Zygmunt codziennie wychodzi na obchód i dorzuca jedzenie do karmników dla ptaszków. Chyba będziemy musieli wystawić Panu Bogu notę obciążeniową za ziarno. Kupujemy coś, co nazywa się „Szczęśliwa papuga” i mieszamy ze zbożem. Kandydatów do cateringu przybywa. Ksiądz Jacek, czuły na sprawiedliwość, rzucił pomysł akcji „Szczęśliwy kot”. Ma to polegać na dostawieniu drabinki do drzewa, na którym wisi karmnik i słoninka. Tłusty ptaszek zakąszony słoninką, to jak u Ritza! Adam wziął sprawę serio i prawie dostawił.
Niestety- nie!!!!
Rzecz w tym, że jak chcemy zadowolić wszystkich, to nie zadowolimy nikogo.
Jeden z mieszkańców się przeziębił. Dostał lekarstwa i leżenie w łóżku. Sęk w tym, że leki nie zostały dostarczone natychmiast, tylko wieczorem. Aspiryna i rutinoscorbin jak wiadomo życia nie ratują. No i niuniuś niezadowolony, że musiał czekać w kolejce pilniejszych spraw do załatwienia.
Lęk przed niezadowoleniem innych może być motorem do dobrego działania, ale bardzo często przeradza się w karykaturę odpowiedzialności i paraliżuje decyzje. Dlatego łatwiej jest odebrać słabszym niż silniejszym.
Dlatego łatwiej jest pozwolić dziecku na wszystko niż stawić czoła gniewnej reakcji. To wymaga cierpliwości i odwagi.
W pobliskiej szkole uczniowie jawnie palą papierosy. Dyżurny nauczyciel udaje, że nie widzi. Sami chłopcy śmieją się z tego. Ale jest to gorzki śmiech, bo w głębi duszy pragną, żeby im ktoś zwrócił uwagę. Bardziej- żeby ktoś na nich zwrócił uwagę.
W warszawskim tramwaju Tomasz zareagował na wulgarne i agresywne zachowanie podpitego faceta. Jakimś cudem dostał wsparcie od innego pasażera. Tak trzymać!
Powiedzieć „nie” złu i głupocie wiąże się z ryzykiem. Był Ktoś, kto to ryzyko podjął. A za Nim miliony naszych braci w wierze i ludzi dobrej woli, czyli Bożego upodobania. Niektórzy przypłacili to życiem, izolacją lub opluciem, utratą pracy i……dobrego imienia. Tu, na ziemi lista „dobrych” imion nie zawsze pokrywa się z tą w Niebie.
Na św. Jana Bosco robiono kilkakrotnie zasadzki, a niektórzy bracia kapłani uważali go za szaleńca. Mówił „nie” krzywdzie opuszczonych chłopców przygarniając ich, ucząc i kochając.
św. Jan Bosco spowiada chłopców
Dom Helder Camara, brazylijski biskup, obrońca ubogich. Wróg numer 1 ówczesnego reżimu. Miał 155 cm wzrostu! Czego się bali, tak, że nawet nasłany morderca nie był w stanie wykonać zadania? Prześladowany i szykanowany ze wszystkich stron. Mówił „nie” straszliwym niesprawiedliwościom społecznym i łamaniu praw człowieka. Proces beatyfikacyjny w toku. „Gdy daję biednym chleb, nazywają mnie świętym. Gdy pytam, dlaczego biedni nie mają chleba, nazywają mnie komunistą.” Mistyk, poeta, prorok. „Kiedy ktoś marzy samotnie, to jest to tylko marzenie; kiedy marzymy wszyscy razem, to staje się to rzeczywistością.”
Dom Helder Camara z Papieżem Janem Pawłem II
Trzeba być niezwykle odważnym, żeby być niezwykle dobrym.
