Sprzątanie dworca. Artur po rwaniu zęba nie do użytku, więc dzisiaj sprawność „dobra gospodyni”. Moje tzw. biuro zamieniło się bowiem w pakamerę na wszystko, co trzeba schować przed Arturem i przechować, żeby „nóg nie dostało” czyli nie zniknęło z podwórka. Książki, narzędzia, lepsze środki czystości, żarówki…..Trzeba było zrobić przejście do biurka. Tamara z dziewczynkami w nieustającym sprzątaniu ciuchów i ciuszków i inszych bibelotów na kiermaszach, Renia dni temu kilka dzionek w magazynach spędziła z takim samym zadaniem. Chłopaki zaś wożą w tę i z powrotem wory, worki i woreczki, meble i sprzęty. Pani, co nam ostatnio paczkę przysłała z ubrankami dziecięcymi i nie tylko, osiągnęła mistrzostwo: nie tylko czyściutkie, ale posegregowane i podpisane w osobnych paczuszkach z płcią i wiekiem. Czegoś takiego jeszcze nie było! Oczywiście dziękujemy i innym Ofiarodawcom takoż.
Lato, a we wszystkich domach komplet. Tylko ruch osobowy większy: jedni przychodzą, inni znikają. Pan, co po wylewie nie do końca „kuma” i nockami wychodzi z sali rozkosznie spadając ze schodów, albo wychodzi i idzie przed siebie wreszcie znalazł się, choć pewnie na chwilę, w szpitalu, gdzie, mamy nadzieję, nie zajdzie dalej niż do drzwi oddziału. Renia spędziła upojną noc na poszukiwaniach gościa, a teren wokół schroniska to tory kolejowe i zarośla. W oczach miała człowieka w kilku częściach, rozjechanego przez jakie Pendolino albo towarowy. Znalazła i przyniosła na plecach. W całości. Oczywiście nikt go nie chce, dokumenty załatwiamy, potem ze dwa lata walki i może dożyje biedak do miejsca w domu pomocy społecznej. A jak mu się u nas co stanie, to nasza wina, choć nie mamy możliwości upilnowania, bo ten człowiek nie powinien u nas przebywać dłużej niż tydzień. To duża przewrotność- czyja?- myślę, że generalnie społeczeństwa, które zamyka oczy na problem. Nie ma kasy na biedaków, nie ma woli, a coraz bardziej-przyzwolenia na taki podział tortu, żeby słaby zjadł chociaż okruchy.

Dzisiaj telefon od miłej siostry w Chrystusie. Czy przyjmiemy pana. Jest bezdomny, w ich wspólnocie od miesiąca, ale się nie odnajduje, chciałby pracować. W Zochcinie nie da rady, a jak pracować /zarobkowo, bo tu wszyscy pracują, ale bez-zarobkowo/- to schronisko w mieście. I radzę dziewczynie, żeby znalazła w internecie adresy i człowiekowi dała. Oburzenie było, bo siostra w Chrystusie nie ma na to czasu, a od bezdomnych jesteśmy my. Właśnie idzie głosić konferencję do grupy rekolekcyjnej. Wspólnota ma „miłość” w nazwie. Tłumaczę, że skarb ubogiego Pan Bóg im podarował. Trzask słuchawki.

Niedawno pewien wysoki kościelny urzędnik, który osobiście ratuje imigrantów i rozdaje żywność, opowiadał, że pewne zgromadzenie wynajęło firmę cateringową do wydawania posiłków ubogim pod klasztorem. I młodzi zakonnicy patrzyli z okien, czy firma przypadkiem się nie spóźnia. Na szczęście to nie w Polsce. Na nieszczęście każdy z nas wynajmuje czasem firmę cateringową do zrobienia dobrych uczynków zrzucając odpowiedzialność na „onych”, którzy „są od tego”,
albo „niech ktoś się tym zajmie”. U św. Piotra będziemy musieli stanąć osobiście. Nie da się chyba przez pełnomocnika.
Nad-obowiązkowo
Jeżeli żebrakowi pod drzwiami dajesz jeść z tego samego talerza, z którego ty sam jesz, to jesteś blisko ideału miłości chrześcijańskiej.
Jeśli Bóg kocha ubogich, to kocha także tych, którzy im służą. Dlatego mamy nadzieję, że Bóg będzie nas kochał poprzez ubogich. Kiedy odwiedzamy człowieka ubogiego, potrzebującego, staramy się zrozumieć ubogiego i słabego. Współczujemy z nim tak głęboko, że możemy powtórzyć słowa św.Pawła:”Stałem się wszystkim dla wszystkich.”
Musimy próbować przejmować się troskami i biedą naszych bliźnich. Musimy prosić Boga, żeby włożył w nasze serca uczucie litości i współczucia i napełniał je nimi stale.To nasz obowiązek przedkładać służbę ubogim nade wszystko i ofiarować taką służbę tak szybko, jak to możliwe. Jeśli ktoś potrzebuje lekarza albo czego innego podczas naszej modlitwy, zrób, co powinieneś ze spokojnym sumieniem. Nie bądź zły ani nie miej wyrzutów, że przerwałeś modlitwę, żeby usłużyć ubogiemu. Bóg nie jest zlekceważony, jeśli Go opuszczasz z takiego powodu. Miłość jest większa niż wszystkie reguły. Wszystkie reguły muszą prowadzić do miłości. Jeśli ona jest szlachetną mistrzynią, musimy czynić, co nakazuje. Z wielkim oddaniem zatem musimy służyć ubogim, szczególnie wykluczonym i żebrakom. Zostali oni nam dani jako nasi mistrzowie i patroni.
 |
św.Wincenty a Paulo
1581-1660 |
Święty, który poruszył sumienie Francji, zaprzągł do roboty- wspierania ubogich- arystokrację, założył zgromadzenie Misjonarzy i Siostry Szarytki.
Dodaj do ulubionych:
Lubię Wczytywanie…
Powiązane