Pewien biskup, bardzo miły, miał wątpliwości, czy siostra żyjąca z biedakami umie posługiwać się komputerem. To właśnie paradoks współczesności: najnowsze technologie w wiejskiej chacie. Ubóstwo pokonujemy m.in. właśnie przy ich pomocy. Ludzie inwestują w różne rzeczy. Nasz bardzo biedny sąsiad – w edukację dzieci. Inni w gadżety /niepotrzebnie duże i drogie w eksploatacji samochody, telewizory na cały pokój itp./. Wszyscy prawie mieszkańcy naszych domów mają komórki. Nie masz komórki- nie jesteś człowiekiem. Nawet jak nigdy z niej nie dzwonisz. Umiejętność inwestycji nawet drobnych pieniędzy i wysiłku to wielka sztuka. Bogaci ją posiedli, dlatego są bogaci. Jedna z pań u nas pracujących  od lat inwestuje w podniesienie standardu swojego mieszkania. Żeby godnie żyć. Grosz po groszu.
Pytanie o inwestycje ewangeliczne. Pokaż, co robisz z pieniędzmi, a powiem ci, jakim jesteś chrześcijaninem. Ewangeliczny posiadacz pieniędzy wie, że  nie jest ich właścicielem. Jest zarządcą. I będzie z tego zarządu zdawał rachunek. Problem z tymi, którzy w ogóle  nie mają czym zarządzać. Ale jest to także problem tych, którzy do zarządzania mają wiele.
Ostatnio owe pieniądze- zostawione w kieszeniach drobniaki- zepsuły  mi pralkę. Naprawiałam przez dwie noce. Warsztat wziąłby pewnie ze 100 zł.  Następnym razem panowie będą swoje ubrania prać w rękach. Nauczą się, że pieniądze trzeba trzymać w portmonetce. I że 5 groszy w kieszeni może kosztować potem 100 zł w serwisie.
Ubóstwo nie zwalnia od myślenia. Gospodarność to też cnota. Niezbyt kochana. Nie należy mylić ze skąpstwem.
Jest takie małe miasteczko za Tarnowem. Po prostu cudne. Zawsze w kwiatach, czyściutkie. Odnowione budyneczki. To Żabno. Widać dobrych gospodarzy. I świat od razu piękniejszy.