Nasze małe czyny patriotyczne czyli urodziny cioteczki inaczej.
Wpadłam na pomysł, żeby na Stawkach Paniom ciasto z okazji święta zrobić, bo i tak tu siedzę, żeby czuły że nie ma samowolki w dni świąteczne. Wymieszałam masę na blok czekoladowy, a tu się kiepska margaryna trafiła i masę „szlag trafił” – zrobiły się grudki masy tłuszczowej kakaowej i osobno kawałki herbatników latające. Mówię: dobra zjemy łyżeczką… próbuję…zapomniałam dać cukru!!! Czyli niezjadliwe. Mówię zrobię „babkę zebrę”. Wszystko sprawdziłam, jest ok. wpakowałam do pieca i za 10 min czuję smród spalenizny… okazało się że góra piec piecze, a właściwie „daję popalić” a dół nic. No ale po półtorej godziny walki z piekarnikiem udało się. Tak więc dziś z okazji święta ciacho będzie./Sylwia pisze z Noclegowni dla Kobiet/
- patriotyzm to zrobić ciasto dla bezdomnych obywateli Polski, co jak widać wymaga czasem malutkiego heroizmu, pokroić sałatkę, kupić kawę i lody dla tych, co nie często mają okazję świętować, nie mówiąc o tym, że nie mają za co.
- patriotyzm to zrezygnować z wolnego, żeby otworzyć świetlicę dla młodych, którzy nie mają żadnej rozrywki na wsi.
Biedacy dostają po tyłku bez względu na kolor rządzących partii.
W kazaniu wygłoszonym w Domu świętej Marty Franciszek mówił, że największe zgorszenie wywołuje nie ten, kto popełnia grzechy, lecz ten, kto ich nie żałuje. „Kto grzeszy i żałuje, prosi o wybaczenie, czuje się słaby, czuje się synem Bożym, upokarza się i prosi o zbawienie przez Jezusa. Ten drugi zaś wywołuje zgorszenie, bo nie czuje żalu za grzechy, grzeszy dalej, ale udaje, że jest chrześcijaninem” – zauważył papież.
„On powiada: 'przecież jestem dobroczyńcą Kościoła, sięgam do kieszeni i daję pieniądze Kościołowi’. Ale drugą ręką okrada państwo, biednych” – dodał.
„Tak być nie może. To jest podwójne życie. I to zasługuje na to – mówi to Jezus, nie ja – by kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze” – powiedział Franciszek, przytaczając słowa z Ewangelii świętego Łukasza.
Papież mówił, że każdy, kto prowadzi podwójne życie „jest zdeprawowany”. Taką postawę nazwał „malowaną zgnilizną moralną”. „Taka osoba oszukuje. A tam, gdzie jest oszustwo, nie ma Ducha Bożego. Oto różnica między grzesznikiem a zdeprawowanym” – wskazał.
„Chrześcijanin, który chwali się, że nim jest, ale nie żyje po chrześcijańsku, jest jednym z takich zdeprawowanych. Wszyscy znamy kogoś takiego i wiemy, jak wiele zła wyrządza Kościołowi. Zdeprawowani chrześcijanie, zdeprawowani księża… Ileż zła oni przynoszą Kościołowi” – powiedział Franciszek w kazaniu, przytoczonym przez Radio Watykańskie.



