pomyślałam, że w Jankowicach ładnie by wyglądały pelargonie, takie czerwone, przed domem. I mieszkańcom będzie może przyjemniej. Nabyłam więc stosowne donice i sadzonki w bardzo przystępnej cenie. A tu- przed samym moim domem myśl paskudna zaczęła mi po głowie latać, jak mucha jaka.
Treść owej myśli była taka:
„Ach, jakie piękne te pelargonie! Jak by dobrze wyglądały w Zochcinie, a najlepiej przed moim domem!” Druga myśl leniwie pukała w głowie: „Przecież w Zochcinie macie już pelargonie, a w Jankowicach nie mają”. I tak sobie te myśli krążyły. Trzeba było jednak podjąć decyzję, gdzie owe doniczki mają stanąć. Oj, walka była wewnętrzna, jako, że uzależniona jestem od kwiatków, ale zważywszy na to, że ubóstwo i sprawiedliwość ćwiczyć trzeba, bo się go nigdy nie posiada na stałe, czerwone kwiatki wylądują tam, gdzie miały stanąć, czyli w Jankowicach. Ufff! Pokuska przewalczona. Do następnego razu!
![]() |
| VI w Irlandia |
Św. Kolman z Galway długi czas przeżył jako pustelnik w maleńkiej chatce z gliny i gałęzi. Za towarzyszy miał koguta, mysz, i muchę. Każde z nich miało swoje zadania: kogut był budzikiem, mysz drapała w ucho, kiedy przysnął nad psalmami, a mucha zaznaczała miejsce w księgach, gdzie skończył czytanie. Czas był jednak okrutny i przyjaciele, po kolei, od muchy zaczynając, kończyli żywot. Zasmucony Kolman napisał do przyjaciela, św. Kolumba o stracie. Ten mu odpowiedział: „Drogi Kolmanie, widzisz teraz co się dzieje, kiedy ludzie się wzbogacą. Nie potrafią znieść utraty swoich bogactw.” Odtąd Kolman żył jak przystało ubogiemu pustelnikowi.



