Nasza Pani Halinka z Jankowic wyjechała dzisiaj do schroniska dla chorych na Potrzebną. W Jankowicach już nie mogliśmy zapewnić jej opieki. A była częścią tego domu przez dobrych kilka lat. Niestety pani zatrudniona do pomocy przy sprzątaniu domu i opieki nad Halinką zrezygnowała z pracy. Po jej sprzątaniu nasz mistrz- s.Marie-Therese i Sylwia, która swój urlop spędziła na Karaibach zochcińsko – jankowickich, sprzątały w magazynku żywnościowym dwa dni. I to nie dlatego, że magazynek taki wielki, tylko dlatego, że taki był bajzel.
W komentarzu Medusa napisała, że Warszawa będzie ozdobiona na Święta za 4 mln zł. Cóż, lubię jak miasta są świątecznie ubrane. W końcu biedacy też starają się o świąteczny wystrój. To nadaje smaku życiu. Czy można taniej? Mam nadzieję, że w tej sumie jest zakup choinek dla wszystkich schronisk dla bezdomnych. Takich pachnących i z bombkami! Prawda, Pani Prezydent?
Swego czasu warszawskie schroniska dla bezdomnych dostały niewielkie, ale jednak, pieniądze na tzw. podniesienie standardów. Udało się wtedy kupić trochę mebli. Bo generalnie remonty i wyposażenie to nasz problem. Ja się cieszę, że dzięki pewnej sumie nagle nam ofiarowanej, mogłam kupić jednakowe krzesła i stoły do Zochcina i Jankowic. I założyć chorym kinkiety nad łóżka. Sen z oczu spędza nam wygląd domu dla matek. Mamy nadzieję, że uda się kupić ładne meble dla dzieci. Problem nie tylko w kasie, ale także w demolce, jaka następuje po przejściu hordy dzieciaczków i mamuś. Ładnych koców dawno nie kupujemy, bo znikają razem z mieszkanką, którą okrywały. Meble z darów-każdy z innej parafii. Może być skromnie, ale ładnie i czysto. A to kosztuje, więc ledwo człapiący mieszkańcy z domu dla chorych malują tam korytarz. Coraz mniej jest mieszkańców, którzy potrafią i są w stanie coś zrobić. Na firmy nas nie stać. Dlatego nasz Andrzej i Inżynier już prawie zwariowali od tych robót.
W Zochcinie owo upiększanie zaczęliśmy od czyszczenia kaloryferów, malowania łazienek i powoli mieszkańcy się rozkręcają i cieszą, że zaczyna być ładnie. Pomogłam im w załapaniu poczucia i potrzeby estetyki w sposób hm….dość ekspresyjny, ale ruszyło.Cud uratował mnie od zawału w trakcie wizyty w jednym z pokojów. Czemu służyło dziurawienie futryny jak sitka? Może ćwiczyli rzutki do ramy okiennej? Przelotne ptaki nie dbają o gniazdo. Może któregoś dnia zapragną osiąść?
Na Łopuszańskiej nasz Tomaszek-wyćwiczony w internacie Franciszkanów- zrobił „pilota” i łóżka są przez panów ścielone. Mam nadzieję, że sam daje dobry przykład.
Generalnie- nasze życie we Wspólnocie to walka z chaosem. Trzeba być dobrze poukładanym, żeby ów chaos nas nie zagarnął. Z drugiej strony łatwo zaprowadzić taki porządek, w którym nie będzie miejsca dla tych, którzy mogą pobrudzić dywany i marmury. Czyż nie budujemy właśnie świata, w którym poza lśniące szkło i aluminium wyrzuca się Gucia, Patryka, panią Halinkę i miliony innych? Nie pasują do salonów.
