Betlejem1 (143) (Kopiowanie)
P.Ewa w schronisku dla chorych

Chora, bardzo chora jest Ewa. Kilkanaście już lat z poświęceniem pielęgnuje chorych w naszych domach. Przychodziła do pracy mimo słabnącego zdrowia, ze szpitala dzwoniła pytając o stan pacjentów. Zawsze się podnosiła, ale tym razem jest cieniutko. Była jedną z najwierniejszych w ekipie. Modlimy się cud.

W Zochcinie prace polowe pełną parą. Nowe folie stoją, pomidory sadzone, trawa wystrzyżona. Jankowice też mają swoje malutkie tuneliki foliowe. Tylko w Nagorzycach nie ma za bardzo gdzie grządek wyciąć, za to hektary trawy do koszenia. Dzielny ks.Sławek z Tomkiem, który urlop u nas spędzał prawie skończyli tę robotę. Oczywiście za kilka dni zacząć trzeba będzie od początku. Czy ktoś nie mógłby wreszcie wyhodować trawy rosnącej tylko do np.6 cm i stop? Drzewo, które w ciągu 6 lat osiąga 16 m wysokości już jest. Kupiłam kilka sadzonek i będziemy sprawdzać ten cud. Nic tak bowiem nie uspokaja skołatanych nerwów jak szum drzew.

Przez tydzień szukaliśmy wraz z rodziną i policją pewnego młodzieńca. Dzisiaj na szczęście wrócił. Nie przyszło mu do głowy zawiadomić bliskich, że wyjeżdża odpocząć. Inny został dostarczony na terapię do nieocenionego Donata Kuczewskiego. Jego Eko-szkoła życia uratowała już niejednego uzależnionego młodego, który wpadł w nasze ręce. Wymaga to jazdy na drugi koniec Polski, jako, że chcemy mieć pewność, że delikwent dotrze do celu i to w stanie trzeźwym, ale Cezary i Jarek są zdolni. Obracają jednego dnia.

IMG_20160423_000432 (Kopiowanie)
spod warstw farb wychodzą piękne deski

Artur przez trzy ostatnie dni nie wychodził z pokoju. W nagorzyckiej jadalni odbywał się bowiem powrót do źródeł. Zdzieranie kilkunastu warstw olejnej farby z podłogi przy pomocy ryczącej cykliniarki. Po pierwsze autystykowi zrujnowano świat, czyli przestawiono stoły, telewizor i fotel, po drugie hałas był nie do zniesienia. Spod różnokolorowych warstw nakładanych niechlujnie przez pokolenia wychynęły piękne świerkowe deski. Przed chwilą skończyliśmy przywracać meble i sprzęt na swoje miejsca, ale zrobiło się jaśniej, choć wszyscy w liczbie 5 sztuk padli ze zmęczenia. Brązowy pył pokrył wszystko i trzeba to było zmywać.

Dworek zbudowano w II połowie XIX wieku,  a po wojnie odebrano właścicielom i za komuny była tu szkoła.  Opuszczony i zrujnowany budynek udostępniła nam gmina wraz z sąsiednim- dawnymi mieszkaniami dla nauczycieli. Wszyscy nam radzili to zburzyć, a dzisiaj kwitnie tu życie. Świetlica, przedszkole, boiska, goście i mieszkańcy. Na wszystko patrzy Jezus z kaplicy. Chcieliśmy wszystko od gminy odkupić, żeby móc dalej rozwijać. W końcu dziesiątki dzieci i młodzieży mają tu zajęcia, wycieczki, wakacje. Dzieci tutejsze, rzecz jasna. Nie, bo…..siostra im tu uchodźców sprowadzi. To jest Polska właśnie. Trzeba z tym żyć i i dobro robić.

Czy budowniczym sprzed ponad stu lat śnić się mogło, że mieszkać tu kiedyś będą samotne matki czy niepełnosprawni ludzie albo też znajdzie swój dom Marokańczyk, absolwent Cambridge, którego los rzucił do Polski 20 lat temu, a drugi, złośliwy, pozbawił zdrowia. Kolor skóry nieprawidłowy chłop ma i wina wiadoma. Należał się wp….. Stracił zdrowie, pracę nauczyciela, a zasiłek nie wystarczał na opłatę socjalnej nory i leki. Więc go wyeksmitowali. I jest nam przybocznym tłumaczem oraz uczy języków ekipę. A zna dobrych kilka. Nasz Grzegorz-Syryjczyk aż zapiał z radości, że wreszcie z kimś może pogadać po arabsku.

Historia podłogi, rozmyślałam, jest historią Kościoła. Powrót do źródeł kosztuje wysiłek i sprzątanie. Niech pozostanie pierwotne piękno, a warstwy farby paćkanej według gustu lub jego braku oraz historycznej chwili i trendów trzeba pracowicie ściągać. Nie obędzie się bez hałasu i tumanów kurzu. I okrzyków wzburzenia z powodu poprzestawianych mebli, do których jesteśmy przyzwyczajeni.

Dla pociechy- kiedy już jest po wszystkim Artur pokazuje paluszkiem na podłogę i mówi: „Pan naprawił. Pięknie naprawił”.

Miłość wymaga cyklinowania i odkurzania.

Nad-obowiązkowo

3559-11
bł.Rupert Mayer Jezuita 1876-1945

Ranny w czasie I Wojny Światowej, kiedy służył jako kapelan,  stracił nogę. Opiekun ubogich. Jako jeden z nielicznych księży katolickich jawnie przeciwstawiał się ideologii nazistowskiej. Przez kilka lat odprawiał mszę św, a potem cały dzień głosił kazania na monachijskim dworcu kolejowym. Cieszyły się ogromną popularnością. Więzień obozu koncentracyjnego. Hitlerowcy obawiali się go zabić, bo nie chcieli mieć męczennika. Uwolniony z obozu skazany został na odosobnienie w benedyktyńskim klasztorze. Zmarł krótko po wojnie, 1.11.1945 roku. Beatyfikowany, wraz Edytą Stein, przez JPII na stadionie olimpijskim w Monachium w obecności tysięcy Niemców.

Mawiał: „stary jednonogi jezuita – jeżeli to jest Wolą Bożą – żyje dłużej niż tysiącletnia bezbożna dyktatura”. Podczas jednego z przesłuchań powiedział: „Możecie mnie zgładzić, ale prawda musi być wypowiedziana”.

Chcąc określić krótko chrześcijaństwo, trzeba powiedzieć: chrześcijaństwo jest religią miłości.

Na zakaz zbierania datków na cele dobroczynne (1935 r.), m.in. Caritasu, zareagował stając przed kościołem św. Michała z puszką na ofiary…

pomimo zakazu nie zaprzestanę głoszenia kazań, nawet jeśli to zostanie uznane przez władze za czyn karalny… I rzeczywiście, znów głosił kazania u św. Michała podkreślając, że człowiek musi być posłuszny Bogu, a nie człowiekowi”. więcej