DSC_0024
na imprezce Przyjaciółki

Cały tydzień w objęciach mediów, stąd braki na blogu. Objęcia takie zajmują dużo czasu, ale pozwalają na spotkanie: a/znajomych, b/kandydatów na znajomych. Oba punkty są zawsze przyjemnością.

Czytelniczki Przyjaciółki wybrały mnie kobietą z charakterem. Nie podano jakim. Raczej niezbyt dobrym, o czym wiedzą najbliżsi współpracownicy, o rodzinie nie wspomnę. Ale było bardzo miło i bardzo wykwintnie, chociaż spieszyłam się, bo Artur miał właśnie ataki padaczki. Potem jeszcze telewizja i radio. Niestety siedziby tych “środków masowego przekazu” jeszcze nie znajdują się w Zochcinie, więc dwa razy zaliczyłam trasę do stolicy. Chyba trzeba myśleć o budowie centrum prasowego na polu za stodołą.

IMG_0139
w tramwaju

Artur skorzystał-jeździliśmy sobie tramwajem, autobusem i metrem jak prawdziwi bezdomni, tak, przed siebie, połaziliśmy po Starym Mieście i zjedliśmy kanapkę w barze. Po tej ostatniej czynności wyglądał stosownie do naszego włóczęgostwa. Umazany po uszy, bluzę i spodnie, sosami.

IMG_0145[1]
na schodach w Nagorzycach
I Anna Dymna do nas wpadła na chwilę oddechu ze swoją ekipą, a Inżynier jeszcze miał siły, żeby zrobić obiad. Teraz sił już nie ma, bo mamy kolejny rzut grypo-zapaleniowooskrzelowy. Aniu,  zdążyłaś się załapać. W Nagorzycach zdrowa jest tylko Tamara i niemowlę.

Julek, co leży w szpitalu balansuje na krawędzi życia, mimo wysiłków lekarzy. Było już dobrze, a teraz jest źle. Trzymamy kciuki i modlimy się Julku!

20150327_191539[1]
Solenizantka jest naszą główną modelką dla szwalni

Nasza Marcycha skończyła lat osiemnaście, zamykając tym samym długi szereg wspólnotowych dzieci pierwszego rzutu. Rzut już jest dorosły! Ufffff!!!! Kolejny już jest na świecie, albo pewnie niebawem będzie. Solenizantka z grypą, więc młodzież sfrustrowana, bo nie było zapowiadanej balangi /spokojnie, zabaw hucznych w Wielkim Poście nie ma, ale można się bawić nie-hucznie/.  Skromny torcik i to wszystko. Ale pech!

http://www.panoramio.com/photo/105033299
niebo było szare, padało, więc pożyczam zdjęcie

Dzisiaj widziałam ogromny klucz bocianów. Krążyły nad naszymi terenami. Raz w idealnym szyku, jak “Λ“, raz szyk się nieco załamywał, ale szybko powracał do porządku. Spektakl z głębokim podtekstem: do celu dolecimy  tylko razem, zachowując ład, za Przewodnikiem, a jeśli w drodze współbracia-bociany zaczną się z szyku wyłamywać, oddalać, zawrócimy i z powrotem szyk uformujemy. Nikogo nie zgubimy. Jesteśmy Ludem, nie stadem.monEgliseetMoi

 

Nad-obowiązkowo

Kto nam pokaże szczęście,

jeśli nie Ty, Ojcze wszelkiego dobra?

Christ's Entry into Jerusalem by Hippolyte Flandrin c. 1842
Niedziela Palmowa. Hippolyte Flandrin c. 1842

Posłałeś  Jezusa, żeby pokazać nam

wąską ścieżkę życia w pełni,

mimo naszego lęku przed podążaniem za Nim

aż do Krzyża.

Dziękuję, że kochasz nas aż tak bardzo!/J.Gautier/

Chrystus spotykając uwielbienie tłumów w jerozolimskiej bramie wiedział dobrze, że wielu z oddających mu hołd za kilka dni będzie wołać “Ukrzyżuj”, a najbliżsi Go opuszczą. Nie potępił, nie wskazał palcem, patrzył ze spokojną miłością wiedząc, że za kilka dni odmieni się los świata i Miłość okaże swoją moc pośród ciemności.