Nasz  Tomasz, tegoroczny maturzysta, wyruszył do Peru. Na razie gości w naszej Wspólnocie w Berlinie.  Pojutrze wylot do Frankfurtu, stamtąd do Caracas, potem Lima, dalej – autobusem dwa dni do Arequipa no i jeszcze dalej autobusem do Juliaca i następnym do Isilluma.A potem na piechty po puszczy do małej,indiańskiej wioski. A tam- życie wśród Indian Keczua i praca wolontariusza, czyli głównie w polu i przy remoncie kaplicy. Oj, będzie trudno! Od 30 lat żyje tam nasza siostra Maria, Francuzka. Mówi w Keczua i po hiszpańsku, ma chyba nawet peruwiańskie obywatelstwo. Przeżyła Świetlisty Szlak i epidemię cholery. Jedzie jeszcze Anika, lat 18 z Niemiec i młody Francuz. Po co? Dlaczego? Przygoda, oczywiście. Ale nie tylko i nie przede wszystkim.  „Kościół mój widzę ogromny,wielkie powietrzne przestrzenie…”,/parafraza S.Wyspiańskiego/
Jadą odwiedzić i pomóc braciom. Braciom w jednym Bogu.
Pojednanie świata nastąpiło przez krew Chrystusa przelaną na Krzyżu. To pojednanie trzeba wydeptać, wypracować, wycierpieć i wysłużyć własnym życiem. To nam Bóg zlecił: posługę jednania. Bogatego z biednym, głupiego z mądrym, czarnego z białym i śniadym, Indianina z Polakiem, króla z żebrakiem.  Czy Krzyż Chrystusa może być narzędziem rozdzierania? Młodzi jadą  przeżyć  to pojednywanie.