Mateczki z Brwinowa co w Nagorzycach odpoczywały wyjechały w poniedziałek. Pani Teresa z Magdą łapią oddech przed kolejną turą gości. Magda głównie łapała dzieci, od których mamy odpoczywały.  Dzięki temu dzieci nie tylko przeżyły, ale były nakarmione i wybawione. Macierzyństwo to ciężka praca, której trzeba się nauczyć, niestety. A żeby się nauczyć trzeba było chodzić do szkoły w normalnej rodzinie. Nie wszyscy mieli takie szczęście. Więc dzieci niektórych pań też nie mają szczęścia. Oby to błędne koło się przerwało. 
Reszta łapie spadające w czasie trzęsienia ziemi szklanki czyli usiłuje nadążyć za robotą i głupotą,  a te ciągle rosną. Marzenka zrobiła rozliczenie dotacji miejskiej opisując 400 faktur. Czemu to służy? Tamara przez kilka dni porządkowała magazyny z ubraniami. To przynajmniej ma sens. Inżynier na granicy załamania nerwowego, bo: kolejny pan od dźwigu po raz trzeci nie pojawił się na umówione spotkanie, pomidory parchacieją mimo oprysków, kibelek cośmy mieli wstawić do budowanej u pewnej rodziny łazienki nie pasuje, zaraza padła na ogórki, dwóch chłopaków wysłanych do plewienia kopru wyplewiło koper, jak mieli nakazane i nie ma kopru, brygada remontowa wyniosła lodówkę z zawartością pod wiatę już miesiąc temu, tylko zapomnieli wyjąć z lodówki jedzenie i dzisiaj okazało się, że zalęgły się  tysiące robali, a miała pójść do Nagorzyc w zastępstwie starego rupiecia, który właśnie się zepsuł. Teraz tylko na śmietnik. Obie. Gdyby to robili u siebie, to by lodówkę opróżnili, ale przecież za myślenie im nie płacimy. Ani mnie ani Inżynierowi nie przyszło do głowy, że można tak zrobić. Cóż, następnym razem i tę głupotę wliczymy w sprawę do dopilnowania.  Obudowa do wanny kupiona- pęknięta. Na nową trzeba czekać do nie wiadomo kiedy. Gumę złapał w samochodzie oraz ktoś przegapił świetną okazję- darowiznę nowiutkich mebli! Cóż, zapomnieli chłopcy poinformować nas o tym. Na domiar złego Andrzej, nasz główny elektryk zachorował i na dwóch rozpapranych budowach nie ma kto położyć instalacji elektrycznych. Miejsca na mistyczne uniesienia zaczyna brakować, bo szara rzeczywistość rozpycha się łokciami. Aha, brakuje na wszystko kasy, co jest stanem trwałym, choć niewygodnym. I jeszcze by można wyliczać, ale po co? Nikt nam przecież nie obiecywał, że łatwo będzie. Raczej przeciwnie. Jeśli obiecywał, to to, co sam przeżył. Ale potem przecież zmartwychwstał. Sto razy pod małą górkę to jak jeden- pod wielką górę.

Trzeba się zadowolić jedną dobrą wiadomością: ciągle żyjemy, bo Ktoś ten wózek pełen nas, ludzi ułomnych,  popycha razem z nami.

A wczoraj w ramach wietrzenia Agnieszki, która nie może się ruszyć z Jankowic, wpadłyśmy do Koprzywnicy i Rytwian. Pocysterski kościół i pokamedulski zespół klasztorny. Miejsca wymodlone, ale bardzo ludzkie,  w ludzką historię wpisane. Cystersi tak się onego czasu żarli między sobą: frakcja niemiecka z polską, bo mnisi byli narodów obojga, że władze świeckie musiały interweniować i spokój w klasztornych murach zaprowadzać! Z drugiej strony, dzięki ich pracy miasteczko Koprzywnica kwitło przez wieki. A kameduli, choć pokojowi i cisi, zostali wygnani, podobnie zresztą jak cystersi, przez władze carskie. Dzisiaj oba obiekty są mozolnie restaurowane,  nabierają znów blasku i wracają do życia. I tylko stare sarkofagi przypominają o ludziach, którzy jak my, wchodzili w te mury, żeby się modlić. Ci w sarkofagach nawet zostali na dłużej.
sarkofag rycerzy Niedrzewieckich-Koprzywnica
sarkofag J.Ł.Opalińskiego
Rytwiany
       Nad-obowiązkowo
Wizja św.Romualda- mnisi w białych habitach 
wstępują do nieba- urzeczywistniła się  jeszcze za życia
świętego. Miał licznych uczniów, wśród których św.Bruno z Kwerfurtu
przybył do Polski jako misjonarz w 1006 r., przyjaźnił się 
z Bolesławem Chrobrym i zginął z rąk Jaćwingów 
koło Giżycka. A.Sacci
Św.Romuald- syn księcia Rawenny-bogaty i wesoły młodzieniec, w wieku 20 lat był świadkiem pojedynku, w którym jego ojciec zabił rodzonego brata. Wstrząs spowodował  chęć odpokutowania za grzech ojca. Po wędrówce poprzez wiele benedyktyńskich klasztorów, osiadł jako pustelnik. Ze zgromadzonych wokół niego uczniów powstał zakon Kamedułów. To ci, którzy są do dzisiaj na krakowskich Bielanach. Mamy też mniszki-Kamedułki w Złoczewie. Nieliczny, ale mocny zastęp ludzi napędzający generator sił duchowych Kościoła. 










Pustelnicy są wśród nas:
Pustelnia ks.Leszka Niewiadomskiego
ks.prof. Dario Escobar osiadł jako
pustelnik w Libanie
Pustelnicy z Czatahowy