Jakoś umknął tu fakt przyznania corocznej nagrody im.Jana Rodowicza-Anody przez Muzeum Powstania Warszawskiego. W końcowym etapie wyłaniania laureatów brałam udział mailowo, bo grypisko jak złe psisko mnie dopadło. Jak zwykle życiorysy i dokonania wielu kandydujących osób nadają się na większą opowieść. Możecie tu przeczytać o laureatach. W zalewie miałkich informacji i mody na przeciętność lub zdobywanie szczytów raczej kariery i finansów, ci ludzie błyszczą. Oczywiście jest takich osób więcej. O wielu nie mówi się wcale. Ta nagroda ma za zadanie wyciągnąć ich z cienia. Niejako poza wszelką konkurencją była postać p.dr.Wandy Błeńskiej, której przyznano nagrodę specjalną. Bo któż
W.Błeńska
może konkurować z tą wiekową Kobietą,/102 lata!!!/ której całe życie było służbą Ojczyźnie i bliźnim? Bogu dzięki są wśród nas wielcy wielcy i wielcy mali. Oby powróciła moda na wielkość w tym wydaniu. Jednak zanim dożyje się takiego wieku w wierności ideałom młodości-trzeba się dobrze napracować. Ale najpierw …..hm. Ideały trzeba mieć. Bóg? Odwaga? Wierność? Dobro bliźniego ponad własnym? Pracowitość? 

No to zróbmy  modę na ideały. I niech nikt nam ich z głowy nie wybije do 102 lat. 

Demokracja, wolność to wspaniałe rzeczy. Tylko niosą za sobą złudne przekonanie, że już nic nie trzeba zmieniać. Świat piękny jest i nie ma go co naprawiać. I powstaje na naszych oczach świat obcy, odhumanizowany, depczący słabszych, bez wartości, obojętny na kłamstwa, bo dzisiaj kłamać to nie wstyd, a zasługa. Nawet Nobla można za to dostać. Język wyraża nasze myśli. Ubogi to klient, chory to już nie pacjent, ale numer pesel i cena za świadczenie i procedury, które wszak przerwać można w każdej chwili według odpowiedniej instrukcji: w dniu osiągnięcia np.75 lat odłączamy rurki numerowi bo procedura nie obejmuje numerów pesel wyższych. O tym mówiła mi dyrektorka jednego z krakowskich szpitali. Uczeń to numer i dotacja, nauczyciel jest usługodawcą usług edukacyjnych, a organizacje charytatywne nie wspierają słabszych i cierpiących braci, współobywateli, tylko świadczą usługi. W ściśle określonych ramach i godzinach, rzecz jasna. Z potrzebującym naszej pomocy bratem nie zagram tak samo jak z klientem. Język pieniędzy przenika tam, gdzie powinien rządzić język miłosierdzia, solidarności, współczucia. Czy nikt tego nie zauważa? Niedługo nie będzie mamy i taty, tylko usługi rodzicielskie ze skierowaniem. Kiedy mówię o tym publicznie, albo nie rozumieją albo się w głowę pukają, żem z księżyca spadła. Otóż zupełnym przypadkiem odkryłam sprzymierzeńca w takim rozumieniu niebezpieczeństwa. I nie wygląda mi nawet na katolika, o zgrozo. 

Rzecz dotyczy Szwecji, ale u nas tak samo. Na pytanie „co pana kręci jako dziennikarza” padła odpowiedź: „Najbardziej chyba sytuacje, gdy określony sposób myślenia do tego stopnia przejmuje kontrolę nad ludźmi i ich postrzeganiem świata, że ważne elementy rzeczywistości zaczynają z niej znikać. Wszystkie biurokracje mają wybiórczą optykę. Gdy się je przełoży – powiedzmy – na opiekę nad starszymi ludźmi, wychodzą horrory. Okazuje się wtedy np., że jeśli opiekunka przychodzi po godzinach doglądać staruszka, to sprzeniewierza się równemu traktowaniu.” /Maciej Zaremba Bielawski w rozmowie z M.Niemczyńską Gazeta Wyborcza/

Czy jako chrześcijanie nie mamy obowiązku wprowadzać innego języka i myślenia? Tam, gdzie istnieją jeszcze resztki ludzkich odruchów biurokracja je skutecznie eliminuje. Drżyjcie ekspedientki w malutkich, wiejskich sklepikach, które biedakom dawałyście chleb na zeszyt. Skarbówka właśnie wyruszyła na polowanie na takie niecne procedury. Bo VAT od tego chlebka sklep odprowadzi jak mu klient zapłaci, czyli po wypłacie renciny albo zasiłku. A nie od razu. Właściciel sklepiku godzi się na czekanie, ale władza nie.
Kościół ma pełnić funkcję proroczą. A my mamy rozświetlać codzienne życie. Tylko…..są miejsca w Kościele, które biurokrację kochają. Roboty jest tak wiele, że do 102 lat każdemu starczy. Budowanie Królestwa jeszcze się nie zaczęło.


Nad-obowiązkowo
uczniowie zbierają  w swoim kolegium jałmużnę wielkopostną
przeznaczoną na walkę z głodem.USA

Dać jałmużnę to czyn większy niż uczynienie cudu. Nakarmić głodnego w imię Chrystusa to czyn większy niż wskrzeszenie umarłego w imię Chrystusa. Kiedy dokonujecie cudu jesteście dłużnikami Boga. Kiedy dajecie jałmużnę Bóg jest waszym dłużnikiem. /św.Jan Chryzostom/

Piekło jest tam, gdzie nikt nie ma nic wspólnego z drugim, kimkolwiek by on nie był oprócz faktu, że wszyscy się wzajemnie nienawidzą i nie potrafią ani oderwać się od innych ani od samych siebie. /Tomasz Merton/

Piekło to być w obecności Boga na wieczność i nienawidzić tego. Dla kogoś, kto nigdy nie kochał i jest pożerany przez własne ego i swoje własne pasje być z Bogiem na wieczność będzie wielkim cierpieniem. Bez miłości nie będziemy potrafili doświadczyć Bożego Ognia nie będąc spalonymi.
Wielki Post jest dobrym momentem, żeby uczepić się miłości Boga i powiększać miłość w naszych sercach, wzmacniając stale naszą miłość wobec każdego, kto nas otacza, czy to w naszych rodzinach, parafiach czy wobec obcych na ulicy. Miłość bliźniego niech będzie naszym celem w Wielkim Poście.
Czym bardziej Chrystus będzie wzrastał w naszych sercach tym bardziej moce nienawiści i grzechu osłabną także wokół nas i piekło będzie w 
odwrocie. /O.Tryfon, opat prawosławnego klasztoru w USA/