Właśnie zapomniałam o urodzinach jednego z dzieci. Wsypa. Za karę całe popołudnie spędziłam na porządkowaniu kalendarza i uruchamianiu różnych przypominaczy o  bardzo ważnych rzeczach. Zliczywszy tylko najbliższych czyli członków naszej dziwacznej rodziny wypada 24 imprezki w roku/urodziny, imieniny/. Oczywiście grupujemy, bo nie dałoby się tego przeżyć. Finansowo.Do tego dochodzą odpowiednio – członkowie Wspólnoty, mieszkańcy domu i pracownicy. Wypada prawie codziennie. No cóż, jak się chciało takiej rodziny to się ma. Sprawdzają się słowa Pana Jezusa: jak opuścisz najbliższych, dostaniesz sto razy więcej- braci, sióstr, przyjaciół…..No, dodane jest, że wśród prześladowań. OK, ale nie było nic o tym, że trzeba im zapewnić dach nad głową. czyli-budujesz, remontujesz, dostosowujesz do norm,naprawiasz i  znowu budujesz i remontujesz. Pół dnia szukasz śrubki do maszyny, kilka dni  hydraulika, tygodni –  elektryka. Poczta elektroniczna przyprawia o mdłości, bo Andrzej z Warszawy przysyła kolejne kosztorysy drzwi p/poż i klap oddymiających, idące w dziesiątki tysięcy.  Możesz powiedzieć – dosyć, ale ……gdzie oni pójdą, jak zamkniemy podwoje?  Na ulicy, co prawda, klap i drzwi nie ma, ale myślę, że w niektórych budynkach siedzi parę osób, które mają klapki na oczach. Jakoś nie dostrzegają potrzeby zapytania: a skąd wy weźmiecie na to pieniądze? Bo ludzie bezdomni i w kłopotach to nasz problem. A władza jak zechce, to dorzuci trochę kasy. A potem opisze, zmierzy, ujmie w statystyki, wpisze w programy, które sama stworzy, zaprojektuje kolejne druki, formularze i przepisy, pogrozi paluszkiem, rubasznie pogłaszcze. Bo władza dobrze wie, że nie  poniesie moralnej odpowiedzialności za konkretnego Stasia i panią Basię. I że zrobimy wszystko, żeby Stasio i Basia spali w łóżku/każde osobno, rzecz jasna/. Mam nadzieję, że w niebie wszystkie lokale są zgodne z normami, wyremontowane i nie psują się spłuczki w toaletach. I poproszę dobrą lampkę do czytania w niebiańskim łóżku.