A dzisiaj już jest czwartek. Jedna młoda-nasza stypendystka, kurs fryzjerski zalicza i oby wytrwała. W Nagorzycach bawią z kolei mieszkańcy zaprzyjaźnionej wspólnoty Emaus z dziećmi i osobami niepełnosprawnymi. Dzieciaki szaleją na basenie, a Artur wskakuje do wody bez żadnej namowy, bo pilnuje swojego pontonu. Tak synu trzymaj, nikomu nie daj, co twoje! Na szczęście są jeszcze inne dmuchane zabawki, więc nikt nie jest pokrzywdzony i nie muszę staczać walki z hrabią o łódkę. 



W Jankowicach malowanie, a remont domu pewnej rodziny idzie do przodu. Stasia dzisiaj odwiózł ksiądz Jacek, nie, nie, nie na wczasy, tylko, niestety, do więzienia. Stasio jest chory, a mamusia i sądy myślały, że jest niegrzeczny. Więc Stasio od młodości wczesnej na ulicy mieszkał, co jak wiadomo nie jest najlepszym miejscem do dorastania na porządnego obywatela. Dopiero u nas wyszło, że choroba, ale cóż, za późno. Mamy nadzieję, że wkrótce wróci, bo był głównym opiekunem i fanem rybek. Oczywiście, jak chłopaka już leczymy, ustawiliśmy, to łapki ślepa Temida wyciągnęła i na reedukację do kicia zabrała. Tam mu zdrowie psychiczne na pewno przywrócą. Inny młody, któremu choroba przerwała naukę jest już leczony i też mamy nadzieję, że skończy szkołę. Ileż to zdolnych dzieciaków „gorzej się urodziło” i nie ma szans. Bo tatuś albo, co gorzej, mamusia pije. Bo bieda i życie tak ostro pod górkę, że w wyścigu- zadyszka i odpadają. Zranione książęta. Jak bardzo jesteśmy wdzięczni wszystkim sponsorom funduszu stypendialnego!

To często jedyna szansa, żeby młodzi pokończyli szkoły i studia. Do tego- wielu wspaniałych ludzi daje nie tylko kasę na szkołę, ale także oparcie. Często ci młodzi nie mają nikogo, kto by ich pchał do przodu.





Ale….trafiają się rodzynki w postaci pani Pedagog, która skórę zdzierała z siebie, żeby dziewczyna szkołę skończyła. Poruszyła niebo i ziemię, żeby jej pomóc. Inna szkoła nawet ukrywała chorobę ucznia, żeby nie stracił naszego stypendium i miał z czego żyć. W każdym razie zależało im na dzieciaku. I takich jest wielu. Cóż, z wieloma ludźmi, którzy  weszli w ten bieda-biznes zapalamy światło. Śmiech pluskających w basenie bezdomnych dzieciaków lepszy niż symfonia Bacha. Przywraca harmonię w rozdartym świecie. Idę podlać kwiaty.



Nad-obowiązkowo
22 letni bezdomny chłopak wygrywa konkurs „Mam talent” w Korei. Posłuchajcie!!! Zatyka. Można pominąć wstęp, a śpiewać zaczyna w 2,55 minucie. Śpiewać uczył się sam, podsłuchując muzyków w nocnych klubach, kiedy spał na ulicach jako dziecko. 





A to inny mały geniusz- Brazylia