Przyszło mi ćwiczyć franciszkańskie braterstwo z sierściuchami i innymi stworami. Wczoraj Artur polegiwał w łóżku z powodu bólów po wyrwaniu zęba /mężczyzna chory to katastrofa!/. Z nim nieodłączny Felicjan, bez którego przyjemność wylegiwania spada do zera, a ja próbowałam pracować: telefony, sprzątanie, goście. Króciutko. Nagle zaczęło grzmieć i w tym samym momencie do naszej kuchni-salonu-biura- w jednym wparował rozhisteryzowany Szaman. Wracał z nocnej balangi u panienki. Nieco wcześniej pojawił się u nas właściciel owej damy z prośbą, żeby mu spod płotu zabrać kawalera, bo dwie kury straciły życie. Cóż, pies głodny musi sobie radzić na gigancie. Szaman jest wielkości cielaka, a rozum ma szczeniaka. W dzień siedzi w boksie, nocą zwykle biega po terenie.
No i się zaczęło: Felicjan zeskoczył z łóżka, dostał szału i piskliwie szczekał do upadłego, oburzony na wtargnięcie odwiecznego wroga na swój teren, kot się nasrożył i warczał dziwnie, prychając, Artur zaczął wrzeszczeć, żeby mu Felicjana do łóżka wsadzić z powrotem i jednocześnie nie pozwolił wyrzucić Szamana. Zresztą ten za nic by się nie dał z domu usunąć w objęcia burzy. Udało mi się na chwilę spacyfikować
towarzystwo: Felicjan wylądował w łóżku, kot schował się za stertę płyt na kredensie, Szaman legł pod stołem, a suczka Hera, obojętna na to wszystko położyła się, korzystając z zamieszania, na kanapie. Kolejny grzmot wygonił Szamana spod stołu w kierunku łóżka, czego nie zniósł Felicjan i rzucił się do obrony, kot zrzucił wszystkie płyty na podłogę i szalał na środku kuchni, a Artur wrzeszczał, żeby Felek wrócił do łóżka. Ja próbowałam wyznaczyć każdemu miejsce, bez skutku. Burza
skończyła się po 4 godzinach, bo u nas krąży w kółko, jak już jest. Na szczęście rybki nie wyskoczyły do towarzystwa z akwarium i nie mają głosu. Pan Szaman, sprawdziwszy, czy niebo czyste, udał się do swojego boksu. Uffffff!!!!! Dzisiaj miałam powtórkę scenariusza, ale burza trwała króciutko.
Odwaga nie musi iść w parze z gabarytami. I jak tu tym stworom wytłumaczyć, że człowiek nie jest do ich dyspozycji? Każdy ma swoje miejsce w szeregu. I ktoś musi pracować, żeby zarobić na ich michę. Święty Franciszku- daj mi cierpliwość, bo następnym razem…..
Nad-obowiązkowo
- Św.Antoni z Padwy kazał do ptaków, kiedy nie chcieli go słuchać ludzie. /patron rodziców i nauczycieli?/
- Św.Antoni pustelnik miał za towarzyszkę świnkę, którą wyleczył z choroby. /dla samotnych/
- Do św.Błażeja przychodzili nie tylko ludzie po uzdrowienie ciała i duszy, ale także zwierzęta po błogosławieństwo,
- św.Brygida kochała zwierzęta, dała schronienie dzikiemu niedźwiedziowi, a lisa zamieniła w zwierzątko domowe,/zawsze jest nadzieja dla najgorszych grzeszników/
- św.Koleta rozumiała język zwierząt i do kościoła chodziła z owieczką, którą wyleczyła, /miłość pokona każdą barierę/
- w czasie koronacji na głowie papieża św.Fabiana wylądował gołąb, co poczytano za znak potwierdzenia wyboru jego osoby, choć nie był szeroko znany, /czasami Pan Bóg posługuje się zwierzętami, żeby przemówić do ludzi/
- papież Leon XIII założył w Watykanie małe ZOO,
- św.Hugo z Lincoln przyjaźnił się z łabędziem, który pilnował go w czasie snu,
- św.Izydor dzielił się skromnym posiłkiem z ptakami,
- św.Filip Nereusz miał ukochaną kotkę, która ściągała go na ziemię w czasie ekstazy, a mszę św. odprawiał z wiewiórką uczepioną ornatu.
- św.Magdalenę Zofię Barat słuchały najbardziej niesforne i złe psy,
- św.Patryk wskrzesił konia,
- św. Sylwester wskrzesił byka i jest patronem zwierząt domowych,
- św. Wilhelm zmusił wilka do pracy w klasztorze-może nam pomóc zmusić niektórych mieszkańców do pracy,

św.Paweł ze św.Antonim karmieni przez kruka - św.Paweł pustelnik był zaopatrywany w żywność przez kruka. Jak miał gości, porcja była większa. Przydałby się taki kruk, bo Banki Żywności nie mają co rozdawać. Wstrzymano pomoc unijną dla biedaków.




