Po całym tygodniu lania /deszczu/, sprzątania w magazynach do późnej nocy ekipa w składzie ksiądz Jacek, Tamara, Inżynier i dwoje naszych dzieci- Miki i Marcycha, wyruszyła na handlo- żebry do Krakowa. W jednej z parafii Ks.Proboszcz przeznacza jutrzejszą tacę na nasze działania. Z tacą latają zwykle Miki i Marcycha. Ks. Jacek mówi homilie, a Tamara i Inżynier handlują pod kościołem naszymi przetworami. No jeszcze wesprze ich Tomek, który zdaje maturę w Liceum Franciszkanów w Wieliczce. Ekipa silna duchem i wzrostem. Wszyscy, oprócz drobniutkiego księdza – pełnowymiarowi.Wrócą w niedzielę w nocy, bo w poniedziałek o świcie rozładunek tira z Holandii. I tak to solidarność pozwala nam przetrwać. Tylko trzeba wypełnić kupon, co czasem wymaga dużego wysiłku.
Pewien Żyd skarżył się Panu Bogu, że prawie wszyscy znajomi coś w toto-lotka już wygrali, a on ciągle nic. W końcu Pan Bóg stracił cierpliwość i krzyknął z nieba: „Idioto, wypełnij kupon!”. No to wypełniamy, jak umiemy.
W noclegowni dla kobiet pełno. Większość mieszkanek schorowana, z porąbanym życiem. Niektóre po latach wracają. Znowu nie wyszło. Coraz trudniej się wyrwać. Ale piszą do mnie osoby, którym się udało. Bogu dzięki. No i jutro ekipa warszawska też spędzi niedzielę na handlu. Tym razem pod kościołem na Bielanach . No cóż, każdy ma weekend według gustu. Jedni na działce, inni pod kościołem. Liczymy, że w niebie będzie tylko laba.
Żeby nam było milej czekać:http://www.youtube.com/watch?v=-aUDdTkjcBA Film oczywiście jakiejś osoby, której nie znam. Jak to na you tubie. Chodzi o piosenkę.
