Dzwoni mieszkaniec jednego z domów. Ze skargą na opiekunów. Okrutnicy- sprzątają mu w szafce, zmieniają pościel przy akompaniamencie urągań i wyzwisk płynących potokiem z ust pana. Pan skarżył mi się na mobbing. Prześladowcy proszą o to, żeby sam się pochylił i poukładał swoje rzeczy. A jemu się przecież “należy służba”. I już on nas załatwi! Pan czeka na mieszkanie socjalne. Pytam więc, jak sobie wyobraża samodzielność, skoro rozumiem i współczuję – nie może sam posprzątać w malutkiej szafce? Oczywiście w rzeczywistości może, ale ma zryty berecik no i-nie może. I gadaj tu z takim.

To nie jest tak, że za swoją pracę-mycie, zmiana pampersów, majtek, cuchnącej pościeli itd opiekunowie słyszą zawsze słowo “dziękuję’. Często hm….., no nie będę cytować. Ludzie, z którymi mamy do czynienia są połamani nie tylko fizycznie, lecz także psychicznie i duchowo. To skrajne ubóstwo. Trudna miłość bliźniego. Nie pachnie fiołkami. Jesteście wielcy, ci, którzy w szpitalach, domach starców, schroniskach, a nawet we własnych rodzinach trwacie, sprzątacie, myjecie, karmicie mimo braku wdzięczności, a często mimo ataków i pogardy.


Ks. Krzysztof w Zochcinie miał 3 dni wolnego od kuchni. Z serca dobrego słynę przecież, więc zamawiałam zamkniętym biedakom catering. Już za kilka dni będą wolni i wszyscy odetchną.


Policja przywozi wieczorem starszego pana. Umieszczamy w izolatce, robimy test. Następnego dnia pan znika w takim pośpiechu, że zostawia dokumenty i pieniądze. Zawiadamiamy policję, oczywiście, a ta dopiero po dłuższej wymianie zdań i jęków Marcysi, że ją szefowa /czyli ja/ zwolni z pracy, jak nie będzie zanotowanego zgłoszenia, lituje się nie tyle nad staruszkiem, co nad młodą i zgłoszenie przyjmuje. Jest zimno, człowiek głowy nie ma, może zmarznąć. Marcycha jest cool! Wiadomo, kobieta- nie da się wypchnąć za drzwi.


W Jankowicach wszyscy mieszkańcy dostali nowiutkie wózki. Oczywiście wózkowi, nie chodzący. To kilka miesięcy starań Kuby i spółki.


W Warszawie codziennie wykrywamy zakażenia w naszym punkcie testowania. W Brwinowie remoncik, jak zwykle.



Pan Wójt naszej Gminy Waśniów przywiózł nam górę warzyw od okolicznych rolników. To wielka pomoc. W sumie tylko tutaj, na wsi mamy ok.80 osób do wykarmienia. Dziękujemy!

Generalnie dziękujemy za każdą pomoc. I pamiętajcie- codziennie w czasie mszy św. modlimy się za naszych Przyjaciół. Nie chodzi tylko o dobra materialne. Chodzi o to, że jesteśmy RAZEM, bez względu na nasze poglądy czy wiarę lub jej brak. Razem wokół najsłabszych. Może to ubogi jest “sakramentem’ pojednania?

Rozmawiamy sobie z młodymi. Są wśród naszych domów takie, w których noga księdza z parafii nie stanęła, ale są i takie, gdzie parafianie i księża mocno nas wspierają. Co razi młodych: rozdźwięk między głoszeniem a czynami. Nie oczekują od “naziemnego personelu Kościoła”, że będą bez skazy. Jednak- hm….trochę skromności w stylu życia, serdeczności dla ludzi, troski o najsłabszych wielu by się przydało. I -co podkreślają nasi- to ludzie świeccy, w większości, choć nie wszyscy- chrześcijanie, ludzie zwykli, nas wspierają. Znaczy to, że Kościół żyje życiem realnym, od dołu. I ma się całkiem nieźle, jeśli przyjmiemy, zgodnie z prawdą, że Kościół to Lud Boży. To nie zorganizowana armia, a idące za Pasterzem stado. Część się rozłazi, część zatrzymuje, bo wącha trawkę, część jest słabsza, wlecze się na końcu, a część gna do przodu. Pasterz musi zagarniać wszystkich. Pomocnicy bywają różni. Jedni zaśpią, inni po drodze popiją, jeszcze inni uciekną albo zwyczajnie ukradną owieczkę i zahandlują na boku.

Adwent- czekanie na Chrystusa, który już przyszedł i przyjdzie. Nowy Rok. Oby był całkiem od-nowa. Często, w czasie różnych rekolekcji czy konferencji, pytam słuchaczy : “Po co Chrystus przyszedł na świat?” Odpowiedź jest znana- “Po to, żeby nas zbawić”. -“Tylko co znaczy?” Zwykle jest cisza.

Wszystko zaś to pochodzi od Boga, który pojednał nas z sobą przez Chrystusa i zlecił na posługę jednania. Albowiem w Chrystusie Bóg jednał z sobą świat, nie poczytując ludziom ich grzechów, nam zaś przekazując słowo jednania. /św.Paweł/.

Chrystus przyszedł, żeby pojednać świat ze sobą, czyli pokonać miłością i przebaczeniem wszystko to, co nas – ludzi- dzieli między sobą, a za tym- oddziela od Niego. To przecież zaraz po tym, jak Adam i Ewa zechcieli poznać zło, Kain zabił Abla. Z zazdrości. I tak trwamy między odrzuceniem miłosierdzia a pragnieniem pokoju. To słowo jednania to nie tylko w czasie spowiedzi, kiedy odchodzimy od konfesjonału jak nowi, w pełnej jedności z Bogiem. To zadanie budowania owej jedności zlecone każdemu wyznawcy Chrystusa. Ileż “słów jednania” pada codziennie z naszych ust, wpisywanych jest w komputer, wypowiadanych z ambon, politycznych mównic, na ulicy, w telewizji czy radiu?

Nie, pojednanie nie jest naiwnością. Jest słuchaniem, próbą zrozumienia, szacunkiem. Bez zakładania z góry złej woli. Bez chęci pokonania, a nawet….przekonania. Nie ma pojednania bez wolności. Bóg nie jedna nas ze sobą na siłę. On nas zaprasza.

Nad-obowiązkowo

św.Hugo

św.Hugo

1053-1132

Hugo, opat i biskup Grenoble, tak bardzo nie znosił wypowiadania ujemnych sądów o bliźnich, że odmówił przełożonym składania raportów o swoich współbraciach. “Dlaczego miałbym wykazywać czyjeś błędy?” W czasie klęski głodu sprzedał kielich ze swojego ołtarza, żeby wesprzeć ubogich. Budował szpitale i….mosty. To on dał teren św. Brunonowi pod budowę pierwszego klasztoru Kartuzów.

św.Robert Bellarmin

św.Robert Bellarmin

1542-1621

Św.Robert Bellarmin żył w czasach wielkich zawirowań w Kościele i świecie. Głosząc płomienne kazania przeciwko temu, co wówczas on sam i inni uważali za herezję, nie wymieniał z nazwiska swoich przeciwników, żeby nie skrzywdzić nikogo. Mianowany kardynałem żył jak żebrak, rozdając dochody biedakom. Zrezygnował z ogrzewania pokoi, żeby zaoszczędzić dla biednych. Jak było trzeba, napisał rozprawkę upominając nawet papieża, za co go wyrzucono z Rzymu na prowincję.