Rozpoczyna się przedświąteczna zbieranina, czyli łapiemy wszystko, co dobrzy ludzie zechcą dać, tak, żeby było chociaż na pierwsze miesiące w nowym roku. Kiermasze wyrobów szwalni i przetwórni, wyjazdy po żywność o trzeciej nad ranem i …popsute samochody.  Kolejne kontrole wykańczają naszego Andrzeja z Potrzebnej i resztę załogi. Toż to  trzeba mieć mnóstwo czasu i pieniędzy, żeby coraz to nowe przepisy wprowadzić w życie. Są oczywiście rzeczy sensowne i konieczne, ale są i takie, które pachną absurdem w sytuacji przepełnionych schronisk dla ludzi bezdomnych i braku pieniędzy na umieszczenie wielu z nich w państwowych domach pomocy społecznej, gdzie jedno miejsce kosztuje prawie 2500 zł. Oczywiście mogą się tam dostać ludzie, którzy mają swój dochód, a resztę musi dopłacić gmina. I tu zaczynają się schody. Gdyby tak odpowiednie władze wprowadzały równie gorliwie ustanowione prawo, jak tego od obywateli wymagają, to …..mielibyśmy w każdym ośrodku pomocy społecznej asystenta rodzinnego, podjazdy dla niepełnosprawnych w każdym urzędzie i wiele innych stopni do raju. A tu nic. Tłumaczą się brakiem pieniędzy. Tylko nas nikt nie pyta, czy mamy pieniądze na sprostanie tworzonym przez nich wymaganiom. Gdzieś ginie zdrowy rozsądek i współdziałanie. I to poczucie, że zarówno my, jak wiele innych organizacji nie gramy sobie w golfa, tylko wspieramy naszych współobywateli. Wspólnych współobywateli. Fakt, że dla nas dodatkowo to bracia i siostry jest wartością dodaną przez chrześcijaństwo, ale państwo jest świeckie, więc to nie jest ten język, którym trzeba przemawiać.
Ucieszyły mnie wypowiedzi niektórych biskupów nawołujące do zmiany języka publicznych wypowiedzi i dialogu oraz ubolewające nad podziałami. Chyba czytają nasz blog. Tak, czy owak, powiało nadzieją. Zdrowie ryby, wiadomo, zależy od głowy.
Na końcu każdego tunelu jest zawsze światło. Trzeba jednak przedzierać się przez tunel, czasami na czworakach i po ciemku, czasami wśród szczurów i pająków, czasami bardzo długo. Tylko miłość może temu sprostać. Albo inaczej- tak wygląda miłość. Również do Kościoła i w Kościele. Cóż – nikt nam nie obiecywał, że zawsze będzie z górki.

 

  

Nad-obowiązkowo

Pewnego dnia, mój Boże, przyjdę do Ciebie

I we wspaniałym błysku mojego zmartwychwstania

Nareszcie zyskam pewność, że czuła miłość to Ty,

Że moja wolność to także Ty.

Przyjdę do Ciebie, mój Boże,

A Ty nadasz mi swoje oblicze.

Przyjdę do Ciebie z moim szalonym marzeniem:

Żeby Ci przynieść świat w ramionach.

Przyjdę do Ciebie  i wykrzyczę

Całą prawdę o życiu na ziemi.

Wykrzyczę Ci ból z dna mojej duszy:

„Ojcze, usiłowałem być Człowiekiem, i jestem Twoim dzieckiem” ks.Jacques Leclercq