No to ja – w imieniu mojej Wspólnoty i ofiarodawców bardzo przepraszam, że prowadząc punkt testowania osób bezdomnych na koronawirusa robimy ogromne zamieszanie i kłopot wszelkim służbom, których zadaniem jest pomoc społeczna i walka z epidemią.
Gdyby nie było pozytywnych wyników, to nie byłoby problemu, co dalej z człowiekiem, u którego stwierdzono wynik dodatni w teście przesiewowym. Gdzie ma poczekać do następnego testu? Izolatorium? Zapomnijmy. W schronisku dla ludzi bezdomnych? Nie ma izolatek i specjalistycznego personelu, a przynajmniej przeszkolonego. Na ulicy? Bingo! Jeśli rzeczywiście jest zakażony, przekaże dalej. A sam-no, może przeżyje, albo i nie.
Taką sytuację miała Misja Kamiliańska, która wysłała do nas na badania człowieka przed przyjęciem do schroniska. Badania na przeciwciała wyszły dodatnie. Był czwartek, po południu przyszedł wynik. Od piątku rano kilka osób, w tym sama szefowa Misji-Ada, dzwoniło do wszystkich świętych, począwszy od Urzędu Wojewódzkiego /odpowiedź- proszę przyjąć do schroniska/ poprzez Urząd Miasta /odpowiedź- jakim prawem Chmielewska robi te badania? No bo istotnie- nie ma badań, nie ma problemu/, poprzez Sanepidy w kilku miastach, bo tam ich odsyłano, które to wykazywały najwyżej zdziwienie, po co się do nich dzwoni. Wreszcie po całodziennych awanturach i groźbie ściągnięcia telewizji, koło 17-tej karetka zabrała pana na kwarantannę.
Zbliża się apogeum zakażeń. Szybko przyjdzie jesień i zima. Od miesięcy poruszamy z wieloma organizacjami ten problem. I co? Praktycznie nic. Na badania od maja wydaliśmy już ponad 50 tys. zł. Na środki ochrony też niemało. Oczywiście wykonuje je atestowane laboratorium, ale nasi pracownicy dzień w dzień przyjmują chętnych i pobierają próbki. Ubrani jak kosmici, obecnie w upale. W specjalnym namiocie ludzie oczekują na wyniki. Dostają posiłki, jest toaleta, łóżka polowe dla schorowanych. Potem dezynfekcja wszystkiego. Czy jakaś władza zaproponowała dodatkowe pieniądze? Na środki ochrony? Na testy? Nie pytajcie.
W takim stanie Błażej odebrał naszego mieszkańca ze szpitala. Pani pielęgniarka „nie zauważyła”, że stary człowiek wymaga umycia i przebrania.
Natomiast ja ciągle pytam – kiedy się jako społeczeństwo ogarniemy? Wartości chrześcijańskie? Patriotyzm? Najsłabsi? Braterstwo? Zwykła przyzwoitość? Szacunek? Jak widać i słychać- „obrońcy” koncentrują się na walce na symbole. Starzy, chorzy, bezdomni, słabsi, ci, którzy myślą inaczej, ofiary wszelkiej przemocy- mam wrażenie, że zbyt często tratowani są butami maszerujących równym krokiem na bój o Krzyż, o „Polskę katolicką.”
A ja dziękuję Pani z ZUS. Arturowa renta wylądowała w kosmosie. Pani-kolejna, do której się dodzwoniłam nie bez przeszkód, nie tylko odnalazła rentę, moje podania o przekazywanie na konto, co były się zgubiły, lecz także spowodowała, że synek wreszcie kasę dostanie i osobiście mnie o tym poinformowała przepraszając w imieniu firmy za kłopoty. Można? Można. Być życzliwym człowiekiem zza biurka.
Tomasz pisze:
Zrobię rzecz nietypową bo wpis w niedzielę, czego nie robię.
Zmusiła mnie do tego historia z mieszkańcem Ady Porowskiej oraz historia ludzi w Krakowie w naszym domu.
Złożyłem jak widać dwa zdjęcia. Na górnym widać rzeźbę Jezusa Bezdomnego w Watykanie, która jest w pobliżu miejsca pracy kard. Krajewskiego, który mocno działa na rzecz biednych i potrzebujących w Rzymie i Watykanie. Drugie zdjęcie to Nasz Pan z rakiem, którego gościmy w Krakowie.
Poszedłem sprawdzić jak się ma i zastałem śpiącego bohatera w tej pozycji właśnie.
To jest obraz i podobieństwo do niechcianego ciężaru społecznego. Bo gdyby nie domy dla bezdomnych mój bohater (czy w Warszawie czy Krakowie czy Opatowie) spałby na ławeczce w parku. Przetoka, jaką dzisiaj opatrzyłem pod uchem zalewała by ubrania, a sepsa dokończyłaby dzieła.
Najlepsze w tej historii jest to, że każdy z nas może stać się Chrystusem Kloszardem, bo nędza może dotknąć każdego bez wyjątku. W naszych domach mieliśmy byłych milionerów, profesorów, generałów czy ludzi z tak zwanego marginesu społecznego. Nędza, podobnie jak śmierć w poważaniu ma role społeczne.
Wracając do bezdomnego z historii Ady. Nie chcę się powtarzać po moim przedmówcy. Dodam tylko, że Jej wpis też jest dostępny na mojej stronie. Od siebie powiem, że to też obraz Chrystusa Na Ławce, do tego uzależnionego od alkoholu….
Nadobowiązkowo
To tutaj Twój taboret, tutaj Twoje stopy wypoczną,
Gdzie żyje ubogi , chory, zagubiony.
Jeśli pragnę schylić się do Ciebie
Moja duma nie pozwala mi sięgnąć aż tak nisko
Gdzie leży chory i zagubiony.
Gdzie pycha nie sięga
Tam idziesz w pokornym przebraniu
Pomiędzy ubogimi, chorymi i zagubionymi.
Moje serce nigdy nie znajdzie drogi tam
Gdzie Ty wędrujesz mając za towarzyszy
Tych, z którymi nikt nie idzie-
Pomiędzy ubogimi, chorymi, zagubionymi.
R.Tagore-Indyjski poeta, filozof, założyciel autorskiej szkoły wychowania do pokoju, laureat Nobla, nie był chrześcijaninem
Gdy zobaczymy, że ktoś nie zachowuje jakiegoś przepisu, zwyczaju czy nawet prawa, nie mamy od razy wołać z oburzeniem „To grzech! Nie wolno!” Ale najpierw musimy się zastanowić nad tym dlaczego ten człowiek to zrobił lub to powiedział.
Trzeba nieraz długo i cierpliwie szukać odpowiedzi na to „dlaczego”.A gdy się zrozumie „dlaczego” -trzeba natychmiast myśleć jak pomóc temu bratu.
ks.Jan Zieja 1897-1991
