DSCF4742 (2) (Kopiowanie)Sześć wspaniałych dziewczyn z dominikańskiej, krakowskiej Przystani bawiło w Nagorzycach tydzień czasu, co sprawiło, że okna pomyte, kwiatki wyplewione i kaplica wypucowana. Nie to, że dziewczyny tylko pracowały, bom dobra staruszka, więc na basenie były i na Świętym Krzyżu.

Całkiem nowych chłopaków jest kilku. Dobrzy ludzie ich gdzieś spotkali, dostarczyli do naszych domów i powoli chłopcy stają na nogi. Schorowani, po przejściach, ale do przodu. Dzisiaj udało mi się wreszcie dotrzeć z Mikim na ostrowiecki bazar i zakupić chłopakom sprzęt niezbędny do godnego życia czyli majtki i skarpetki, a nawet spodnie i sandały, bo przecież wyglądać trzeba jakoś na wierzchu i pod spodem. Pomiędzy sprawami wielkiej wagi- budowami, planami, spotkaniami czas na gatki wygospodarować niełatwo.

Parę tygodni temu jechałam w sobotę z Arturem na tenże bazar po majtki i szorty dla hrabiego. Złapała nas policja. Otwieram okno. Miły pan policjant pyta:”Dokąd siostra jedzie?”. „Po majtki dla tego młodzieńca”-odpowiadam zgodnie z prawdą i widzę, jak patrzy na mnie z podejrzliwym zdumnieniem. Dopiero po chwili załapałam w czym rzecz. Mam warszawską rejestrację! Chłop myślał, że zwariowana zakonnica jedzie z Warszawy do Ostrowca na bazar po majtki. Jakby w stolicy brakło. Wyjaśniłam, że ja stąd, z wioski, a rejestracja warszawska, bo siedziba Wspólnoty tam jest. Odetchnął i z wrażenia zapomniał mi wlepić mandatu za szybkość. Niewysoka była, ale jednak ponad stan.

Warszawa nas podkarmia bo obfitość tego, czego ludzie kupić nie chcą ogromna. Jarek gnał kilka dni temu ze stolicy w upał niemiłosierny z samochodem pełnym: wołowinki, łososia, kurczaków, indyka i ….królika. Dotarło w dobrym stanie. Zapchane wszystkie zamrażarki i zaprzyjaźnione schronisko też dostało. Przez chwilę oddech-mniej kasy na jedzenie, a rodzina na wsi liczna.

Rozpoczynamy krakowskie życie. Umowa na dom podpisana. Oczywiście do generalnego remontu. Dwie młode gwiazdy dziennikarstwa katolickiego dom z nami obejrzały i wymiękli, jak to intelektualiści. Na myśl o stukaniu młotkiem w mokre ściany i przerabianiu strychu na pokoje- mdleją. Ale damy radę, chłopaki! Jak się rozpędzicie, to do waszych redakcji nie zechcecie wrócić.

Miejsce piękne, w sam raz dla osób niepełnosprawnych i starszych, których niebawem nie wolno nam będzie przyjmować do domów. Tajne nauczanie było, teraz będzie tajna gościnność dla ubogich i chorych. Ile za to grozi?

Do domu pod Rzeszowem gaz już ciągną, a w poniedziałek dach będzie wymieniany.  W Zochcinie cement i pustaki leżą- ofiarowane- i czekają końca lipca na rozpoczęcie budowy. Ja czekam na ten dom jak na zbawienie, bo nie ma gdzie kłaść ludzi, a telefony  z prośbą o przyjęcie co chwila.

Inżynier jakoś to ogarnia. Przypomniał mi delikatnie, że kilka lat temu zapowiedziałam koniec budów. Sorry, ale rada nadzorcza niebiańskiego biura inwestycji zadecydowała inaczej, a ja tu tylko ich rozkazy wykonuję. Niebawem dojdzie budowa w Jankowicach. Oczywiście dla starszych i chorych.

Warszawa też nie próżnuje. Wspaniali wolontariusze dom dla matek doprowadzili do poziomu 5 gwiazdek. Ogromne podziękowania.

DSCF4739 (Kopiowanie)
Na tarasie jaskółki miały gniazdo. W tym roku pracowicie wyremontowały. Obecnie mieszkają tam wróble. Jeden sieje, drugi zbiera.

Krótko mówiąc, żeby ludziom dać dach nad głową trzeba go najpierw położyć. I tak trwa od lat. Ci, co są z nami teraz, budują dla tych, co przyjdą po nich. W markecie budowlanym mam już przyjaciół. Stały bywalec. Czasem dwa razy dziennie, jak który sobie przypomni, że jeszcze fugi mu braknie, w momencie, kiedy wracam z materiałami ze sklepu. Udusić gościa nie mogę, to grzech. Więc zawracam po tę fugę. Taki mamy klimat z naszymi chłopakami, ale i tak ich lubię.

Nad-obowiązkowo

Historia miłosierdzia to historia budów. Szpitale, przytułki, szkoły, klasztory-ktoś musiał dać na to pieniądze, ktoś musiał to wybudować, żeby ubodzy, chorzy, starcy, sieroty, dzieci znalazły miejsce do życia, pomoc i edukację.