„Droga siostro, bardzo Cię podziwiam, bo zawsze trafiasz mi prosto w serce swoimi mądrościami życiowymi. Ale z jednym się nie zgadzam.Zawstydzać? Ale dlaczego? Przecież to jest poniżanie. Mam 15 lat i gdyby moi rodzice by mnie zawstydzali czułabym się niekochana.Oczywiście wszystkie kary i zakazy są konieczne. Może my, młodzież, gdy rodzice nam zakazują, dają kary, itp., jesteśmy źli, uważamy, że źle robią, ale w końcu po zastanowieniu wiemy, że mają rację. Jednak nie rozumiem tego zawstydzania. Pozdrawiam siostrę.”

Trudna sprawa z tym wstydem. Bo nie jest w cenie, a bez niego ……
Mnie bliscy czasem zawstydzają:” I ty tak postąpiłaś? ” I jestem im za to wdzięczna. Zawstydza mnie też własne sumienie, chociaż wstyd nie jest tym samym, co żal za grzechy. Wstyd może być dobry, może być zły.

Wstyd dobry wynika z poczucia własnej wartości i godności. Nie robię czegoś, bo to uderza  w  moje poczucie wartości i moją godność. Na przykład nie przechadzam się po mieście nago, nie demonstruję moich uczuć w stosunku do drugiego człowieka w sposób zarezerwowany dla stosunków intymnych – publicznie. Mam swoją godność i kiedy skłamię, jest mi wstyd. Co więcej – może być mi wstyd za kogoś, kto jest ze mną związany i postępuje niegodziwie. Wtedy jakaś część tej niegodziwości spada na mnie. Wstyd mi, kiedy polityk reprezentuje mój kraj i zachowuje się nieładnie, kiedy ksiądz, a reprezentuje przecież Kościół, popełnia czyny pedofilskie.
Umiarkowana, nie chorobliwa wstydliwość chroni nas i innych. Chroni naszą intymność i nasze postępowanie.Problem w tym, że granice wstydu i bezwstydu są coraz bardziej rozmyte. Ale przecież ciągle jeszcze wstydzimy się zrobić siusiu na ulicy. Chociaż w Finlandii to normalne.
Zły wstyd to wstyd za dobro. Możemy tak ulec wpływom innych, że przekonają nas iż dobro, które robimy jest niegodziwe lub głupie. Oby takiego wstydu nie było. Pamiętam pewnego dostawcę węgla, którego córka była lekarzem. Opowiadał mi, że kiedy jedzie ulicą wozem końskim z węglem i spotyka go córka/małe miasteczko/ – nigdy do niego podejdzie bo się wstydzi takiego biednego ojca.
A co na to Mały Książę:

Co ty tu robisz? – spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i bateria butelek pustych.
– Piję – odpowiedział ponuro Pijak.
– Dlaczego pijesz? – spytał Mały Książę.
– Aby zapomnieć – odpowiedział Pijak.
– O czym zapomnieć? – zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
– Aby zapomnieć, że się wstydzę – stwierdził Pijak, schylając głowę.
– Czego się wstydzisz? – dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
– Wstydzę się, że piję – zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.
Mały Książę zakłopotany ruszył dalej.

„Dorośli są naprawdę bardzo, bardzo śmieszni” – mówił sobie po drodze.