Chwila spokoju: gaz dowieziony mimo śnieżycy, bo Pan Wójt wysłał przed cysterną odśnieżarkę Prąd przywrócony.Chwila grozy minęła- brakowało fazy, a myśmy myśleli, że popsuła się pompa w studni. Już miałam w oczach wyciąganie z głębokości 80 m w śniegu po pas, zakup nowej za parę tysięcy na drugim końcu Polski, przygody z kurierami, jak ostatnio, niecały rok temu, no i tydzień bez wody. Tylko internet zwolnił do poziomu sprzed reformy mojej sieci. Nawet nasza strona internetowa wróciła, bo zniknęła na 2 dni. Awaria serwera.
W czasie mszy św. nasza kościelna myszka biegała swobodnie po kaplicy. Ile jest kościołów i kaplic, w których Pan Jezus całymi dniami może patrzeć tylko na myszki? I w naszej ostatnio rzadziej się ktoś pojawiał. Walka o przetrwanie i jak najmniejsze straty przygniotła nas do zamarzniętej ziemi.
Czas spojrzeć w niebo.
A na razie dogrzewamy się rozpustnie po kilku dniach ograniczeń w ogrzewaniu.. Wolno nastawić piece na full do jutra rana. Coś nam się też należy.
