Bez internetu nie ma życia.
Magda i Patryk wpadli dzisiaj z Warszawy, żeby po raz kolejny ustawić mi internet. Lokalne siły wymiękły. Dziękuję, że wam się chciało chcieć i stracić dzień. Na razie działa. Ta niekończąca się przygoda z internetem skończy się pewnie w dniu mojej śmierci. 
Trochę tak, jak z telefonem mojego ojca. 
Młodych informuję, że za komuny na założenie telefonu- stacjonarnego rzecz jasna, bo komórek wtedy nie było, a świat się kręcił- czekało się wiele lat. Mojemu ojcu panowie przyszli założyć linię po kilkunastu latach czekania, niestety także po jego śmierci. Żeby wezwać pogotowie, trzeba było znaleźć w jakimś bloku na osiedlu czynny automat telefoniczny, a to graniczyło z cudem, bo jeśli już taki przy wejściu wisiał, to na ogół był zdewastowany. 
Czasy inne, ale w Nagorzycach odmówiono nam telefonu stacjonarnego, a dla komórek nie ma zasięgu. Rozmowy trzeba prowadzić z balkonu i tylko w ściśle określonym punkcie. Zimą nie fajnie. Cóż, nie dla wszystkich równe szanse. Unijne programy E-Świętokrzyskie też dla wybranych i zniknęły gdzieś z horyzontu, jak wiele programów, które ogłaszane hucznie nikną wraz z kasą zgarniętą przez pośredniczące firmy. Do szaraczków niewiele dociera. Ale na razie u mnie śmiga, więc cieszmy się chwilą. Piszę, żeby miastowi mieli jakieś pojęcie o uciążliwościach sielskiego, wiejskiego życia. Niecnie wykorzystują to nasze dzieci, które, kiedy zostają same, są telefonicznie nieosiągalne i zawsze mają wytłumaczenie, że telefonu nie odebrały, bo nie było zasięgu. Słyszałam kiedyś jak nasz założyciel, Pascal, rozmawiał z Polski przez komórkę z koczownikami na Saharze. Chyba to był satelitarny, ale robiło wrażenie. 
Rozpisuje się, choć nie za mocno prasa, że w Polsce dzieci głodują lub są niedożywione. Można powiedzieć: phi, przecież to widać gołym okiem, jeśli siądzie się w odpowiednim miejscu, bo jak wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I bez wielkich uczonych badań. Tylko co dalej z tą wiedzą robimy? My dzielimy się tym, co mamy, jak możemy najuczciwiej. Z tymi, o których wiemy, że są głodni, chociaż już czasami nie wyrabiamy, tyle jest potrzeb. Tyle możemy. Przyczyny tego stanu są różne. Od bezrobocia po niezaradność poprzez wszechobecny alkoholizm, o którym jakoś cichutko, bo wszyscy w imię poprawności politycznej walczą z paleniem papierosów. Walka potrzebna, tylko skala tragedii powodowanych alkoholizmem jest nieporównywalna do skutków palenia papierosów. 
Toniemy w procentach, zwłaszcza na wsiach i w małych miejscowościach. Piją już gimnazjaliści, piją faceci i baby, księża i zakonnicy, biskupi i politycy, lekarze, nauczyciele i nauczycielki, sportowi trenerzy i sprzątaczki. Piją w czasie Pierwszej Komunii swoich dzieci, pogrzebów, na co dzień, od rana, w pracy i poza nią. I nikt z tym nie walczy od wielu lat. Temat zniknął z tapety. A jak piją, to i biją, to dzieci głodne itd….Choć, podkreślam, to jedna z wielu przyczyn biedy, a często także jej skutek. I nie jedyna.
Osobnym tematem jest tzw. pomoc społeczna, która ani pomocą ani społeczną od dawna nie jest, podobnie jak urzędy pracy ani dobrze nie pracują ani pracy znaleźć nie pomagają. Żyjemy w fikcji. Realny jest natomiast głód i bieda. Wiadomo, kryzys. A w kryzysie trzeba oszczędzać. Na czym więc Unia i kraje Europy oszczędzają? Na biedakach oczywiście. Chyba z rok temu obcięto budżet unijny na pomoc żywnościową dla najuboższych mieszkańców. Z 500 mln.EU do 300 mln.EU. Przeszło praktycznie bez echa.  Trzeba ratować banki. Mamy ważniejsze problemy na głowie! Podobnie robi np. niezrzeszona Szwajcaria. To z tych pieniędzy zakupuje się żywność rozdawaną potem przez Banki Żywności. Oprócz rzeczy rzeczywiście przydatnych – owe sławne już w naszym towarzystwie konserwy o wyglądzie psiej kupy. Ale to już krajowy wymysł czy przekręt. Cóż, Świętokrzyskie znajduje się wśród 20 najbiedniejszych regionów Europy. My zawsze wiemy, gdzie się znaleźć: w czołówce. 
Co do braku pracy, to osobny temat-rzeka. 
Moja córka właśnie skończyła pracę. Pracowała na czarno po 10-13 godz.dziennie, zwodzona, że już jutro, już za chwilę umowa będzie podpisana. Przez miesiąc. Umowy nie ma i pieniędzy pewnie też nie zobaczy.  Pan Minister R. nie zobaczy zatem jej podatku, a ZUS-składek. Czyli nikt niczego nie zobaczy, oprócz łajdaka-pracodawcy, który zobaczy swoją kieskę trochę cięższą. Takie życie? Czy bawić się w sąd? Oto jest pytanie! Rzecz dzieje się w Warszawie, nie gdzieś na krańcu świata, w Bangladeszu. Ilu naszych

mieszkańców było i jest w podobnej sytuacji? Wielu. Dziewczyna ma szczęście, że ma bliskich i jakoś przetrwa do następnej roboty. Tam, gdzie jest czegoś mało gromadzą się hieny, które żerują na ludzkiej biedzie. Hiena jak wiadomo poluje na najsłabszych, goniąc tak długo, aż ofiara padnie ze zmęczenia. W końcu to nie „oni” tylko my tworzymy ten świat. Jaki? Oby pełen światła.


Nad-obowiązkowo


Z Księgi Powtórzonego Prawa: Ale u ciebie nie powinno być ubogiego. Pan bowiem pobłogosławi ci w ziemi, którą Pan, Bóg twój, daje ci w posiadanie.Jeśli będzie u ciebie ubogi któryś z twych braci, w jednym z twoich miast, w kraju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie okażesz twardego serca wobec niego ani nie zamkniesz swej ręki przed ubogim swym bratem. Nie będziesz niesprawiedliwie gnębił najemnika ubogiego i nędznego, czy to będzie brat twój, czy obcy, o ile jest w twoim kraju, w twoich murach.Tegoż dnia oddasz mu zapłatę, nie pozwolisz zajść nad nią słońcu, gdyż jest on biedny i całym sercem jej pragnie; by nie wzywał Pana przeciw tobie, a to by cię obciążyło grzechem.

Z Psalmów: Nie wydawaj na zatracenie duszy Twej synogarlicy; o życiu Twych ubogich nie zapominaj na wieki! Niechaj uciśniony nie wraca ze wstydem: niech ubogi i biedny chwalą Twoje imię! Ujmijcie się za sierotą i uciśnionym, wymierzcie sprawiedliwość nieszczęśliwemu i ubogiemu.