Tak tylko ku pokrzepieniu serc: pod naszymi dachami w pierwszym półroczu tego roku pomoc znalazło 361 osób z Polski oraz 107 dorosłych i 90 dzieci, 4 psy i 5 kotów – uchodźców z Ukrainy. Żeby ich przyjąć, trzeba się było zwyczajnie posunąć. A nie dysponujemy pałacami. Rekordzistą jest dom w Brwinowie. Niewielki budynek zmieścił w pewnym momencie 20 mam i 26 dzieciaków ukraińskich, oprócz polskich rzecz jasna. Większość z tych osób pojechała dalej lub wróciła do kraju. Z nami pozostanie na długo pewnie ponad czterdziestka. Głównie w Zochcinie i Nagorzycach. Oni nie mają dokąd wrócić. Nasza gościnność jest nie tylko “nasza”- Wspólnoty. To gościnność każdego, kto nas wspiera, jest z nami. A ludzie chorują, dzieciaki wymagają wsparcia psychologicznego, medycznego. No i zwykłe życie, co jak wiadomo, kosztuje- robotę i kasę.

Pan Aleksander- emerytowany inżynier z Winnicy. Dzięki darczyńcy odzyskał słuch- ma nowy aparat. Jeszcze niedawno myślałam sobie: pogadam z Olkiem, tam już spokojnie, może chce wrócić do córki. Kilka dni temu, jak wiecie-rąbnęło. 50 m od jego domu. I tak co jakiś czas nasi goście dostają informacje o bliskich i swoich domach. Płaczemy razem z nimi. Ale musimy żyć. Zło nie może zwyciężyć. Trzeba uruchamiać stale “wyobraźnię miłosierdzia”, żeby budować życie na gruzach. Zarówno to zrujnowane polskie- wepchnięte w bezdomność, starość, choroby, jak i to ukraińskie czy inne tkwiące pomiędzy drutami, w lasach i bagnach na granicach.

“Jedni drugich brzemiona noście”/św. Paweł/. To nie jest łatwe na co dzień. Ci “drudzy” są inni, bywają porąbani, niegrzeczni, mają inne poglądy, przyzwyczajenia, kulturę- generalnie nie z naszej bajki. Jak by byli z naszej bajki, to byłoby łatwiej. A tu trzeba zrobić wysiłek, żeby doszło do spotkania. Nie zawsze się to udaje. Czasem trzeba długo czekać, czasem jest to niemożliwe. Można jednak nakładać plaster na rany i je zszywać. Zszywać podarty świat. Miłosierdzie. To istota chrześcijaństwa. Dla Pana Boga “drugi” jest tak samo ważny jak ja.

część naszej “bandy” w Zochcinie

Przegrupowanie w naszych domach. Do Zochcina wrócił Mikołaj, dotychczasowy szef Krakowa. Tam jest teraz Tomasz, a Miki ogarnia Zochcin. Powodzenia, chłopaki.

Nasze marzenie- nowy dom w Warszawie, realizuje się mimo epidemii, wojny, inflacji, za to dzięki dobroci ludzi. Zaczynają się prace wykończeniowe w środku.

Hol główny z wewnętrzną kaplicą.

Nad-obowiązkowo

Daj mi twoje spojrzenie, Panie

A góry mojej rozpaczy

staną się kretowiskiem

malutkim i bez znaczenia.

Daj mi twoje uszy, Panie

i siłę twojej cierpliwości;

Abym usłyszał płacz

tych, którzy krzyczą do Ciebie.

Daj mi twoje ręce, Panie

ożywione twoją mocą.

One wyciągną z toni

tych, co nie mają odwagi i upadli.

Daj mi twoje serce Ojca

a wyleję na ich twarze

świeżą wodę twojej miłości.

Podzielę się chlebem czułości

i szalonym winem

z twojej winnicy.

I podniosą się wszyscy

I kiedy rozpoznani zostaną w moich oczach i twoim uśmiechu

Zdziwią się, że w Ciebie jeszcze wierzą.

I z głębi ich duszy wypłyną

wielkie strumienie zaufania.

A ja będę, po trochu, dla twojej radości Ojca,

drugim Jezusem przed Tobą.

A ja będę, nieśmiało, ku radości moich braci,

trochę Dobrym Bogiem przed nimi.

/ks.Willy Gettemans/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.