Kilka dni temu zmęczona Renia szła warszawską ulicą. Miała wszystkiego dosyć. Biurokracji, której musimy sprostać, a z której nikt pożytku nie ma, tylko udręka i bezsens, kobiet w noclegowni, z którymi nie wiadomo co robić i które nie mają co robić, bo za stare, za słabe, żeby się do normalnego życia zaciągnąć, upału i bezdomnych w ogólności. Natknęła się przypadkiem na panią Krysię, owej noclegowni mieszkankę.
-Pani Krysiu- ładnie pani wygląda, schudła pani.
-Nie, nie schudłam, tylko chodzę z podniesioną głową. Dawniej byłam kiciusiem, myszką, łapcią i koteczkiem. Wstydziłam się podnieść głowę. Dzisiaj jestem panią Krystyną.
Pani Krysia opuściła stary zawód, pracuje i właśnie dostała mieszkanie. Ma szczęście, że pochodzi z Warszawy, bo tu można jakimś cudem socjalne mieszkanie dostać.
Renia się popłakała, ale zaczekała z tymi łzami do końca spotkania.
I jak tu ich wszystkich zostawić? Zresztą, jak się trzaska drzwiami, to dzwonią i pukają. I tak doczłapiemy się razem do raju bram. Po drodze czasem przeklinając, czasem płacząc, czasem się śmiejąc.
![]() |
| Briton Riviere Wierność |
A ja mam nowe okulary/ks.Tischner zafundował poprzez nagrodę, dzięki Profesorze!/ i widzę Was wszystkich lepiej. Jesteście piękni!
Świat jest piękny!
Nad-obowiązkowo
Św. Jan Vianney dwa razy chciał uciec ze swojej parafii. Miał dość tysięcy ludzi, chciał oddalić się od tłumów, które najeżdżały jego wioskę w nadziei, nie bezpodstawnej, że zobaczą świętego i przez niego Bóg udzieli im potrzebnych łask. Pragnął życia modlitwą w samotności. Za każdym razem musiał wrócić – ludzie podążali za nim, słali do biskupa prośby, żeby przymusił proboszcza do powrotu. I umarł razem z nimi, w Ars.
Gdy się miłuje, cierpienie przestaje być cierpieniem. Im
więcej od krzyża uciekasz, tym więcej cię przywala … Trzeba modlić się o
umiłowanie krzyżów: wtedy stają się one słodkimi … Bóg świadkiem, że nie brakło
mi krzyżów, miałem ich więcej prawie, niżem mógł udźwignąć, ale zacząłem modlić
się o umiłowanie cierpienia i uczułem się szczęśliwy. Odczułem, że tylko w
ukochaniu cierpienia znajduje się prawdziwe szczęście. /św.Proboszcz z Ars/
więcej od krzyża uciekasz, tym więcej cię przywala … Trzeba modlić się o
umiłowanie krzyżów: wtedy stają się one słodkimi … Bóg świadkiem, że nie brakło
mi krzyżów, miałem ich więcej prawie, niżem mógł udźwignąć, ale zacząłem modlić
się o umiłowanie cierpienia i uczułem się szczęśliwy. Odczułem, że tylko w
ukochaniu cierpienia znajduje się prawdziwe szczęście. /św.Proboszcz z Ars/




