Czy pamiętacie Państwo z wcześniejszych opowieści Tomaszka wędrowca? Co czas jakiś mam telefon od dobrego człowieka, przeważnie są to kobiety, czy go przyjmę z powrotem. Ależ oczywiście odpowiadam, pod warunkiem, że do nas dotrze. I przestrzegam dobrych ludzi, żeby nie dawali pieniędzy, bo chłopak nie ma zamiaru tu wrócić, tylko wyłudza kasę i miłosierdzie. I za każdym razem słyszę co najmniej dezaprobatę w głosie rozmówczyni/rozmówcy/ dla mojego braku serca i zaufania. Jakiż urok osobisty ma ten chłopak i jak dobrze opanował psychologię. Po prostu geniusz! Dziś znów miałam telefon. Więc kiedy spotkacie na swojej drodze Tomaszka, dajcie mu jeść i skierujcie do najbliższego schroniska. Ale pieniędzy nie dawajcie. Potrafi przejechać całą Polskę na gapę, to i do nas dojedzie. Jak zechce.
Piotrek- narkoman lat 19, przyszedł kilka dni temu, brudny i przemarznięty. Na razie godzi się na terapię, bo chyba w tej chwili ma dość. Ośrodek w Wandzinie prowadzony przez naszego Przyjaciela go przyjmie, ale to na drugim końcu Polski. Jutro pojedzie z księdzem Jackiem do Warszawy i stamtąd błyskawicznie przewieziemy go do Wandzina. Może się uda i nie zwieje po drodze. Oby. Życie albo śmierć.
Młoda dziewczyna z biedy z malutkim dzieckiem. W naszym domu w Brwinowie.Dosyć nieznośna i zagubiona. Przyjechała ekipa ok. 10 osób. Przedstawili jej wyrok sądu i zabrali dziecko. Została w szoku.A są duże szanse, że przy wsparciu i pomocy materialnej- godziwe mieszkanie- nauczyłaby się być matką. Teraz wszystko zależy od niej i od pomocy jaką uzyska. Wszyscy to przeżyli: Tosia, która ten dom prowadzi i sama jest matką, Renia, która jest we Wspólnocie od 20 lat i widziała już niejedno cierpienie.
Lata nas nie znieczulają. Może to i dobrze.
