Jedna z Czytelniczek przesłała nam zagubiony tekst wpisu. Serdeczne dzięki!
Wracam w podwoje budowlanego supermarketu. Prawie domowniczkatej instytucji. Dzięki temu uprzejmy sprzedawca znalazł rzecz nie do kupienia-
zgubioną zimą sprężynę do huśtawki. Z jakiejś innej- uszkodzonej. I Artur ma
huśtanie. Z uporem porządkujemy i upiększamy świat wokół, zupełnie jak biedny
Syzyf, bo przeciw sobie mamy geniusz bezmyślności i dewastacji. Stolik kupiony w
zeszłym roku, taki ogrodowy, żeby latem chłopaki mogły usiąść, wypić kawę-
zniszczony, bo ktoś rozbijał na nim mięso. Odkupiłam, jako, że sprawcy już nie
ma. Zobaczymy na jak długo. Na uwagę, że nie wolno grać w piłkę nożną na boisku
do siatkówki ktoś odpowiada: moje, to mogę. Oczywiście nie jego, bo nie jego
pieniądze, trud, ale to obrazuje mentalność szeroko rozpowszechnioną: jak
demokracja, to wszystko moje, zatem wszystko mi wolno. Przykład idzie z góry.
Mój Kościół, więc mogę robić co chcę, mój kraj, to samo. Mój świat -a
jakże!
Ktoś przecież musi posprzątać jak nabałagani ktoś. Ktoś musi
leczyć, gdy zrani ktoś. Ktoś zacerować dziurę, jak rozerwie ktoś. Te ktosie, to
nie jakieś krasnoludki, tylko konkretne osoby. To ja, Ty, On, Ona.
Pierwsze
koszenie trawy- rośnie jak głupia. Chłopaki mają pełne ręce roboty, nareszcie.
Pole, ogród, trawniki, naprawy. Matka Boska już stoi w Nagorzycach, pozostały
zabiegi kosmetyczne przy postumencie..
Ksiądz Jacek znowu w Krakowie. W
Jankowicach porządkowanie magazynów, bo przyjedzie transport od przyjaciół. I
jeden z długoletnich mieszkańców wraca do domu, czyli do picia. Nic go nie
powstrzyma. Czas spędzony u nas pozostanie w jego historii czasem godnego
życia. Trochę jak lek przeciwbólowy dla chorego na raka. Ulga w cierpieniu.
Czasem tylko tyle można osiągnąć. A może aż tyle?
I tak uparcie trzeba
cerować, bo Pan Bóg nigdy się do ktosia nie zniechęca. To sens chrześcijańskiego
powołania.
leczyć, gdy zrani ktoś. Ktoś zacerować dziurę, jak rozerwie ktoś. Te ktosie, to
nie jakieś krasnoludki, tylko konkretne osoby. To ja, Ty, On, Ona.
Pierwsze
koszenie trawy- rośnie jak głupia. Chłopaki mają pełne ręce roboty, nareszcie.
Pole, ogród, trawniki, naprawy. Matka Boska już stoi w Nagorzycach, pozostały
zabiegi kosmetyczne przy postumencie..
Ksiądz Jacek znowu w Krakowie. W
Jankowicach porządkowanie magazynów, bo przyjedzie transport od przyjaciół. I
jeden z długoletnich mieszkańców wraca do domu, czyli do picia. Nic go nie
powstrzyma. Czas spędzony u nas pozostanie w jego historii czasem godnego
życia. Trochę jak lek przeciwbólowy dla chorego na raka. Ulga w cierpieniu.
Czasem tylko tyle można osiągnąć. A może aż tyle?
I tak uparcie trzeba
cerować, bo Pan Bóg nigdy się do ktosia nie zniechęca. To sens chrześcijańskiego
powołania.
Nad-obowiązkowo
|
||
|
|
Jaki taki
porządek sam się przecież nie zrobi.
Ktoś musi zepchnąć
gruzy
na pobocza
dróg,
żeby mogły
przejechać wozy pełne trupów……..
Fotogeniczne to nie
jest
i wymaga
lat.
Wszystkie kamery
wyjechały już
na inną
wojnę.
Ktoś czasem
jeszcze
wykopie spod
krzaka
przeżarte rdzą
argumenty
porządek sam się przecież nie zrobi.
Ktoś musi zepchnąć
gruzy
na pobocza
dróg,
żeby mogły
przejechać wozy pełne trupów……..
Fotogeniczne to nie
jest
i wymaga
lat.
Wszystkie kamery
wyjechały już
na inną
wojnę.
Ktoś czasem
jeszcze
wykopie spod
krzaka
przeżarte rdzą
argumenty
|
|
|
|
i przenosi je na stos odpadków
W.Szymborska
W.Szymborska
![]() |
| Afganistan |
Boże, Ojcze wszystkich
ludzi
prosisz nas, żebyśmy
zanieśli
zanieśli
Miłość tam, gdzie ubodzy są
poniżeni,
poniżeni,
Radość tam, gdzie Kościół jest
niszczony,
niszczony,
Pomóż nam
pojednać
pojednać
ojca z synem,
matkę z córką,
męża z żoną,
wierzącego z
niewierzącym,
niewierzącym,
chrześcijanina z jego
bratem-chrześcijaninem,
bratem-chrześcijaninem,
którego nie
lubi.
lubi.
Otwierasz nam
drogę,
drogę,
aby zranione ciało Jezusa
Chrystusa-
Chrystusa-
Twój Kościół, był zaczynem
komunii
komunii
dla ubogich na tej
ziemi
ziemi
i całej rodziny
ludzkiej.
ludzkiej.
Matka Teresa z
Kalkuty
Kalkuty



