Czuć wiosnę. W domu leniwie łazi jedna mucha. Czas na wyjście z norek i nowe życie. Najpierw trzeba pozbierać to, co leżało pod śniegiem. Niestety wyłażą dziury i cieknące dachy. Jeden już zreperowany, ale powódź w budynku przetwórni. W naszej świetlicy jak zwykle dużo młodzieży. Niestety 2 dostało czerwoną kartkę. Alkohol. Zaczyna się w gimnazjum. Czy znajdę księdza, który by pobył z nami i młodymi, pograł na gitarze, w piłkę i pojechał na wycieczkę? Wierzę w cuda, ale w taki- niestety nie. W miastach młodzież ma szansę na spotkanie dobrej grupy, duszpasterstwo. Na wsi, gdzie j proboszcz jest najczęściej sam i musi zajmować się wszystkim- od palenia w piecu po sprzątanie Kościoła, remonty, kilka mszy niedzielnych i jeszcze katechizacja w szkole- nie ma szans.
Wizyta Maćka Rayzachera, naszego przyjaciela i od lat- współpracownika/patrz artykuł na stronie internetowej/ . Tyle to już lat i tylu, z którymi pracowaliśmy razem, odeszło. A my- weterani, ciągle w armii. Może dopiero po latach wierności ma się poczucie satysfakcji z przyjaźni? Jak w miłości? Wierność to cnota raczej nie w cenie. Chyba, że dotyczy naszego psa. To niewierność jest lansowana jako recepta na sukces. Jaki sukces?
A przecież Chrystus dał się ukrzyżować, bo Bóg jest wierny raz danej obietnicy, że nas kocha. I w głębi serca każdy z nas pragnie być kochany i kochać na zawsze. Bośmy stworzeni na Jego obraz.
