Dwie dobre wiadomości.
Najpierw szczęśliwe /mam nadzieję/ zakończenie historyjki polsko-niemieckiej. Karl wylądował dwa dni temu w Zochcinie. Lokalni policjanci prosili późnym wieczorem o przygarnięcie zagubionego Niemca. Przyprowadzili pana, który wędrował po Polsce samochodem. Na pierwszy rzut oka był to człowiek chory. Gdzieś zginęły mu pieniądze, nie wiedział od kiedy jest w Polsce i generalnie gdzie jest. Wykąpany, nakarmiony poszedł spać. Następnego dnia rano przyjechał ksiądz proboszcz pobliskiej parafii. Otóż w Wielkanoc Karl plątał się w pobliżu kościoła. Proboszcz zajęty licznymi mszami nie miał czasu się nim zająć. Sprowadził jednak nauczycielkę niemieckiego, której udało się wyciągnąć numer telefonu do mamy Karla w Niemczech. Tyle pamiętał. Potem Karl zniknął. Trafił do nas. W międzyczasie panie sprzątające kościół znalazły za figurą paczuszkę. Okazało się, że to pieniądze Karla. Po prostu je tam położył. Ksiądz z pieniędzmi pojechał na policję, a ci wskazali mu, gdzie jest właściciel. Dalej wspólnie zaczęliśmy łamać sobie głowę co zrobić, żeby chory, zagubiony człowiek nie pojechał przed siebie. Mogłoby się to źle skończyć. Zawiadomiliśmy konsulat. Ksiądz z tłumaczką zadzwonili do matki, a ta w płacz. Syn zniknął we wrześniu! I dzisiaj, czyli następnego dnia po telefonie, po Karla przyjechali brat i wujek. Scena była wzruszająca, wszyscy trzej panowie mieli łzy w oczach. Była obawa, czy zgodzi się wrócić do domu. Zgodził się i być może już jutro będzie u siebie, cały, choć może niezupełnie zdrowy. Tam rodzina spróbuje go namówić na leczenie. Cieszymy się wszyscy z takiego zakończenia.
Cały piątek wielkie sprzątanie w Nagorzycach. Zaczyna się sezon gości. Siostra Ela z Justynką do odznaczenia! Porządek jest. Siedemnaścioro ich przyjechało. Młodych, wykształconych i ….odlecianych. Nazywają się Europe Waits. Grupa przyjaciół, która wspólnie wędruje po Europie, zatrzymuje się w różnych miejscach i robi dobre uczynki. Na wędrówkach spędzają co roku miesiąc. Do nas przyjechali w ramach praktycznych ćwiczeń rekolekcyjnych. Czyli cosik pomóc. Magazyn w Jankowicach na to czekał z utęsknieniem. I nagorzyckie trawniki do uporządkowania i koszenia. Niestety, mój wysiłek, żeby pozbierać narzędzia, przygotować glebogryzarkę, kosiarki i łopaty, poszedł na marne. Od rana lało i po kilku próbach chłopaki utknęły w błocie. Mieli dobrze, bo ci, co pojechali do Jankowic pracowali dzielnie cały dzień. Do tego śpiewają pięknie i nie mają nic ze smutasów. Świry jakieś, bo choć naukowcy, architekci, artyści i różni specjaliści, to nie dali się wciągnąć w wyścig szczurów, choć pracują. Aha, jeszcze się modlą. I nie mają żadnego księdza, tylko tak, sami z siebie. Sami to sobie wymyślili. Ah, ta dzisiejsza młodzież! Za nic ma powagę i mądrość starych. Starzy zrzędzą, kłócą się, dzielą, a oni się śmieją i robią swoje.
A jutro- zmiana warty i 9 mnichów zjedzie do dworu.
Nad-obowiązkowo
Dwupak duchowy czyli dwóch nowych świętych- poważnie dowcipnych.
- Kiedy Angelo Roncalli- przyszły Jan XXIII był nuncjuszem w Paryżu, na jednym z przyjęć przedstawiono mu naczelnego rabina Paryża. Panowie przywitali się serdecznie. Potem wezwano gości do stołu. Rabin, z grzeczności, chciał przepuścić nuncjusza pierwszego przez drzwi. Ten odpowiedział: „Nie, Stary Testament ma pierwszeństwo”.
- W czasie ceremonii intronizacji Jana XXIII ten, wbrew scenariuszowi chciał zejść z sedia gestatoria i przejść na piechotę. Ludzie niosący lektykę nie zrozumieli polecenia i zrobiło się zamieszanie. Wtedy papież powiedział: „Uważajcie, pamiętajcie, że jako patriarcha Wenecji byłem ubezpieczony, a jako papież nie jestem.”
- Kiedyś Jan XXIII, który nie lubił pozować do zdjęć, poskarżył się amerykańskiemu kardynałowi, znanemu z licznych wystąpień w mediach: „Pan Bóg wiedział od 78 lat, że będę papieżem, więc mógł mnie stworzyć bardziej fotogenicznym.”
Reguła życia Jana XXIII:Ufać Bogu, zachować pokój serca, brać wszystko od dobrej strony, być cierpliwym i czynić dobro wokół siebie, nigdy zło.
- Kiedy zły stan zdrowia Jana Pawła II stał się powszechnie znany pytano go często jak się czuje. Kiedyś odpowiedział: „Nie wiem, nie miałem czasu przeczytać dzisiejszej prasy.”
- Krótko po wyborze, Jan Paweł II prosił o zrobienie basenu w Watykanie. Oczywiście spotkał się z ostrą krytyką. Zarzucano mu rozrzutność. Odpowiedział: „Papież musi się ruszać. Nowe konklawe będzie droższe niż basen.”
- Kiedy dziennikarz zapytał papieża, ilu kardynałów w Polsce jeździ na nartach, odpowiedział: „40%”. „Ależ w Polsce jest tylko dwóch kardynałów”- zdziwił się inny. „Tak, ale ten drugi, Wyszyński, stanowi 60% grupy i na nartach nie jeździ”- opowiedział papież.
- Przełożony jednej z nowych wspólnot w Kościele został przedstawiony papieżowi. Ten był zaskoczony młodym wiekiem zakonnika. „Jestem z pokolenia JPII”- odpowiedział z dumą młody. Na to papież: „Ależ pokolenie JPII to rocznik 1920!”
Reguła życia Jana Pawła II:
W samolocie, nad Oceanem Indyjskim, sekretarz stanu podszedł do papieża, który odmawiał brewiarz:
-Wasza Świątobliwość, jest pilna wiadomość!
-Czy bardzo pilna?
-Bardzo!
-Czy ważna?
-Bardzo ważna!
-No to dokończmy modlitwę.


