Już po Świętach, każdy wie. Zbieramy siły korzystając z okresu zawieszenia pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem. A jak ktoś nawet teraz nie chciał się zatrzymać, to grypę w prezencie dostał i przysiąść musi choć na chwilę. Tak, tak, do do Ciebie….XXX. .Wszędzie było świątecznie i uroczyście.
ale i dowcipnie
Jak zwykle z naszymi dziećmi, już prawie dorosłymi, siedliśmy do stołu na końcu, najpierw zjadłszy z mieszkańcami w Zochcinie. Artur szalał, bo musiał czekać na prezenty, wykąpany i wypachniony jak lord.
No i po raz pierwszy w życiu dzieci, choć już nie- dzieci oraz Marko- Muzułmanin i Adrian -Prawosławny oraz katolicki ks.Jacek, razem ze mną, Inżynierem i Tamarą/razem 20 osób/ siedzieliśmy przy stole nie trzymając talerzy na kolanach i nie machając łyżkami na zmianę. Za późno ten luksus przyszedł w postaci obszernej jadalni w Nagorzycach, bo wszyscy ledwo przełknęli, zgromadzili się w maleńkiej kuchence. Widać nie jesteśmy stworzeni do luksusu. Dzieciaki wychowane w zochcińskich dwóch izbach dla 10 osób z materacami na podłodze. Tak żyliśmy przez lata. A dla dodania uroku- łazienka z toaletą razem, więc jak Artur się zadumał nad biblioteką, którą zawsze bierze do owego lokalu, to reszta rodziny mogła pod drzwiami pęknąć. Pozostawało lecieć przez podwórko do domu mieszkańców. Tam kibelki dwa. Ach, łza się kręci.
kolegiata Saint Evrould w Mortain-Normandia, gdzie modlił się często św. Wilhelm i tu spoczywają jego szczątki.