Skrzynka modlitwy znalazła miejsce docelowe dzięki pomocy „Młodego” czyli Karola, co to stronę internetową naszą robił i po prostu otworzył na niej okienko podawcze dla trosk wszelakich. Sprawę wzięły także w swoje ręce ss.Klaryski z Sandomierza i nasi mieszkańcy schroniska dla chorych, którzy naprzykrzają się Panu Jezusowi/ale On to lubi!/ wiele godzin dziennie poprzez adorację Najśw. Sakramentu. Już czuję jak robi się gorąco.
A życie niesie twarde realia, co się skończyły przepychaniem toalet w trakcie obozu niepełnosprawnych dzieci, które na wsi gościmy. Zerwani z łóżek Wojtek i Grzegorz dzielnie g….wnianą sprawę załatwili, a Inżynier posprzątał. Zdążyli chłopcy przed północą. Tak to miłość bliźniego kończy się czasem nie w obłokach tylko w toalecie. Zawsze w nocy albo w weekend. To taki bonus dla zaangażowanych.
Dzwoni pani, której brat od lat cierpi na depresję. Wiele wspólnot się za chorego modli, ale nie ma nikogo, żeby do człowieka przyszedł i bez wzniosłych wzdechów chwilę z nim pogadał i serdecznie uściskał. Na spacer poszedł, najpierw cierpliwie przełamawszy w nim nieufność.
Jak Pan Jezus chleb rozmnażał, to mógł przecież sprawić, żeby nagle każdy z pięciu tysięcy znalazł w ręku bochenek. A On kazał uczniom latać z koszami od jednego do drugiego i podawać.Narobili się mocno.Jaka strata czasu i wysiłek! A może o to chodziło?
Nad-obowiązkowo
Cytuję wpis ze skrzynki modlitw, bo jest jakimś wyzwaniem.
Kochane Siostry i Bracia
Zwracam się do Was z ogromna prośbą o modlitwę. Ja sama jestem zabieganą mama dwójki małych dzieci, I nie zawsze mam czas I sile na głęboką, żarliwą modlitwę za kogoś, kto bardzo jej potrzebuje.
Chciałabym napisać Wam historię pewnej kobiety, która bardzo mną poruszyła. Pani Cecylia jest koleżanką mojej mamy. Mieszka w Elblągu, moim rodzinnym mieście (ja obecnie mieszkam kilka tysięcy kilometrów stąd).
Pani Cecylia urodziła czworo dzieci.
Ponad 20 lat temu zmarł jej syn. Marcin miał 7 lat.Przyczyną śmierci był guz mózgu.
Dwa I pól roku temu Pani Cecylia pochowała swojego18stoletniego syna Karola, który zginął tragicznie w wypadku samochodowym.
Kilka lat temu u jej obecnie 20 letniej córki Agnieszki stwierdzono zanik istoty białej mózgu o nieznanej etiologii. Choroba postępuje szybko I nieodwracalnie. Obecnie Pani Cecylia widzi jak choroba zabiera jej kolejne dziecko. Sama zajmuje się Agnieszka i jej niespełna roczną córką.
Pani Cecylia jest dla mnie świętą osobą. Mimo tak trudnych doświadczeń cały czas wierzy, modli się i codziennie uczestniczy we Mszy świętej.
Jest w tym jednak bardzo samotna – nie ma wsparcia ze strony męża ani najstarszego syna, rodzina obwinia ja za chorobę córki. Mnie samej ciężko jest o niej myśleć i pamiętać. Wolałabym nie wiedzieć ze istnieje taka tragedia,ze ludziom zdarza się tracić dzieci, i to kolejno – jedno po drugim.
Chciałabym poprosić Was o pomoc w modlitwie za nią. Może jeśli razem się zjednoczymy, wyprosimy u Pana miłosierdzie dla niej?
Jeśli to możliwe, proszę Was bardzo Siostry, o napisanie do Pani Cecylii, że się za nią modlicie. Niech wie, że ma wsparcie Kościoła, w który wierzy.
Z całego serca dziękuję za pomoc.
Marta Piekos
Autorka podaje adres pani Cecylii.
I przyszło mi do głowy, żeby zebrać listy, po parę słów, od każdego, kto już polubił Panią Cecylię i wysłać jej pocztą. Listy wysyłajcie na moją skrzynkę mailową. Wydrukuję i wyślę. Ale będzie numer!
PS Caritas et amor- łac.serdeczność i miłość.
