No i skrzynka listów do Pana Boga ruszyła. Link powyżej. Czekamy na intencje.
A nam życie rozwiewa złudzenia. Złudzenia co naszej doskonałości, siły, posiadania cnót wszelakich i generalnie co do tego kim jesteśmy. Bo jak ja mam się porównywać do pewnej kobiety, która uciekła dawno temu od męża pijaka. Miała wówczas 23 lata, dwoje malutkich dzieci i dość oleju w głowie, żeby przewidzieć, że z tego człowieka pożytku jako męża i ojca mieć nie będzie. Sama dzieci wychowała i wykształciła ciężko pracując fizycznie, wynajmując mieszkanko. Na pomoc rodziny nie mogła liczyć. Już schorowana przyjęła pod swój dach……byłego męża, który przepiwszy wszystko, bez domu, pieniędzy, a nawet ubezpieczenia umiera na raka. On nigdy jej nie tylko nie pomógł, ale życie utrudniał. Nie wiem, czy owa kobieta do kościoła chadza co tydzień czy nie. Ale wiem, że ze skromnej pensji go utrzymuje, leki, bardzo drogie, kupuje i wozi spod Warszawy na leczenie do Centrum Onkologii. Pociągiem. I do tego jeszcze pracuje. No cóż, to „tylko” kwestia przyzwoitości.
Nad-obowiązkowo
Cośmy zrobili? Cośmy zrobili? Chrystus nas opuścił. Wygnaliśmy Go. Przez naszą nienawiść, naszą pychę, naszą faryzejską samowystarczalność wymietliśmy ducha Ewangelii.
I Chrystus odszedł….Chrystus odszedł….
Gdzie teraz jest? Idzie jako pielgrzym, jako nieznany pomiędzy ubogimi, upokorzonymi i cierpiącymi tej ziemi.
Ale przecież nie możemy żyć bez Niego, nie możemy…Trzeba nam Go na nowo odszukać.
Patriarcha Atenagoras I w rozmowie z O.Clement
1965 r.Papież Paweł VI i Patrarcha Konstantynopola Atenagoras I dokonali aktu zdjęcia ekskomuniki z obu Kościołów, trwającej od 1054 roku.
