Miałam dzisiaj zrobić przerwę w pisaniu, ale muszę….
major lotnictwa Królestwa Niebieskiego

Artur uparł się na „spacerek”. Sam poszedł do domku Mikołaja i uprosił wyjazd. Chłopaki pojechały więc do Nagorzyc, a tam zawsze jest cosik, co mój synek zgarnie. Tym razem była to wspaniała czapka holenderskiego pilota, co musiała trafić z jakimś transportem darów. 

Powrót: boczna, wiejska droga, ciemno. Hrabia w czapce i kurtce siedzi z przodu. Mikołaj prowadzi. Nagle- zatrzymuje ich policja. Zwykła kontrola, dokumenty, alkomat. Wtem wzrok policjanta pada na pasażera. Mundurowy wypręża się, salutuje, biegnie do radiowozu, włącza koguta. Wraca i drżącym głosem pyta: „A wy skąd, panowie?”. Hrabia milczy, a Miki spokojnie: „Od siostry Chmielewskiej”. Zawsze twierdzę, że niepełnosprawni to VIP-y w Królestwie. Pokładaliśmy się ze śmiechu.