Młodzież, nie dzieci, korzystająca ze świetlicy w Nagorzycach wykazała się pracowitością. W ociepleniu budynku, którego remont, dla nich przecież, kosztował nas nieprawdopodobny wysiłek i pieniądze, dłubią dziury. Fajnie wysypuje się styropian. Pani Kasia długo prosiła grzecznie. Ja poprosiłam mniej grzecznie. Otworzyli gębusie ze zdumienia./siostra też potrafi!/. Widać musi być pewien próg wrzasku, żeby dotarło. Widać zwykła rozmowa w świecie chamstwa i agresji nie ma żadnej wartości. Wygrywa nie argument, ale ten, kto głośniej wrzeszczy. Przecież taki jest świat dorosłych, w którym są zanurzeni. Świat mediów, ich szara codzienność. W sklepie przepycha się bez kolejki spragniony pijak. Wszyscy ustępują z głębokim zrozumieniem pilnej potrzeby. Raz tylko na mój widok ucichły wulgarne wyrazy pod spożywczym. A nawet jeden z panów podszedł i przeprosił.
Młodzi widzą, że w takim świecie słabszy nie ma szans. Więc tłumiąc własną wrażliwość, bo ją mają, pokazują na zewnątrz kolce. Pragną mieć kogo szanować. Wobec braku alternatywy często szanują głupków.
Na szczęście trafił nam się tam świetny proboszcz pracujący z młodzieżą. Bo na szkołę raczej nie ma co liczyć. Z rodzicami różnie bywa, zwłaszcza z tatusiami.
Opluwamy, my dorośli, resztki autorytetów, które pozostały. To taka zabawa na Titanicu.
Rozmawiałam z pewnym młodym, ale już dzieciatym, człowiekiem. Ojciec jest do dzisiaj dla niego autorytetem i doradcą. Bardzo to sobie ceni.
Pani pracownik naukowy wkłada ogromny wysiłek, żeby studentom przekazać nie tylko wiedzę, ale także uczulić na wartości. Zwłaszcza, że wybrali kierunek, po którym będą pracować z ludźmi słabymi.
Może by tak wprowadzić modę na przyzwoitość. Najpierw taką ludzką, a potem- chrześcijańską? I wyprowadzić ją poza wąskie kręgi duchowych elit.
Do dzieciaków i młodzieży z wiejskich szkół i przedmieść wielkich miast. Niech nie kuli bezradnie ogona pod siebie. W końcu Chrystus zło zwyciężył- miłością. I czego tu się bać?
skulony ogon przyzwoitości czyli dzielny Scooby Doo
Kiedy Papież Jan Paweł II beatyfikował Edytę Stein, na stadionie w Kolonii były dziesiątki tysięcy ludzi. Ta Żydówka- konwertytka, filozof i karmelitanka, zginęła w obozie koncentracyjnym. Nie na cześć jej oprawców wiwatowano 45 lat później. Ci myśleli, że ją unicestwili. Nic z tego. Została patronką Europy.
