
Udało się!!! Mimo straszliwego upału. Od razu wniosek na przyszłość. Jak się modlimy o pogodę, to trzeba stawiać Panu Bogu warunki graniczne: zakres temperatur, ilość opadów, siła wiatru itd. Bo pogoda przecież była i owszem. Tylko nieco przesadzona.
Podziękowania się należą, co wykonali już nasi Przyjaciele z Sant’Egidio i Kamiliańskiej Misji. Ja dorzucę kilka wspólnotowych. Pokazują jednocześnie, jak wielu ludzi było razem z nami:
Oczywiście dziękuję Księdzu Kardynałowi, Księdzu Proboszczowi i Dyrektorowi Centrum Opatrzności oraz Rzecznikowi Praw Obywatelskich.
Dziękuję naszym mieszkańcom, ludziom ubogim i bezdomnym ze schronisk i z ulicy, siostrom i braciom zakonnym: Siostry Matki Teresy, Kamilianie,Kapucyni, Małe Siostry Jezusa, księża diecezjalni -wszystkim, którzy zaszczycili nas swoją obecnością, pokonując obawy przed upałem.
Dziękuję wolontariuszom z różnych stron Polski i różnych organizacji oraz niezrzeszonym, tylko chętnym; naszym pracownikom, zespołom muzycznym z Nagorzyc, artystom: chórowi i dyrygentkom: Dorocie Dąbrowskiej i Teresie Gręziak, Elenie Rutkowskiej, Muńkowi Staszczykowi i Tomkowi Budzyńskiemu oraz ich towarzyszom, Maciejowi Rayzacherowi i Szymonowi Hołowni. Szymon rozdawał dodatkowo swoje książki z autografem za friko, a inni cierpliwie spełniali prośby o wspólne zdjęcie.
Kawalerom Maltańskim, Lekarzom Nadziei, prawnikom od RPO, Bankowi Żywności.
Wspólnocie Sant’Egidio i Kamiliańskiej Misji Pomocy- jesteście więcej niż wspaniali. Z Wami to możemy robić imprezy światowe.
Dziękuję tym wszystkim, którzy nam życzliwie kibicowali podczas realizacji pomysłu i podtrzymywali na duchu.
Szczególnie dziękuję Andrzejowi, prywatnie mojemu bratu. Logistyka bez Ciebie i Karola z Sant’Egidio padłaby bezspornie. Dziw, że wy nie padliście ze zmęczenia. Daliście z siebie wszystko. Może jaki mundial zorganizujemy, jak tacy jesteście zdolni?
Dziękuję pani, która dla Artura przyniosła 2 zapalniczki w butelce. To jego ukochany zestaw prezentowy. Zapomniał je wziąć z Warszawy i mam przypał. Chodzi i jęczy: Artur-pieliczki-plezent- nie ma. Jutro znów będę w stolicy, to przywiozę. Tylko nieszczęśnik nie wie, co znaczy „jutro”. Zamienników nie akceptuje.
Dziękuję wreszcie miłemu ministrantowi, który Arturowi pozwolił uderzyć w gong i zadzwonić na Podniesienie. Bez tego msza by była nieważna dla Artura. Zawsze dzwoni w naszej kaplicy.
Z naszych domów pojechali prawie wszyscy. Pani Doktor od naszych chorych, a większość u nas to chorzy i to poważnie, mało sama nie zeszła na wieść, że jej pacjentów na imprezę bierzemy w taki upał. Upał był także w schronisku, więc różnica żadna. W sumie 5 autokarów mieliśmy, bo wieś przybyła licznie. I tylko dwa razy pampersy trzeba było zmieniać. Nic poza tym się nie wydarzyło. A ludziska byli szczęśliwi, choć zmęczeni. Widok niepełnosprawnego Janka podrywającego panie do tańca, czy pani Zdzisi, co laseczkę w kąt rzuciła i pląsała, bezcenny. Nudzili się też ratownicy, bo nikt nie chciał zemdleć od upału. Twardziele my. Dojechali też OO.Kapucyni z bezdomnymi przyjaciółmi z Krakowa.
| streszczenie homilii Kard.K.Nycza |
Ksiądz Kardynał homilię piękną powiedział. Ksiądz Arcbp.Krajewski list przysłał z Watykanu w imieniu Papieża. Rzecznik Praw Obywatelskich też zabrał głos. Chwilami było poważnie. /Film ze mszy Św. z homilią w galerii poniżej/.
Na koniec musieliśmy skrócić imprezę, bo upał nie ustawał i mecz był. Przejście przez Bramę Miłosierdzia chwytało za serce. Żeby nie było tylko nie-ziemsko, to w ogromnym namiocie stał telewizor i można było potem mecz obejrzeć.
Spotkałam mnóstwo wspaniałych ludzi. Pewien bezdomny człowiek przyszedł prosząc o koszulkę. Ada z Misji Kamiliańskiej dała mu co miała: koszulkę z ich logo. Chłop w tej koszulce biegał roznosząc setki butelek wody, robiąc kilometry, bez chwili odpoczynku, choć nikt go o to nie prosił. Łukasz, też ubogi chłopak pomagał jak mógł, od piątku, z dumą pokazując opaskę wolontariusza. Upocony, bez odpoczynku pytał wciąż, co trzeba zrobić.
Czyli w sumie połączyło się z tysiąc osób: biednych i nie, mądrych i bez wielkiej głowy, z nogami i bez, w sutannach, habitach i szortach, starych i młodych, z-domnych i bezdomnych, znanych i takich, o których nikt, oprócz Pana Boga, nie wie. Będziemy mieli co wspominać. Teraz tylko faktury popłacić i powrót do codzienności.
Dziękuję, że mogłam być w tak wspaniałym towarzystwie. Jeśli kogoś pominęłam, to przepraszam. Proszę o korektę.
Właśnie dopisuję dzień później: Centrum Myśli Jana Pawła II- Wam też dziękuję, bo załatwiliście nam namioty. Przepraszam, zapomniałam.
Fotoreportaż:
The specified gallery is trashed.
