Na początku- ogłoszenie. Od dłuższego czasu nie możemy znaleźć wykonawcy niewielkiego zadania: podłączenia internetu do salki dla dzieci w domu w Brwinowie. Na piętrze jest internet w biurze, a salka jest na parterze. Dzieciaki mają komputery, ale nie mają internetu, a są tam również gimnazjaliści i powyżej. Może ktoś zna firmę, która by to wykonała? Dziś takie usługi są na wagę szewca, zduna czy krawca: nie ma ludzi.

Po serii wizyt wszelkiego rodzaju środków-masowego przekazu- usiłujemy dojść do siebie. Życie musi się toczyć dalej. Udało mi się zaoszczędzić parę groszy w skarpetce i w ramach miłości „bliźniego starszego” mieszkańcy Jankowic dostali ogromny telewizor. Jedyne okno na świat i rozrywka, zwłaszcza zimą, a ten, który mają to wiekowy, niewielki aparat z holenderskich darów. Słabowidzący mieli przechlapane, a o miejsce w pierwszy rzędzie kanap były przepychanki. I przypomina się historia, stara bardzo, jak kupiliśmy kiedyś telewizor do domu na Łopuszańskiej. Czasy były trudne, kasy rozpaczliwy brak, ale mieszkańcy, stłoczeni wówczas w malutkim domku nie mieli co robić. Przyszła kontrola  z pewnego urzędu i oburzyła się święcie: po co bezdomnym telewizor?

Na szczęście zrobiliśmy postępy także w traktowaniu słabszych. Choć czasem przeginamy w drugą stronę, śrubując standardy i płacząc, że biedacy są zbyt kosztowni. Jak zwykle brak środka. Z jednej strony utrzymanie w DPS kosztuje krocie, z drugiej skąpi się pieniędzy na opiekę przez najbliższych nad człowiekiem chorym czy niepełnosprawnym. Mają żyć miłością do swojego chorego.

Dla żartu już dodam, że jeśli chcecie zostać rodziną zastępczą dla jakiegoś dziecka, to musicie zapłacić za wniosek sądowy. Może niewiele, ale …..obywatel, który chce pomóc zaniedbanemu dziecku musi jeszcze za to zapłacić. To symbol?

Na szczęście prawa Królestwa ustanawiała Miłość, więc póki się jej trzymamy, żyć będziemy bez względu na wszystko. A że pod górkę? Przecież niczego innego nam nie obiecywano.

W Szwajcarii, w Lucernie pewna emerytka rozdawała codziennie jedzenie bezdomnym na dworcu. Ukarano ją grzywną za „nieuzasadnione korzystanie z przestrzeni publicznej”
St_Elizabeth_of_Hungary_EWTN_World_Catholic_News_11_12_10 św.Elżbieta Węgierska musiała ukrywać swoje dobre uczynki przed mężem i dworem.Legenda mówi, że kiedy rozzłoszczony małżonek nakrył ją na nocnej wyprawie z chlebem dla ubogich, chleb zamienił się w róże i dowodu „przestępstwa” nie było.

Nad-obowiązkowo

Nawet po śmierci przydadzą się znajomości

… na Potrzebnej mamy mieszkankę, która ma nogę wyżartą na łydce prawie do kości. Chirurg powiedział, że to zielone- czyli postępująca gangrena- to samo odpadnie i się zagoi. Na szczęście pielęgniarka Kasia wraz ze mną nie jest równie optymistycznie nastawiona jak wesoły chirurg- kładliśmy opatrunki i na bieżąco sprawdzaliśmy czy to „zielone, co tak pachnie stokrotkami” nie idzie w głąb tkanek. Nie zdziwię się, jeśli noga się zagoi i zostanie tylko duża blizna, bo nie takie cuda na Potrzebnej się zdarzały i zdarzają.
W piątek po moim wyjeździe miał przyjść nowy mieszkaniec, z nowotworem w ostatniej fazie. Stwierdził, że całe życie był bezdomny to i wśród swoich chce umrzeć i „p… te hospicja”.

Ostatnio zmarł Pan Józef. Byłem świadkiem kolejnej parodii pod tytułem „Ale jak to umarł? Poza rejonem?”. Tym razem odbiorcą posługi stwierdzenia zgonu i godziwego pochówku jest bezdomny. Przychodnia w pobliżu schroniska nie przyśle lekarza, bo to nie ich problem, pogotowie ratunkowe też nie zamierza przyjechać, bo przecież najprawdopodobniej nie żyje więc to problem najbliższej przychodni, na której terenie jest położone schronisko. A skoro ani jedni ani drudzy to czekać na nocną pomoc lekarską. Pan Józef zmarł około 13-tej, nocna pomoc może być wezwana koło 18 najwcześniej ale i tak nie ma gwarancji, że od razu przyjadą. W końcu przyjeżdża zaprzyjaźniony lekarz z hospicjum. Bez problemu wydaje akt zgonu.

Dwa dni później dzwoni pracownik z lokalnego OPS w sprawie pochówku i pyta o szczegóły: czy na pewno Józef zmarł i gdzie jest ciało. Lena Socjalna tłumaczy Pani z OPS-u, że wszystko jest w papierach, które przesłaliśmy wraz nazwą państwowego zakładu pogrzebowego, z którym zresztą, jako jedynym, miasto ma podpisaną umowę na pochówek ubogich. /Tomasz/

Moje Credo:

Bóg, w którego wierzę jest szalony:
To Bóg, który kocha nieskończenie i nie prosi o nic w zamian.
Bóg całkowicie niezdolny do czynienia czegokolwiek poza miłością.
Bóg żywy, radosny wieczną młodością, zatem niebo jest na ziemi.
Bóg, który wybrał na mieszkanie serce swojego stworzenia.
Bóg niemożliwego
Bóg  jeden w Trójcy: Ojciec, Syn i Duch Święty.

  • Ojciec
    Bóg Ojciec, który stworzył wszystko z miłości i dla miłości
    Bóg Ojciec, który wybrał stworzenie istot wolnych ryzykując, że ta wolność odwróci się przeciwko planom stworzenia
  • Syn
    Bóg Syn
    Bóg Syn-oblicze miłości Ojca
    Bóg Syn który świadczy co to znaczy być dzieckiem Boga
  • Duch
    Bóg Duch, który jest ufnością, nadzieją, odwagą.
    Bóg Duch odnowy, nawrócenia i drogi naprzód.

To Bóg, który jest w sercu mojego życia i mojej wiary,
bo Bóg, w którego wierzę wybrał potrzebę mojej obecności, aby jego królestwo przyszło;
bo miłosierdzie Boga, w którego wierzę nie da się przeliczyć na pieniądze i nie zależy od mojego przebaczenia;
g14-2wh7tr1bzu3xd41vne42kqbo Bóg, w którego wierzę nie wodzi na pokuszenie
będąc niezdolnym do niczego, oprócz szalonej miłości./M.Bourgeois/