Zima przygania do nas mnóstwo ludzi. Wiosna pociąga słoneczkiem, ciepłem i wyciąga wędrowców. Chyba, że akurat tej ostatniej zimy stracili resztkę zdrowia, ręce, nogi, inne części ciała umożliwiające wędrowanie. Właśnie do Jankowic trafiła ofiara tej zimy, chyba już ostatnia: z ubytkami w kończynach, prosto ze szpitala. I na nic plany w biurach specjalistów od pomocy społecznej. Nie da się zmienić człowieka zgodnie z projektem. Nie da się naprawić głowy, powklejać części zamiennych, puścić do pracy i mieszkania, zgodnie z harmonogramem i mieć odfajkowane w statystykach. Z milionów powodów się nie da. Praktycznych i głębszych. Te głębsze to nieszczęsna wolna wola. Pan Bóg mógł przecież oszczędzić sobie udręki i bólu, robiąc „projekt przed – wieczno- unijny”: stwarzamy człowieka, który nigdy nic złego nie zrobi. Taką laleczkę, milusińskiego, zaprogramowanego na serduszko-czyste złoto. Dookoła pokus wiele, bo jeden Anioł się od miłości wykręcił, choć jego też można było zaprogramować. A nasz człowiek milusiński zła nie widzi, nie wybiera sam, tylko
ma chipa w sercu i idzie gładką ścieżką. Nie potrafi kochać, bo żeby kochać, trzeba chcieć kochać, a on nie może czegoś chcieć lub nie chcieć. On musi robić tylko dobrze, więc to nie miłość, tylko program.
![]() |
| autor zdjęcia R.Górski |
Na szczęście miłość jest ciekawsza, wolna wola pasjonująca, choć czasem wymagająca, a rzeczywistość ludzkiego życia nigdy zero-jedynkowa. I tak oto żyjemy w naszej Wspólnocie jak wiata przystankowa. Zmarznięci przechodnie wpadają, przysiądą się na krócej lub dłużej, wsiadają w tramwaj i jadą dalej. Niektórzy czekają na swój pojazd, ten właściwy, długo: czasem latami, inni nie doczekawszy się swojego, wskakują w pierwszy nadjeżdżający, jeszcze inni pozostają z nami, żeby tę wiatę utrzymywać dla nowych gości. Bo w niej, chociaż ciasno i nie zawsze wygodnie, znajdują swój dom.
![]() |
| może kiedyś będzie tak? |
I jakoś Pan Bóg przez dobrych ludzi sprawia, że nawet ta wiata, choć skromna, to niebrzydka. Ostatnio: drzewka z nadleśnictwa, tuje od pewnej plantacji, clematisy najlepsze i najpiękniejsze w Europie/sic! w Polsce się je hoduje/od szefa firmy. Ogrody wersalskie to pryszcz! A trawnik na Potrzebnej lepszy niż u brytyjskiej królowej. Jak to niepełnosprawny w chodzeniu Piotr robi, nie wiem, ale robi. To nie jest trawniczek. To z pół hektara do pielęgnacji. Jak jesteśmy za słabi, żeby powiększać PKB/produkt krajowy brutto/ to powiększamy ….PKB /piękno krajowe brutto/. Obyśmy powiększali również DKB /ducha krajowego brutto/.
Dzwoniła pani z pomocy społecznej z biednej gminy. Czy damy radę postawić kontener rodzinie niepełnosprawnych żyjącej w strasznych warunkach. Niestety- trzeba ich zapisać na listę oczekujących, bo w tym roku musimy wypełnić obietnicę daną innym. I jeszcze kilku osobom musiałam odmówić. Nie rozerwiemy się. Modliliśmy się dzisiaj na mszy, żeby pomogli im inni ludzie. „Żniwo wielkie, ale robotników mało” /Jezus/ Niech przyjdą robotnicy.
Nad-obowiązkowo
Pozwól bym się modlił nie o brak niebezpieczeństw, ale o moc w stawianiu im czoła.
Pozwól, bym błagał nie o uśmierzenie bólu, ale o serce do jego pokonania.
Pozwól, abym nie oczekiwał zbawienia w niespokojnym lęku, ale daj cierpliwą nadzieję, że zdobędę wolność.
Spraw, żebym nie był tchórzem poznając Twoje miłosierdzie wyłącznie w sukcesie, ale pozwól mi odnaleźć Twoją rękę także w moim upadku. /R.Tagore/





