Nasze małe czyny patriotyczne czyli urodziny cioteczki inaczej.

Wpadłam na pomysł, żeby na Stawkach Paniom ciasto z okazji święta zrobić, bo i tak tu siedzę, żeby czuły że nie ma samowolki w dni świąteczne. Wymieszałam masę na blok czekoladowy, a tu się kiepska margaryna trafiła i masę „szlag trafił” – zrobiły się grudki masy tłuszczowej kakaowej i osobno kawałki herbatników latające. Mówię: dobra zjemy łyżeczką… próbuję…zapomniałam dać cukru!!! Czyli niezjadliwe. Mówię zrobię „babkę zebrę”. Wszystko sprawdziłam, jest ok. wpakowałam do pieca i za 10 min czuję smród spalenizny… okazało się że góra piec piecze, a właściwie „daję popalić” a dół nic. No ale po półtorej godziny walki z piekarnikiem udało się. Tak więc dziś z okazji święta ciacho będzie./Sylwia pisze z Noclegowni dla Kobiet/

W Zochcinie sałatka była, kawa i ciastka, w schronisku dla chorych- lody, ciastka, kawa i herbatka. 
Po południu zajrzałam przypadkiem do naszej świetlicy w Nagorzycach. W samochodzie Tamary hurgotała mysz pod maską, a nijak nie mogłam otworzyć, więc Jaśka, co ową świetlicę prowadzi wzywałam na ratunek. I co zobaczyłam: tłum młodych, którzy albo grali w bilard, ping-ponga, albo jakieś wyścigi na komputerze czy inny mecz zgodnie rozgrywali.   Nie widziałam, żeby mieli ochotę na palenie samochodów albo budek policyjnych. Owszem, niestety kilku paliło, ale papierosy pod budynkiem, w tym jeden w miejscu niedozwolonym, za co 3 dni wolnego od świetlicy zarobił. Zasad należy bowiem przestrzegać. 
Co do myszy, to hurgocze dalej, bo się sprężyna od otwieracza maski urwała, a samochód nie ma tablic rejestracyjnych- zmieniamy rejestrację i są w Warszawie. Nie da się dojechać do mechanika. Pewnie już nie będzie można nawet z tablicami, bo myszka musi mieć na gniazdko kabelki i inne elementy wyposażenia. Zapalenie silnika jej nie przegoniło, czyli jest to gatunek samochodowy. Sierściuch górą. Nawet modlitwa do św.Marcina- tego innego, z Porres nie pomogła. 
A że zawsze musi być jakiś mądry wniosek, to mój jest taki: 
  • patriotyzm to zrobić ciasto dla bezdomnych obywateli Polski, co jak widać wymaga czasem malutkiego heroizmu, pokroić sałatkę, kupić kawę i lody dla tych, co nie często mają okazję świętować, nie mówiąc o tym, że nie mają za co.
  • patriotyzm to zrezygnować z wolnego, żeby otworzyć świetlicę dla młodych, którzy nie mają żadnej rozrywki na wsi.

Biedacy dostają po tyłku bez względu na kolor rządzących partii.

Dostają coraz bardziej, bo silniejsi załapali, że na nich, biedakach znakomicie da się zarobić. A tych, na których zarobić się już nijak nie da, należy po prostu wywalić z systemów, które się tworzy.  W nicość. Za tworzenie tych systemów bierze się pieniądze.  Interes się kręci.  Patriotyzm chrześcijański, nie polityczny, to być z nimi, wspierać i bronić, na ile sił starczy. Bo oni są Obywatelami Polski i VIP-ami w Królestwie Bożym. Patriotyzm wreszcie, to posunąć się tak, żeby w naszym kraju było miejsce dla każdego. Silnego i słabego, starego i młodego. Nie słyszałam z ust polityków takiego programu. Ani z lewa ani z prawa ani ze środka. Patriotyzm chrześcijański często idzie pod prąd patriotyzmu politycznego. Jego manifestem jest Ewangelia. 
Nad-obowiązkowo

W kazaniu wygłoszonym w Domu świętej Marty Franciszek mówił, że największe zgorszenie wywołuje nie ten, kto popełnia grzechy, lecz ten, kto ich nie żałuje. „Kto grzeszy i żałuje, prosi o wybaczenie, czuje się słaby, czuje się synem Bożym, upokarza się i prosi o zbawienie przez Jezusa. Ten drugi zaś wywołuje zgorszenie, bo nie czuje żalu za grzechy, grzeszy dalej, ale udaje, że jest chrześcijaninem” – zauważył papież.

„On powiada: 'przecież jestem dobroczyńcą Kościoła, sięgam do kieszeni i daję pieniądze Kościołowi’. Ale drugą ręką okrada państwo, biednych” – dodał.

„Tak być nie może. To jest podwójne życie. I to zasługuje na to – mówi to Jezus, nie ja – by kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze” – powiedział Franciszek, przytaczając słowa z Ewangelii świętego Łukasza.

Papież mówił, że każdy, kto prowadzi podwójne życie „jest zdeprawowany”. Taką postawę nazwał „malowaną zgnilizną moralną”. „Taka osoba oszukuje. A tam, gdzie jest oszustwo, nie ma Ducha Bożego. Oto różnica między grzesznikiem a zdeprawowanym” – wskazał.

„Chrześcijanin, który chwali się, że nim jest, ale nie żyje po chrześcijańsku, jest jednym z takich zdeprawowanych. Wszyscy znamy kogoś takiego i wiemy, jak wiele zła wyrządza Kościołowi. Zdeprawowani chrześcijanie, zdeprawowani księża… Ileż zła oni przynoszą Kościołowi” – powiedział Franciszek w kazaniu, przytoczonym przez Radio Watykańskie.