WOŚP- powodzenia Jurku. Życzę Ci powodzenia. Życzę także powodzenia wszystkim wolontariuszom. Życzę wspaniałych spotkań z życzliwymi ludźmi, którzy wrzucą do waszych puszek grosz i uśmiech.
Tak jak życzę powodzenia każdej organizacji i każdemu człowiekowi, który zakasał rękawy i reperuje ten świat. Obojętne, czy grając w Jurkowej Orkiestrze, czy dyżurując w hospicjum czy gotując zupę dla głodnych, czy wreszcie pomagając sąsiadce w zakupach albo odrabiając lekcje z dzieciakami w świetlicy Caritasu.


Niedziela to także Światowy Dzień Migrantów i Uchodźców.
Marzną, są głodni, chorzy, toną, cóż: taka „karma”, u nas też zimno, myślimy popijając herbatkę.
Czy w moim Kościele, w parafiach, wspólnotach ktoś zainicjował spotkania, wystawę fotograficzną, poważną dyskusję o innych- emigrantach, ludziach innej wiary, innego koloru skóry, którzy są lub powinni być wśród nas? Po cichu wdzięczni jesteśmy politykom, że do nas uchodźców nie wpuścili. Nawet tych niecałych 200 starych, chorych i dzieci. Mamy spokój. Czy jest to „święty spokój”? Nie musimy wychodzić ku innym, posuwać się na ławce życia. Możemy tkwić w naszym bagienku sporów, kłótni, podziałów i taplać się w nim do woli. A potem sunąć do kościółka i mówić „Ojcze nasz” zgodnym chórem. Z czystym sumieniem wypolerowanym przez rządzących zakazem wydawania wiz uchodźcom.

A oni? Są daleko, poza tym są kolorowi, więc nie mają uczuć i ich nie boli, tak jak nas, białych i sytych. No i często nie są chrześcijanami, więc to taki gorszy sort ludzkości. I spoko.
Tylko ten nieznośny Papież się nas czepia. Cóż, starszy człowiek jest, idealista jakiś, biednego Polaka-katolika nie rozumie i o tożsamość naszą nijak troski nie wykazuje.
Przede wszystkim zdając sobie sprawę, że zjawisko migracji nie jest oderwane od historii zbawienia, a wręcz stanowi jej część. Z nim jest związane przykazanie Boże: „Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej” (Wj 22,20); „Wy także miłujcie cudzoziemca, boście sami byli cudzoziemcami w ziemi egipskiej” (Pwt 10,19). Zjawisko to jest znakiem czasów, znakiem mówiącym o opatrznościowym dziele Bożym w historii i we wspólnocie ludzkiej w oczekiwaniu na powszechną komunię. Nie pomijając problemów a często także dramatów i tragedii migracji, jak również trudności związanych z godnym przyjęciem tych osób, Kościół zachęca do rozpoznania Bożego planu także w tym zjawisku, będąc pewnym, że nikt nie jest obcy we wspólnocie chrześcijańskiej, „obejmującej osoby każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków” (Ap 7,9). Każdy jest cenny, osoby są znacznie ważniejsze niż rzeczy, a wartość każdej instytucji mierzona jest w zależności od tego, jak traktuje życie i godność osoby ludzkiej, zwłaszcza w sytuacjach zagrożenia, jak to ma miejsce w przypadku migrantów niepełnoletnich./Papież Franciszek z okazji Dnia Migracji i Uchodźctwa pełny list tutaj /
W domach naszych panujemy na razie nad sytuacją. Na dostawkach i w korytarzach, ale w razie czego zlikwiduje się część stołów w jadalniach i posiłki będą na raty. Ada z Misji Kamiliańskiej zbiera ludzi z ulicy, chorych przepycha do nas w miarę potrzeby. Tak, że mamy dodatkowe zaopatrzenie w marznącyh chorych ludzi bezdomnych, oprócz tych, którzy sami się do nas dowlekają, albo ich służby przywożą.
W poniedziałek rusza dom w Medyni Głogowskiej. Agnieszka obejmuje placówkę wraz z kilkoma naszymi mieszkańcami. Zwolnią się miejsca w Jankowicach i Zochcinie, co pozwoli na przerzut nadmiaru Warszawiaków.
Gdyby……gdyby tak władze Miasta Warszawy znalazły pomieszczenie dostatecznie duże, gdyby tak jakaś parafia lub dom zakonny udostępniły pomieszczenie dostatecznie duże, plus toaleta i prysznic, to szybciutko można by skombinować materace, koce, pościel i co trzeba, a – o ile wiem, Wspólnota Św.Idziego zorganizowałaby wolontariuszy do obsługi takiego prowizorycznego schronienia dla marznących ludzi bezdomnych w Warszawie. Tragicznie bowiem brakuje miejsc tej zimy.
