Miałam wczoraj pisać, lecz akcja „rodzina bez domu” pożarła czas. Sześć osób, w tym mała 1,5 roku i chłopak na wózku inwalidzkim. Warunki w ośrodku dla cudzoziemców, delikatnie rzecz ująwszy, niestety nie dla nich. To ci, o których niedawno pisałam. Wygrzebaliśmy jeszcze miejsce w zochcińskich domkach, Jarek dowiózł z Warszawy, trzeba było jednak nieco ogarnąć demolkę wykonaną przez poprzednich gości, kupić biegiem wersalkę i parę innych, niezbędnych do życia rodziny z dzieckiem i niepełnosprawnym, gadżetów oraz znaleźć w przepaściach magazynów resztę, kupić jedzenie dla dziecka itd, itp. To nam trochę zajęło. Sytuacja opanowana.


Ula, radosny labrador, pożarła ukochaną książkę Artura. Już kupowaną w antykwariatach internetowych. Mam szał od trzech dni. O życiorys św.Tereski od Dz.Jezus pytajcie teraz psa. Jak pożarła, to chyba do łba też się dostało. Może ktoś ma: Współcześni Święci, T I i II, autorka Ann Ball. Chętnie odkupię i zapłacę za wysyłkę. Niektórzy święci, to ukochane postaci Artura. Nikt nigdy mu nie mówił o nich, a on swoje wie. Św.Teresa właśnie, Matka Teresa, JPII, O.Pio. I to jest mądrość ubogiego.


Kiedy jest u nas w domu msza św. Artur służy, czyli polewa ręce księdzu, wali w gong, zapala i gasi świece. No i mówi Ojcze nasz. Recytujemy powoli, on -mający trudności z artykulacją zwykle wypowiada końcówkę frazy, ale treść zna doskonale. Nikt go tego nie uczył. A na koniec udziela wraz z kapłanem błogosławieństwa.


Nie jest mój Artur świadom wielkich dyskursów -czy na rękę czy do ust, na klęcząco czy stojąco i paru, och, jakże „ważnych” rzeczy dla duszy, o które boje toczą wielcy i zwykli. On wie, że to Bozia, mówi Bozi „jam Cię” czyli kocham Cię- i…….Bogu, pewna jestem, to wystarczy i wręcz się uśmiecha.


Nauczyciel z niego, tego Artura. Nauczyciel wiary. Na ludzi patrzy bez różnicy, nie oceniając, nie podglądając z jakiej partii, orientacji, kraju nawet, człowiek jest. Każdy to ciocia albo wujek. Jest przy tym bezbronny.


Joe Velasco

Bóg sam stał się bezbronny i posyła nam Arturów-proroków. Dzieci, niedołężnych starców, ludzi niepełnosprawnych intelektualnie, przykutych do łóżek, których los jest w naszych rękach. Wybijają nas z naszych kolein, pokazują kruchość istnienia na ziemi, zmuszają do podzielenia się tym, czego tak pilnie strzeżemy: czasem, kasą, niezależnością. Uczą cnoty dyspozycyjności na wezwania Boga.

Te wezwania są zwykle szare i codzienne. Ot, przełączyć po raz setny bajkę Arturowi, wykąpać, kiedy włazi do wanny akurat, kiedy mam świetny pomysł na zrobienie czegoś extra ważnego dla ludzkości, zrobić kolejne „kałko” choć już wypił ze dwa i właśnie wsiadam do samochodu.

Sic! Jesteśmy niejako zależni od naszych mieszkańców, tych, którzy sami sobie nie poradzą, od Artura i wielu innych. Żyjemy za klauzurą ubogich, bez krat.

Właśnie po raz kolejny siadam do pisania, a tu Artur ma atak. Już po sprawie, leżą z psem. Można wrócić do komputera.


Wszystkim, którzy dorzucili się do koszyka „samochód” -zbiórka była na Facebooku, serdecznie dziękujemy. Mamy lekko ponad 100 tys./dokładne dane niebawem/. Starczy na dwie nóweczki!!!! Jedna do Jankowic, druga do Warszawy. Jak to przeżyją warsztaty naprawcze, które bez przerwy nas ratowały, nie wiem. Zostało trochę naszych starych gratów, więc będą mieli robotę, choć mniej.


Nadobowiązkowo

Piękne słowa, przytaczam jeszcze raz, bo …..tak mi się widzi, a co?

Nie jest łatwo być na służbie Boga.
Tak łatwo się przyzwyczajamy, nawet do świętości.
Przyzwyczajamy się do ołtarza, przyzwyczajamy się do Boga,
jak przyzwyczajamy się do drugiego człowieka, do miłości.
I tak w miłość wślizguje się rutyna,
tak w wiarę wślizguje się rutyna.
Codzienne dreptanie.
Nie ma nic gorszego niż przyzwyczajenie.
Czasem zdarza się, że służba się zmienia
i sługa także.
Zamienia się we władzę, władzę nad innymi.
Władzę drzwi i kluczy, władzę książek.
Nikt nie jest od tego wolny.
I pewnego dnia oczekujemy hołdów,
godnego miejsca w chórze,
jak dawniej kanonicy w stallach.
Gdzie jest świętość?
Gdzie jest służba Bogu?
Dzisiaj sam Jezus
powołuje nas do służby,
do służby Ewangelii,
do służby innym.
To tam jest jedyna władza
sług Bożych. /ks.Robert Riber/

Joey Velasco

To tutaj Twój taboret, tutaj Twoje stopy wypoczną,
Gdzie żyje ubogi , chory, zagubiony.
Jeśli pragnę schylić się do Ciebie
Moja duma nie pozwala mi sięgnąć aż tak nisko,
Gdzie leży chory i zagubiony,
Gdzie pycha nie sięga.
Tam idziesz w pokornym przebraniu-
Pomiędzy ubogimi, chorymi i zagubionymi.
Moje serce nigdy nie znajdzie drogi tam
Gdzie Ty wędrujesz, mając za towarzyszy
Tych, z którymi nikt nie idzie-
Pomiędzy ubogimi, chorymi, zagubionymi.
R.Tagore – nie był chrześcijaninem.