze

  1. U nas nie jest najgorzej. Moja kuzynka przyjela dwie Ukrainki z dziećmi. Jedna z nich zdecydowała się wyjechać do Niemiec. Mąż marynarz miał tam do niej dojechać. Dojechała samochodem do Hamburga. Tam, oczywiscie, zorganizowani Niemcy zajęli się nią. Zaproponowali mieszkanie, za które po miesiącu miałaby płacić 42% czynszu i dali jej trzy propozycje pracy, zapowiadając, że jezeli żadnej nie przyjmie to będzie musiała wyjechać. Co zrobiła? Natychmiast wróciła do Wadowic do mojej kuzynki. Dlatego Ukraińcy wolą być u nas.

    Joanna

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.